lessons

Saturday, May 3, 2025

Living abroad


It's been a year since I moved to Vienna, and it's hard for me to believe because it feels like I've been living here for years. It took me a long time to understand that I live here, and it wasn't until I started buying things for the house, some decorations, or even a simple mixer that I felt I was settling in.

Minął rok, odkąd przeprowadziłam się do Wiednia. Aż trudno mi uwierzyć, bo czuje się tak, jakbym mieszkała tu od lat. Chociaż muszę przyznać, że dużo czasu mi zajęło zrozumienie, że tutaj mieszkam, i dopiero jak zaczęłam kupować rzeczy do domu, jakieś dekoracje, czy nawet zwykły mikser, to poczułam, że się zadomawiam.


Living abroad has taught me many things. First of all, to consciously invest time in maintaining relationships, friendships. Moving out always verifies a lot of friendships, some of them simply die a natural death, some of them go into a less intense mode, and some of them still hold on very well, despite the distance. It's not always easy, and I had to rethink and reorganize it, too, especially since I was starting to meet new people here in Vienna, with whom I had easier contact.

Mieszkanie za granicą nauczyło mnie wielu rzeczy. Przede wszystkim świadomego inwestowania czasu w utrzymywanie relacji, przyjaźni. Wyprowadzka zawsze weryfikuje wiele znajomości, część z nich po prostu umiera śmiercią naturalną, część z nich przechodzi w tryb mniej intensywny, a część nadal trzyma się dobrze i bezproblemowo, mimo odległości. To nie zawsze jest łatwe i musiałam też to sobie poukładać, tym bardziej, że zaczynałam poznawać nowych ludzi tutaj, w Wiedniu, z którymi siłą rzeczy miałam łatwiejszy kontakt.


The second thing was visiting the home country. Here I already had some practice, because in 2023 I moved out of my hometown to go to Lodz to study, and I was coming practically every weekend or every other weekend to Poznan. Even then, it happened to me to plan too much for those two days, and there were times when I ran from one meeting to another... well, sometimes I still make this mistake, but I try to really wisely arrange meetings with friends or family. The problem now is that I no longer come every two weeks but every three months, and as a result the number of meetings keeps increasing for me, because on the one hand I want to see people I didn't see last time I came to Poland, but on the other hand I have my “mandatory” meetings that I don't want to cancel, and suddenly I find myself wanting to meet twenty people in two days... oops. This is something I'm still working on.


Druga sprawa to odwiedziny w kraju. Tutaj miałam już trochę wprawy, bo w 2023 roku wyprowadziłam się z rodzinnego miasta, żeby pojechać do Łodzi na studia, i przyjeżdżałam praktycznie w każdy lub w co drugi weekend do Poznania. Już wtedy zdarzało mi się za dużo zaplanować na te dwa dni i bywało tak, że biegłam z jednego spotkania na drugie… cóż, zdarza się, że nadal popełniam ten błąd, ale staram się naprawdę solidnie i mądrze poukładać spotkania ze znajomymi czy rodziną. Problem teraz jest taki, że już nie przyjeżdżam co dwa tygodnie tylko co trzy miesiące, a co za tym idzie ilość spotkań ciągle mi się zwiększa, bo z jednej strony chcę się zobaczyć z osobami, których ostatnim razem nie widziałam, ale z drugiej mam moje „obowiązkowe” wizyty, których nie chcę odwoływać, i nagle się okazuje, że w dwa dni chcę się spotkać z dwudziestoma osobami… ups. Nad tym nadal pracuję.


Surprisingly, I don't miss my home country that much. I've written about it before here, so I won't talk about it too much, but there is one thing I do miss sometimes - the freedom to speak. My daily language routine looks like this: at work I speak German and English, at home I speak French, and when I call my mother it's in Polish, plus most of the time I exchange some messages with friends, and then I also write in Polish. And while I know French very well, it's still not my native language, so there are times when I don't understand or don't know how to say something. Sometimes it’s frustrating, but I know that at some point I’ll be fluent even in German.


