thoughts

Saturday, November 8, 2025

My dream adult-life / what I was thinking when I was a kid





After working for more than a year, I feel that I have already settled into “adult life,” which I for me means a life where I go to work every day, I have household responsibilities, I have to take a vacation if I want to go somewhere, that days off are not infinite, I am responsible for some projects, I have to control my expenses so that there is enough for everything I need, and so on... I think that each of us may have a completely different vision of adult life, but mine looks just like this.

Po ponad roku pracy mam wrażenie, że już tak w pełni osiadłam w „dorosłym życiu”, co rozumiem jako życie, gdzie chodzę codziennie do pracy, mam obowiązki domowe, muszę wziąć urlop jeśli chcę gdzieś pojechać, ten urlop nie jest nieskończony, jestem odpowiedzialna za jakieś projekty, muszę kontrolować swoje wydatki, żeby starczyło na wszystko, co potrzebne i tak dalej… Myślę, że każdy z nas może mieć zupełnie inną wizję dorosłego życia, ale moja wygląda właśnie tak.


When I was in school, I dreamed of being an adult, because it seemed to me that then it would be EASIER. At that time, I thought that school was taking up a lot of my free time, because after all, there was homework, tests, midterms, and other exams, and it all had to be combined. I was convinced that once I finished school and college, I would finally have plenty of free time because I wouldn’t have homework or tests. Well, I was wrong, because I didn’t take into account the fatigue after work or the days when you have to stay longer at work, the laundry that has to be put in, the shopping that has to be done, the apartment that has to be cleaned, and the dinner that has to be cooked. My boyfriend would say c’est la vie.


Jak byłam w szkole, marzyłam o tym, żeby być dorosłą, bo wydawało mi się, że wtedy będzie ŁATWIEJ. W tamtym momencie uważałam, że szkoła zabiera mi dużo czasu, bo przecież są zadania domowe, sprawdziany, kartkówki i inne egzaminy i to trzeba wszystko połączyć. Byłam przekonana, że jak już skończę szkołę i studia, to w końcu będę miała mnóstwo wolnego czasu, bo nie będę miała zadań domowych i sprawdzianów. No cóż, przeliczyłam się trochę, bo nie wzięłam pod uwagę zmęczenia po pracy, czy dni kiedy trzeba zostać dłużej, prania, które trzeba wstawić, zakupów, które trzeba zrobić, mieszkania, które trzeba posprzątać i obiadu, który trzeba ugotować. Jakby to powiedział mój chłopak c’est la vie.


Nevertheless, there is one thing I have been looking forward to and that is inviting friends over, meeting people in general. When I was a little girl, my parents would often go out somewhere with their friends or invite them over, and I loved it. I always imagined that I would do that too! And that’s what I do now 😊

I have a lot of fun inviting friends over for dinner, or for brunch on the weekend, or for coffee and cake! I always think then that this is the mini dream I've been waiting for and wanted to realize in my "adult life".
And for you, what did it look like? As children, did you also have any ideas/expectations of adult life? And did they fit into reality? Let me know in the comments!



Niemniej jednak, jest jedna rzecz, na którą czekałam i jest nią zapraszanie znajomych, ogólnie spotykanie się z ludźmi. Kiedy byłam mała, moi rodzice często wychodzili gdzieś ze znajomymi albo zapraszali ich do siebie i bardzo mi się to podobało. Zawsze sobie wyobrażałam, że też będę tak robić! I tak też robię 😊

Ogromną frajdę sprawia mi zapraszanie przyjaciół na kolację, czy na brunch w weekend, czy na kawę i ciasto! Zawsze sobie wtedy myślę, że to jest to mini marzenie, na które czekałam i które chciałam zrealizować w „dorosłym życiu”.
A u was jak to wyglądało? Czy jako dzieci też mieliście jakieś wyobrażenia / oczekiwania wobec dorosłego życia? I czy wpisały się one w rzeczywistość? Dajcie znać w komentarzu!