O dziwo za niczym nie tęsknię. Pisałam już o tym wcześniej tutaj, więc nie będę się wielce rozpisywać na ten temat, ale jest jedna rzecz, której czasem mi brakuje – swoboda mówienia. Moja codzienność językowa wygląda tak, że w pracy rozmawiam po niemiecku i po angielsku, w domu po francusku, a jak zdzwonię się z mamą to po polsku plus ewentualnie wymieniam się wiadomościami z przyjaciółkami – i wtedy też piszę po polsku. I o ile język francuski jest mi już bardzo dobrze znany, to mimo wszystko nie jest to mój ojczysty język, więc bywają momenty, że nie rozumiem albo nie wiem, jak coś powiedzieć. Bywa to frustrujące, ale wiem, że z czasem nawet po niemiecku będę mówić biegle.


If someone were to ask me if I regret going abroad, I would answer that I absolutely do not regret it. I don't know of any other experience that teaches life so strongly and gives so much experience. It is a beautiful adventure, and despite the difficult moments (who doesn't have them?) I believe that if there is an opportunity and possibility to go, it is worth a try, even if it is only for a month.

Do you live abroad? Let me know where! And for how long :) I'm curious how many people here have gone abroad!

Gdyby ktoś mnie zapytał, czy żałuję wyjazdu za granicę, odpowiedziałabym, że absolutnie nie. Nie znam innego doświadczenia, które tak mocno uczułoby życia i tak wiele dawało doświadczenia. Jest to piękna przygoda i mimo trudnych momentów (kto ich nie ma?) uważam, ze jeśli jest okazja i możliwość wyjechania, to warto spróbować, nawet jeśli to tylko na miesiąc.

Żyjecie za granicą? Dajcie znać gdzie! I jak długo :) Jestem ciekawa, ile osób tutaj wyjechało ze swojego kraju!

with love
Basia

Living abroad

Saturday, May 3, 2025

Saturday, January 21, 2023

What I've learned during my therapy *so far*

Last year in November I returned to therapy - mainly because of my excessive thinking. I had reached a point where my thoughts were becoming unbearable for me, and the amount of energy I was spending on not-good-enough strategies to throw out these thoughts was exceeding my energy resources. I told myself that this couldn't go on and that this was the moment to ask for help. And this was a very important and necessary decision.

W zeszłym roku w listopadzie wróciłam na terapię – głównie z powodu mojego nadmiernego myślenia. Doszłam do momentu, w którym moje myśli stawały się dla mnie nie do zniesienia, a ilość energii, którą przeznaczałam na nie do końca umiejętne wyrzucanie tych myśli, przekraczała moje zasoby energetyczne. Powiedziałam sobie, że tak nie może być i że to jest moment, żeby poprosić o pomoc. I to była bardzo ważna i potrzebna decyzja.



This is my second therapy in my life - the first allowed me to understand that what I thought was wrong with myself, was actually 100% normal and could be so. For that moment it was enough for me, so I finished the therapy. Now, as I wrote earlier, I am working on my thoughts. Overthinking is a problem. Maybe not a psychological disease, but it can make life difficult and have an influence on bad moods and various situations, hence my decision for therapy. Now I'm learning about my mistakes and thought traps, and also how to recognize them and not to get into old patterns.

To jest moja druga terapia w życiu – pierwsza pozwoliła mi zrozumieć, że to co uważałam u siebie za złe jest w 100% normalne i tak może być. Na tamten moment to było dla mnie wystarczające, więc zakończyłam terapię. Teraz, tak jak napisałam wcześniej, pracuję nad moimi myślami. Overthinking to jest problem. Może nie jednostka chorobowa, ale po prostu może utrudniać życie, co w konsekwencji prowadzi do złego samopoczucia i różnych nieciekawych sytuacji, stąd moja decyzja o terapii. Teraz poznaję moje błędy i pułapki myślowe, i uczę się jak je rozpoznać i nie dać się wciągnąć w wir dawnych schematów.




Although my therapy is not over, I have already learned a few things. Or maybe I should say that I got to know some stuff, learning how to use it in a daily basis is the next step. First of all, I learned that a thought is a thought, not a certainty. There are a lot of types of thoughts, sometimes they can frighten us, surprise us, astonish us or disgust us, but they are only creations of our mind, not reality. They aren’t emotions neither - a thought can generate emotions and some behavior, but in itself it is not an emotion. And even though they come freely to my mind I can still control them. Pushing out my thoughts from my mind is not the best strategy, because they will come back stronger, but choosing whether I want to follow them or not gives better results.

Mimo, że moja terapia się nie skończyła, to już nauczyłam się kilku rzeczy. A może raczej dowiedziałam, bo nauczenie się ich stosowania na co dzień jest kolejnym punktem programu. Przede wszystkim nauczyłam się, że myśl to myśl, a nie pewnik. Myśli są różne, czasem mogą nas przerażać, zaskoczyć, zdziwić, zniesmaczyć, ale są tylko wytworami naszego umysłu, a nie rzeczywistością. Nie są też emocjami – myśl może generować emocje i jakieś zachowania, ale sama w sobie nie jest emocją. Mimo, że myśli przychodzą bezwiednie to jednak ja mogę mieć nad nimi kontrolę. Wypieranie myśli nie jest najlepszą strategią, bo one wrócą ze zdwojoną siłą, ale już wybieranie czy chcę za nimi podążać czy nie daje lepsze skutki.




The second thing I've learned is all the thought traps I fall into automatically - catastrophizing the situation, seeing only the negatives, generalizing that if something happens to someone else, the same thing will happen to me. Even though I might appear as an optimistic person - and indeed most of the time I am – my head is full of negative scenarios and the number of them is far greater than the number of optimistic ones. My therapist always asks me to give the worst-case scenario of a given situation, then the best-case scenario, and finally the realistic one, which is somewhere in the middle. And suddenly the situation becomes... easier to understand.

Druga rzecz, której się nauczyłam, to pułapki myślowe, w które wpadam automatycznie – katastrofizacja sytuacji, dostrzeganie tylko negatywów, generalizowanie, że skoro u kogoś coś się dzieje, to mnie spotka to samo. Mimo że na zewnątrz wydaję się być pozytywną osobą – i rzeczywiście przez większość czasu tak jest – to jednak w mojej głowie ilość negatywnych scenariuszy jest zdecydowanie większa niż tych optymistycznych. Moja terapeutka zawsze prosi mnie o podanie najgorszego scenariusza danej sytuacji, później najlepszego i na końcu realnego, który wypada gdzieś pośrodku. I nagle sytuacja staje się… łatwiejsza.




And the last thing I've learned is that change needs a decision - conversations with my therapist give me the knowledge I need to change, but now it's up to me to make the decision to change what I want to change. It takes work and energy plus I need to constantly remind myself of new strategies and aids, which is not that easy. But it is doable.

Therapy is not always easy, but the fact of going to therapy is already a huge stepto your better mental health. Sending hugs to everyone - both those in therapy and those before! And to those who are after, congratulations, because you've come through a great process. Crossing fingers for all of you guys! You got this!


I ostatnia rzecz, której się nauczyłam, to to, że zmiana wymaga podjęcia decyzji – rozmowy z terapeutką dają mi wiedzę, której potrzebuję do zmiany, ale teraz to ja muszę podjąć decyzję, żeby zmienić to, co chcę zmienić. Wymaga to pracy, energii i nieustającego przypominania sobie o nowych strategiach i pomocach, nie ma tak łatwo. Ale jest to do zrobienia.

Terapia nie zawsze jest łatwa, ale sam fakt podjęcia się jej jest już ogromnym krokiem w kierunku spokojnego umysłu. Mocno ściskam wszystkich – i tych w terapii, i tych przed! A tym, którzy są po gratuluję, bo to dużo pracy i wysiłku. Trzymam za was kciuki!

with love
Basia

PS all beautiful photos taken by my sis <3

What I've learned during my therapy *so far*

Saturday, January 21, 2023

© Primineers. Design by FCD.