My dream adult-life / what I was thinking when I was a kid

Saturday, November 8, 2025

Saturday, August 9, 2025

I’ve been working for one year / update & thoughts


It's already been a year since I started working at my job, and I thought that it was a good time to gather my thoughts and maybe write down and share what has happened so far. First - the huge process of learning a foreign language, which caused my ups and downs in terms of feeling integrated in the department but also in terms of creating new relationships. In addition to that, knowing a language also has a huge impact on feeling like a member of a group. During this year, I've had many moments where I felt like an outsider in some situations because I didn't fully understand what was going on.

Już jakiś czas temu stuknął mi rok w mojej pracy i doszłam do wniosku, że to dobry moment na zebranie myśli i może podsumowanie tego, co się do tej pory wydarzyło. Po pierwsze – wielka nauka języka obcego, co wiązało się z moimi wzlotami i upadkami w kontekście czucia się zintegrowaną w dziale. Ostatnio wrzuciłam odcinek podcastu, w którym opowiadam o blokadzie językowej i o tym, jak bardzo ona wpływa na proces nawiązywania nowych relacji. Ale oprócz tworzenia relacji, znajomość języka ma również ogromny wpływ na poczucie bycia członkiem grupy. W ciągu tego roku miałam wiele momentów, w których miałam wrażenie, że jestem outsiderem sytuacji i nie do końca rozumiem co się dzieje.


Secondly, I realized that often relationships at work remain only relationships at work and nothing more. Many times I thought I was forming a new friendship with a colleague at work, then a few days later, I got the feeling that it was all superficial and would rather remain just a work-relationship. I had to get used to this new situation that it is not like in school or college anymore, where you meet new people and want to do something with them, spend time with them, and maybe create lifelong relationships. At work, you often meet people and “leave them at work,” because after work, you have your own world, and often you don't want to bring the people you work with into it.

Po drugie, zrozumiałam, że często relacje w pracy pozostają tylko i wyłącznie relacjami w pracy i niczym więcej. Wiele razy wydawało mi się, że tworzę nową przyjaźń i pogłębiam relację z koleżanką z pracy, po czym kilka dni później miałam wrażenie, że to wszystko jest powierzchowne i raczej zostanie tylko koleżeńską relacją. Musiałam się trochę przestawić, że to już raczej nie jest tak jak w szkole czy na studiach, gdzie poznajesz nowych ludzi i chcesz z nimi coś robić, spędzać czas i może stworzyć relacje na całe życie. W pracy często poznajesz ludzi i „zostawiasz ich w pracy”, bo po pracy masz swój własny świat i często nie chcesz do niego wprowadzać ludzi z którymi pracujesz.


And finally, it takes some time to get used to work, so it’s actually obvious that all your routines may change or stop existing at all. But at some point, I noticed that I was waiting for that never-coming-perfect moment to get back to my routines - to yoga, to writing, to creating. The truth is that this perfect moment will never come; you just have to start and slowly get back to what you want to get back to. Well, yes, if you did not work before, then you had a lot of time to do what you want, and now working, you have much less time for those things. But if you want to return to sports, or to reading books, or to anything that used to be your routine, then you have to get back to it, without waiting for “that perfect” moment.

I na koniec – przyzwyczajanie się do pracy wymaga trochę czasu, więc wiadomo że wcześniej wypracowane rutyny mogą się pozmieniać albo w ogóle przestać istnieć. Ale w pewnym momencie zauważyłam, że czekam na ten nigdy-nie-nadchodzący, „idealny” moment, żeby wrócić do moich rutyn – do jogi, do pisania, do tworzenia. Prawda jest taka, że ten moment nie nadejdzie, po prostu trzeba się za to zabrać i pomału wracać do tego, do czego chcemy wrócić. Wiadomo, jeśli się wcześniej nie pracowało, to wtedy miało się dużo czasu, a teraz pracując ma się tego czasu znacznie mniej. Ale jeśli chcemy wrócić do sportu, czy do czytania książek, czy do czegokolwiek, co kiedyś było naszą rutyną, to musimy się za to zabrać, bez czekania na „ten idealny” moment.


I'm curious if some of you here have recently started working, or maybe you've already been working for a good few years, but remember what it was like for you in the beginning. Let me know if you've had similar thoughts as well!

Jestem ciekawa, czy wśród was też są osoby, które niedawno zaczęły pracować albo może już pracujecie od dobrych kilku lat, ale pamiętacie, jak to było na początku w waszym przypadku. Dajcie koniecznie znać, bo jestem ciekawa, czy również mieliście podobne przemyślenia!

with love
Basia

I’ve been working for one year / update & thoughts

Saturday, August 9, 2025

Saturday, April 6, 2024

Dear diary, life has been…


I've been having a lot of different thoughts lately, and there's a debate going on in my head all the time about life. Since I have these thoughts and need to get them out of my head, I decided that I would just write a post about it and maybe you will find it helpful, interesting, intriguing, or... simple. Whatever they may be, I invite you to a post from a series "pouring the stream of my thoughts onto the keyboard".

Ostatnio mam mnóstwo różnych przemyśleń, a w mojej głowie cały czas odbywa się debata na temat życia. Jako że tych przemyśleń mam całkiem sporo i potrzebuje je wyjąć z mojej głowy, postanowiłam, że po prostu napiszę o tym post i może będzie to dla was pomocne, ciekawe, intrygujące, czy… zwykłe. Jakiekolwiek by nie były, zapraszam na post w stylu „przelewam potok moich myśli na klawiaturę”.


// life is hard...
Attention please, you weren't expecting this, but life is hard :') sometimes it comes to me as if someone is whispering in my ear, and sometimes it's a bit like being knocked against a wall. I've been on a job search lately, and it suddenly came to me that this is unlikely to be a scenario where I get my dream job overnight, where they offer me super salaries and I can start right away. I sent a dozen emails to various companies and so far most have thanked me. There was a day when I sat down a bit resigned and said to myself "why is this so hard?", to which the answer in my head immediately appeared "no one said it would be easy". But despite the fact that life is difficult and sometimes even hard, it...

// życie jest trudne…
Uwaga uwaga, nie spodziewaliście się tego, ale życie jest trudne :’) czasem dociera to do mnie tak, jakby ktoś mi szeptał do ucha, a czasem jest to trochę jak przywalenie w ścianę. W ostatnim czasie jestem na etapie szukania pracy i nagle dotarło do mnie, że raczej nie będzie to scenariusz w którym z dnia na dzień dostaję wymarzoną pracę, gdzie oferują mi super zarobki i mogę zaczynać od razu. Wysłałam kilkanaście maili do różnych firm i jak na razie większość mi podziękowała. Był taki dzień, kiedy usiadłam trochę zrezygnowana i powiedziałam do siebie „dlaczego to jest takie trudne?”, na co zaraz pojawiła się odpowiedź w mojej głowie „przecież nikt nie powiedział, że będzie łatwo”. Ale mimo tego, że życie jest trudne i czasem nawet ciężkie, to…


//... it can be romanticized
I don't mean here blindly pretending that it's ok when it's not. It’s more about smiling a lot when life smiles back at us. By this metaphor, I mean the familiar appreciation of the little things, noticing the developing leaves on the trees, tasting the coffee/tea/fresh breakfast/delicious bread/dark chocolate/chips flavored with green onions... these are such small things, but they really help. Recently, on my way to work, I saw developing buds on the trees and I felt such a wave of joy that I walked halfway with a banana on my face.

//… można je romantyzować
Nie chodzi mi tutaj o ślepe udawanie, że jest okej jak nie jest. Ale o takie uśmiechanie się, gdy życie uśmiecha się do nas. Przez tą metaforę mam na myśli dobrze wam znane docenianie drobnych rzeczy, dostrzeganie rozwijających się liści na drzewach, smakowanie kawy/herbaty/jajecznicy na masełku/świeżej bułki/kosteczki gorzkiej czekolady/chipsa o smaku zielonej cebulki… to są takie drobnostki, ale naprawdę pomagają. Ostatnio w drodze na praktyki zobaczyłam rozwijające się pączki na drzewach i poczułam taką falę radości, że przez pół drogi szłam z bananem na twarzy.


// I choose how I feel
Or to be more specific, I choose how I want to feel in a given situation. I can choose whether I want to get entangled in thoughts about what someone thought of me, whether it was very stupid, massively stupid or tragically stupid, whether I am this or that... OR I can choose that "it was, it's gone, so I let it go". Recently I had such a situation at my internship, and at first I took the first path, and when I started to feel unpleasant discomfort in my stomach I had a moment of enlightenment and said to myself "hey, I don't have to feel this way, I can choose another path".

// ja wybieram, jak odbieram
A mówiąc dokładniej – ja wybieram jak chcę się czuć w danej sytuacji. Mogę wybrać, czy chcę się zaplątać w myśli o tym, co kto sobie o mnie pomyślał, czy to było bardzo głupie, masakrycznie głupie czy tragicznie głupie, czy jestem taka siaka i owaka… ALBO mogę wybrać, że „było, minęło, więc odpuszczam”. Ostatnio miałam taką sytuację na praktykach i początkowo poszłam pierwszą ścieżką, a gdy zaczynałam czuć nieprzyjemny dyskomfort w brzuchu miałam moment olśnienia i powiedziałam sobie „hej, ja nie muszę się tak czuć, ja mogę wybrać inną drogę”.


// fear is ok
I'm about to make big changes in my life related to moving out and moving in, and I've started to feel stress, some fear and anxiety. At first, the mechanism from last year, when I still didn't know how to handle fear, i.e. "fear = danger = run away immediately," appeared, but after therapy I now know how to deal with the fear and, above all, how to calm the panicking Basia. Fear is normal and it's normal to feel it before new/important/big things. Sometimes it can indicate threatening situations, but most of the time it doesn't, so inhale-exhale and slowly move forward.

// strach jest okej
Szykują się w moim życiu wielkie zmiany związane z wyprowadzkami i przeprowadzkami, i zaczęłam odczuwać stres, trochę strach i niepokój. Początkowo pojawił się mechanizm z zeszłego roku, jak jeszcze nie umiałam obchodzić się ze strachem, czyli „strach = zagrożenie = ucieczka na już”, ale po terapii wiem już jak strach oswoić i przede wszystkim jak uspokoić panikującą Basię. Strach jest normalny i to normalne że go odczuwamy przed nowymi/ważnymi/wielkimi rzeczami. Czasem może wskazywać na sytuacje zagrażające, ale w większości przypadków nie, więc wdech-wydech i powoli do przodu.


All that I have written is already common knowledge, but I have a feeling that we need such reminders, because even if "carpe diem", gratitude, "life sucks but romanticize it" we have already heard somewhere, it is worth refreshing it to ourselves from time to time and relive that delight of discovering this truth anew ;)
Sending you lots of positive vibes and hugs!

To wszystko co napisałam jest już powszechnie znane, ale mam wrażenie, że potrzebujemy takich cyklicznych przypomnień, bo nawet jeśli „carpe diem”, wdzięczność, „life sucks but romanticize it” już gdzieś słyszeliśmy, to warto to sobie odświeżać co jakiś czas i przeżywać ten zachwyt odkrycia tej prawdy na nowo ;)
Przytulam was mocno i życzę wam pięknego czasu!

with love
Basia

Dear diary, life has been…

Saturday, April 6, 2024

Saturday, January 21, 2023

What I've learned during my therapy *so far*

Last year in November I returned to therapy - mainly because of my excessive thinking. I had reached a point where my thoughts were becoming unbearable for me, and the amount of energy I was spending on not-good-enough strategies to throw out these thoughts was exceeding my energy resources. I told myself that this couldn't go on and that this was the moment to ask for help. And this was a very important and necessary decision.

W zeszłym roku w listopadzie wróciłam na terapię – głównie z powodu mojego nadmiernego myślenia. Doszłam do momentu, w którym moje myśli stawały się dla mnie nie do zniesienia, a ilość energii, którą przeznaczałam na nie do końca umiejętne wyrzucanie tych myśli, przekraczała moje zasoby energetyczne. Powiedziałam sobie, że tak nie może być i że to jest moment, żeby poprosić o pomoc. I to była bardzo ważna i potrzebna decyzja.



This is my second therapy in my life - the first allowed me to understand that what I thought was wrong with myself, was actually 100% normal and could be so. For that moment it was enough for me, so I finished the therapy. Now, as I wrote earlier, I am working on my thoughts. Overthinking is a problem. Maybe not a psychological disease, but it can make life difficult and have an influence on bad moods and various situations, hence my decision for therapy. Now I'm learning about my mistakes and thought traps, and also how to recognize them and not to get into old patterns.

To jest moja druga terapia w życiu – pierwsza pozwoliła mi zrozumieć, że to co uważałam u siebie za złe jest w 100% normalne i tak może być. Na tamten moment to było dla mnie wystarczające, więc zakończyłam terapię. Teraz, tak jak napisałam wcześniej, pracuję nad moimi myślami. Overthinking to jest problem. Może nie jednostka chorobowa, ale po prostu może utrudniać życie, co w konsekwencji prowadzi do złego samopoczucia i różnych nieciekawych sytuacji, stąd moja decyzja o terapii. Teraz poznaję moje błędy i pułapki myślowe, i uczę się jak je rozpoznać i nie dać się wciągnąć w wir dawnych schematów.




Although my therapy is not over, I have already learned a few things. Or maybe I should say that I got to know some stuff, learning how to use it in a daily basis is the next step. First of all, I learned that a thought is a thought, not a certainty. There are a lot of types of thoughts, sometimes they can frighten us, surprise us, astonish us or disgust us, but they are only creations of our mind, not reality. They aren’t emotions neither - a thought can generate emotions and some behavior, but in itself it is not an emotion. And even though they come freely to my mind I can still control them. Pushing out my thoughts from my mind is not the best strategy, because they will come back stronger, but choosing whether I want to follow them or not gives better results.

Mimo, że moja terapia się nie skończyła, to już nauczyłam się kilku rzeczy. A może raczej dowiedziałam, bo nauczenie się ich stosowania na co dzień jest kolejnym punktem programu. Przede wszystkim nauczyłam się, że myśl to myśl, a nie pewnik. Myśli są różne, czasem mogą nas przerażać, zaskoczyć, zdziwić, zniesmaczyć, ale są tylko wytworami naszego umysłu, a nie rzeczywistością. Nie są też emocjami – myśl może generować emocje i jakieś zachowania, ale sama w sobie nie jest emocją. Mimo, że myśli przychodzą bezwiednie to jednak ja mogę mieć nad nimi kontrolę. Wypieranie myśli nie jest najlepszą strategią, bo one wrócą ze zdwojoną siłą, ale już wybieranie czy chcę za nimi podążać czy nie daje lepsze skutki.




The second thing I've learned is all the thought traps I fall into automatically - catastrophizing the situation, seeing only the negatives, generalizing that if something happens to someone else, the same thing will happen to me. Even though I might appear as an optimistic person - and indeed most of the time I am – my head is full of negative scenarios and the number of them is far greater than the number of optimistic ones. My therapist always asks me to give the worst-case scenario of a given situation, then the best-case scenario, and finally the realistic one, which is somewhere in the middle. And suddenly the situation becomes... easier to understand.

Druga rzecz, której się nauczyłam, to pułapki myślowe, w które wpadam automatycznie – katastrofizacja sytuacji, dostrzeganie tylko negatywów, generalizowanie, że skoro u kogoś coś się dzieje, to mnie spotka to samo. Mimo że na zewnątrz wydaję się być pozytywną osobą – i rzeczywiście przez większość czasu tak jest – to jednak w mojej głowie ilość negatywnych scenariuszy jest zdecydowanie większa niż tych optymistycznych. Moja terapeutka zawsze prosi mnie o podanie najgorszego scenariusza danej sytuacji, później najlepszego i na końcu realnego, który wypada gdzieś pośrodku. I nagle sytuacja staje się… łatwiejsza.




And the last thing I've learned is that change needs a decision - conversations with my therapist give me the knowledge I need to change, but now it's up to me to make the decision to change what I want to change. It takes work and energy plus I need to constantly remind myself of new strategies and aids, which is not that easy. But it is doable.

Therapy is not always easy, but the fact of going to therapy is already a huge stepto your better mental health. Sending hugs to everyone - both those in therapy and those before! And to those who are after, congratulations, because you've come through a great process. Crossing fingers for all of you guys! You got this!


I ostatnia rzecz, której się nauczyłam, to to, że zmiana wymaga podjęcia decyzji – rozmowy z terapeutką dają mi wiedzę, której potrzebuję do zmiany, ale teraz to ja muszę podjąć decyzję, żeby zmienić to, co chcę zmienić. Wymaga to pracy, energii i nieustającego przypominania sobie o nowych strategiach i pomocach, nie ma tak łatwo. Ale jest to do zrobienia.

Terapia nie zawsze jest łatwa, ale sam fakt podjęcia się jej jest już ogromnym krokiem w kierunku spokojnego umysłu. Mocno ściskam wszystkich – i tych w terapii, i tych przed! A tym, którzy są po gratuluję, bo to dużo pracy i wysiłku. Trzymam za was kciuki!

with love
Basia

PS all beautiful photos taken by my sis <3

What I've learned during my therapy *so far*

Saturday, January 21, 2023

Saturday, October 29, 2022

First month

It’s almost the end of the first month in my new city. Recently I was thinking about it and all the life lessons I had during October – nothing new, you all know that I think a lot. But those life lessons and thoughts are quite universal so I decided to share them with you in today’s blog post. To be honest, it was a difficult month for me, full of stress but also full of new things and experiences.

Mija pierwszy miesiąc w nowym mieście i wzięło mnie na przemyślenia. Myślę, że raczej nikogo to nie dziwi, bo nie byłabym sobą, gdybym nie analizowała non-stop rzeczywistości. Ale tym razem uważam, że przemyślenia są ważne i w miarę uniwersalne. Ten miesiąc nie był łatwy i kosztował mnie całkiem sporo stresu, ale był też pełen lekcji życiowych i cennej nauki.




Let’s start at the beginning of this month – I came back from my beautiful vacation and, not gonna lie, it was a shock for me, especially when it comes to weather. Then, the day after I came back, I went to Lodz – the city where I have my studies now. It was a really fast weekend. New beginnings are difficult and so my first days in Lodz were very stressful. I didn’t know the city and I felt like I was on Erasmus again but this time I was still in Poland.

Od początku, chronologicznie – wróciłam z wakacji i przeżyłam szok temperaturowy i pogodowy, plus od razu, kolejnego dnia, wyjeżdżałam do Łodzi. Wyprowadziłam się do miasta, którego w ogóle nie znałam, Początki nie są łatwe, zwłaszcza w zupełnie nowych dla nas miejscach. Czułam się trochę jak na Erasmusie, jedyna różnica była taka, że jednak byłam w Polsce, a nie z granicą.


Let’s be clear guys – new things are terrifying, old things are comfortable. During the first week I felt totally lost. I was coming back to my flat from uni and feeling overwhelmed with everything – even silence was too much for me. Even though I was telling myself that it was okay to feel lost, it was okay to feel scared, I couldn’t let go of those feelings but I knew that they would go away one day.

Nie oszukujmy się – nowe przeraża, a stare i znane jest komfortowe. Przez pierwszy tydzień zupełnie nie mogłam się odnaleźć, a jak wracałam z uczelni do domu to nie mogłam znieść ciszy, która panowała w mieszkaniu. Mimo że powtarzałam sobie, że moje przerażenie i strach jest normalny, bo każdy się boi jak zaczyna nową przygodę w nowym miejscu, to jednak nie do końca radziłam sobie z tymi uczuciami, ale wiedziałam, że prędzej czy później to minie.




In the beginning I was counting days to the weekend because I had plans for every weekend – trip to Poznan, trip to Vienna or my boyfriend was coming to see me. But then I realized that I couldn’t discover the city during weeks because of studies and during weekends because of my trips. So Lodz has become ‘a city for studies’ and nothing more so far.

Na początku odliczałam dni do weekendu, bo w weekend zawsze się coś działo – albo jechałam do Poznania albo przyjeżdżał mój chłopak, albo ja miałam jechać do niego. Tylko że potem zorientowałam się, że za bardzo nie mam okazji, żeby odkrywać to nowe miasto, skoro na weekendy mnie nie ma, a w tygodniu mam studia. Przez ten miesiąc Łódź stała się moim ‘miastem studenckim’ i póki co to się nie zmienia – jedyny powód, dla którego tu mieszkam, to fakt, że tu studiuję.




My calendar started to be full of trips – I’ve become a nomad, staying in one place just for a couple of days. It’s not like living with one suitcase but I’m coming back from one trip and just after I'm preparing myself for another. It’s not a big deal but at the same time there’s no place where I can feel like home. It was strange at the beginning but then I said to myself that it took time to get used to this kind of life.

W moim kalendarzu pojawiło się jeszcze więcej podróży – stałam się takim nomadem, zostającym w danym miejscu tylko na chwilę. Nie powiedziałabym, że jest to ‘życie na walizkach’, ale jestem cały czas między podróżami i póki co nigdzie się nie zadomowiłam tak fest. Na początku dziwnie się z tym czułam, bo nawet w rodzinnym mieście nie czuję się jak w domu. Jestem pewna, że to się jeszcze zmieni, ale do tego potrzeba czasu.

Choosing new things instead of staying with the old ones is an act of courage. And it’s not just about moving to another city, it’s also about changing a job, starting a new relationship or ending the other one, creating new habits and getting rid of those bad ones. No matter the situation, beginnings are always difficult and it’s okay to feel lost and to have no idea of what’s going to happen. You will never know that. You need some time and then compare the before and after.

Wybieranie nowego, a nie dobrze znanego i komfortowego, wymaga odwagi. I tu nie chodzi tylko o wyjazd do innego miasta czy kraju, ale też o zmianę pracy, wejście w nową relację, czy zakończenie starej, odrzucenie starych, krzywdzących nawyków i utworzenie nowych. Niezależnie od sytuacji, początki są trudne, czujemy się pogubieni i nie wiemy, czy dobrze robimy. Prawda jest taka, że dowiemy się tego dopiero po jakimś czasie, gdy będziemy już mogli porównać sytuację przed i po.




To all of you who decided to take the big step – congrats guys, you’re brave! To all of you who are still struggling – I’m crossing fingers for you, you’re brave enough to do it.

Wszystkim tym, którzy się odważyli gratuluję, bo to nie są łatwe rzeczy. Wszystkim tym, którzy są przed decyzją – trzymam za was kciuki! Odwagi.

with love
Basia

First month

Saturday, October 29, 2022

Saturday, July 10, 2021

Having friends abroad




The story of my Erasmus was mentioned a couple of times and I already told you about the impact it had on me, how it was organized and all that stuff. I also talked about international friendships and relationships in general, and today I would like to go deeply into this topic.

Temat Erasmusa poruszałam już kilka razy i opowiadałam o tym, co mi on dał, jak wyglądał i tak dalej. Wspominałam też o międzynarodowych przyjaźniach i znajomościach, i dzisiaj zagłębię się bardziej w ten aspekt, a dokładniej opowiem o utrzymywaniu tych relacji po Erasmusie.

To be honest, I was afraid that after Erasmus was over, my friendships would be over too because of the lack of things to talk about. I was afraid that after all I wouldn’t have lots of international relationships. In the end it turned out that my fear was unnecessary, but it doesn’t mean that it is easy to keep the contact, it needs our energy and effort to exist. Is it more difficult to stay in touch with people from abroad than with people from the same country/city? I can’t answer this question, because keeping in touch is in general a thing that needs our effort and we can’t take it for granted.

Będę szczera – obawiałam się, że po powrocie z Erasmusa wszystko się rozpadnie, skończą się tematy do rozmowy i kontakt się urwie. Bałam się, że w ostatecznym rozrachunku nie będę miała zbyt wielu zagranicznych znajomych. Finalnie okazało się, że strach w ogóle nie był potrzebny, nie zmienia to jednak faktu, że utrzymanie relacji nie jest banalnie prostym zadaniem – wymaga wysiłku i włożenia w to energii. Czy jest trudniejsze niż utrzymanie relacji z osobami z tego samego kraju, miasta, okolicy? Tego nie umiem stwierdzić, bo ogółem utrzymanie relacji nie jest rzeczą, która dzieje się sama z siebie.




When it comes to international friendships, it happens that there are thousands of kilometers between us or even time zones but it doesn’t interfere in keeping in touch, it just makes it a little bit more complicated than usual. First of all, we need phone calls. If there's a difference in time zone between you and your foreign friend, make a special appointment for that and precise hours. Spontaneous phone calls aren't a good thing because then we can call somebody… at 2AM by accident.

Z przyjaźniami międzynarodowymi jest tak, że często dzielą nas setki kilometrów, czasem nawet kilka stref czasowych, ale to w niczym nie przeszkadza, tylko zmusza do podjęcia pewnych kroków, które pomogą w utrzymaniu relacji. Po pierwsze, potrzebne są zwykłe rozmowy przez telefon – w przypadku różnicy godzin lepiej jest się umówić na konkretny dzień i godzinę, a raczej godziny w odpowiednich strefach czasowych. Spontaniczne dzwonienie w tym przypadku może być o tyle trudne, że można do kogoś zadzwonić… o 2 w nocy, przez pomyłkę.

Second thing is the fact that it’s not easy to go out together, especially when your friend lives in another country. But it doesn’t mean it’s impossible! For example, I go to Berlin for a weekend or three-four days to meet my German friend, who lives in a city near to Berlin, so this kind of trip helps us to meet and spend some time together.

Drugą sprawą jest fakt, że raczej trudno jest razem wyskoczyć na miasto, kiedy druga osoba mieszka w innym kraju – ale nie jest to wykluczone! Przykładowo, ja jeżdżę do Berlina na weekend lub kilka dni, żeby spotkać się z moją przyjaciółką z Niemiec, która mieszka niedaleko Berlina, więc taka wycieczka umożliwia nam spotkanie się i spędzenie razem czasu.




Another aspect is staying in touch. The things I mentioned before are bigger and need to be planned earlier, but you always have a simple chat with your friend. For example, I write to people and ask them what’s up, what are their plans for next days, how they are feeling and all that stuff. It works not only with foreign friends but also with people who we don’t see very often like friends from childhood.

Inną kwestią jest samo utrzymywanie kontaktu. Dwie wyżej wymienione przeze mnie rzeczy dotyczą większych, zaplanowanych działań, ale zawsze pozostaje też zwykły czat. Ja na przykład często piszę, co tam słychać, pytam o najbliższe plany czy o to, jak ktoś spędził ostatni weekend. To sprawdza się nie tylko w przypadku zagranicznych znajomości, ale również w przypadku osób, z którymi już nie widzimy się tak często, jak kiedyś – znajomych z dawnych lat, przyjaciół z dzieciństwa i tak dalej.

Coworking is the key. Putting energy and taking effort in a relationship in which only one side works for this can become very difficult and too hard. There’s no point in forcing ourselves to keep a relationship that doesn’t work well. Once I heard from my friend that there are people who leave our life to make space for another person who will have a better influence on us and who we create a beautiful relationship with.

Ważna jest też współpraca. Wkładanie energii i wysiłku w relację, w którą angażuje się tylko jedna strona może stać się zbyt męczące i zbyt trudne. Nie ma co utrzymywać relacji na siłę. Usłyszałam kiedyś od mojej przyjaciółki mądre słowa, że część ludzi odchodzi z naszego życia, by zrobić miejsce dla innych osób, z którymi może uda nam się stworzyć jeszcze piękniejszą relację.

I decided to talk about this because recently I met Tina, my German friend and I have to say that for a long time I hadn’t been as happy as I was during our trip! Those meetings and trips are even more exciting when you haven’t seen somebody for a year or more, even though you stayed in touch with this person by chatting. I came up with an idea for this post and then decided to write it to share my thoughts with you hoping it would be helpful for you, no matter if you have foreign friends or not.

Postanowiłam poruszyć ten temat, bo ostatnio miałam okazję spotkać się z Tiną, moją przyjaciółką z Niemiec, i przyznam, że dawno nie czułam tak wielkiej radości i szczęścia! Takie spotkania i wyprawy są jeszcze bardziej ekscytujące, gdy kogoś nie widziało się od roku, nawet jeśli rozmawiało się i utrzymywało kontakt przez Internet. Doszłam do wniosku, że podzielę się z Wami swoimi refleksjami na ten temat, może komuś z Was się przydadzą, niezależnie od tego, czy macie znajomości za granicą, czy po prostu w innym mieście w Polsce.

with love
Basia

Having friends abroad

Saturday, July 10, 2021

© Primineers. Design by FCD.