talking about life

Saturday, April 6, 2024

Dear diary, life has been…


I've been having a lot of different thoughts lately, and there's a debate going on in my head all the time about life. Since I have these thoughts and need to get them out of my head, I decided that I would just write a post about it and maybe you will find it helpful, interesting, intriguing, or... simple. Whatever they may be, I invite you to a post from a series "pouring the stream of my thoughts onto the keyboard".

Ostatnio mam mnóstwo różnych przemyśleń, a w mojej głowie cały czas odbywa się debata na temat życia. Jako że tych przemyśleń mam całkiem sporo i potrzebuje je wyjąć z mojej głowy, postanowiłam, że po prostu napiszę o tym post i może będzie to dla was pomocne, ciekawe, intrygujące, czy… zwykłe. Jakiekolwiek by nie były, zapraszam na post w stylu „przelewam potok moich myśli na klawiaturę”.


// life is hard...
Attention please, you weren't expecting this, but life is hard :') sometimes it comes to me as if someone is whispering in my ear, and sometimes it's a bit like being knocked against a wall. I've been on a job search lately, and it suddenly came to me that this is unlikely to be a scenario where I get my dream job overnight, where they offer me super salaries and I can start right away. I sent a dozen emails to various companies and so far most have thanked me. There was a day when I sat down a bit resigned and said to myself "why is this so hard?", to which the answer in my head immediately appeared "no one said it would be easy". But despite the fact that life is difficult and sometimes even hard, it...

// życie jest trudne…
Uwaga uwaga, nie spodziewaliście się tego, ale życie jest trudne :’) czasem dociera to do mnie tak, jakby ktoś mi szeptał do ucha, a czasem jest to trochę jak przywalenie w ścianę. W ostatnim czasie jestem na etapie szukania pracy i nagle dotarło do mnie, że raczej nie będzie to scenariusz w którym z dnia na dzień dostaję wymarzoną pracę, gdzie oferują mi super zarobki i mogę zaczynać od razu. Wysłałam kilkanaście maili do różnych firm i jak na razie większość mi podziękowała. Był taki dzień, kiedy usiadłam trochę zrezygnowana i powiedziałam do siebie „dlaczego to jest takie trudne?”, na co zaraz pojawiła się odpowiedź w mojej głowie „przecież nikt nie powiedział, że będzie łatwo”. Ale mimo tego, że życie jest trudne i czasem nawet ciężkie, to…


//... it can be romanticized
I don't mean here blindly pretending that it's ok when it's not. It’s more about smiling a lot when life smiles back at us. By this metaphor, I mean the familiar appreciation of the little things, noticing the developing leaves on the trees, tasting the coffee/tea/fresh breakfast/delicious bread/dark chocolate/chips flavored with green onions... these are such small things, but they really help. Recently, on my way to work, I saw developing buds on the trees and I felt such a wave of joy that I walked halfway with a banana on my face.

//… można je romantyzować
Nie chodzi mi tutaj o ślepe udawanie, że jest okej jak nie jest. Ale o takie uśmiechanie się, gdy życie uśmiecha się do nas. Przez tą metaforę mam na myśli dobrze wam znane docenianie drobnych rzeczy, dostrzeganie rozwijających się liści na drzewach, smakowanie kawy/herbaty/jajecznicy na masełku/świeżej bułki/kosteczki gorzkiej czekolady/chipsa o smaku zielonej cebulki… to są takie drobnostki, ale naprawdę pomagają. Ostatnio w drodze na praktyki zobaczyłam rozwijające się pączki na drzewach i poczułam taką falę radości, że przez pół drogi szłam z bananem na twarzy.


// I choose how I feel
Or to be more specific, I choose how I want to feel in a given situation. I can choose whether I want to get entangled in thoughts about what someone thought of me, whether it was very stupid, massively stupid or tragically stupid, whether I am this or that... OR I can choose that "it was, it's gone, so I let it go". Recently I had such a situation at my internship, and at first I took the first path, and when I started to feel unpleasant discomfort in my stomach I had a moment of enlightenment and said to myself "hey, I don't have to feel this way, I can choose another path".

// ja wybieram, jak odbieram
A mówiąc dokładniej – ja wybieram jak chcę się czuć w danej sytuacji. Mogę wybrać, czy chcę się zaplątać w myśli o tym, co kto sobie o mnie pomyślał, czy to było bardzo głupie, masakrycznie głupie czy tragicznie głupie, czy jestem taka siaka i owaka… ALBO mogę wybrać, że „było, minęło, więc odpuszczam”. Ostatnio miałam taką sytuację na praktykach i początkowo poszłam pierwszą ścieżką, a gdy zaczynałam czuć nieprzyjemny dyskomfort w brzuchu miałam moment olśnienia i powiedziałam sobie „hej, ja nie muszę się tak czuć, ja mogę wybrać inną drogę”.


// fear is ok
I'm about to make big changes in my life related to moving out and moving in, and I've started to feel stress, some fear and anxiety. At first, the mechanism from last year, when I still didn't know how to handle fear, i.e. "fear = danger = run away immediately," appeared, but after therapy I now know how to deal with the fear and, above all, how to calm the panicking Basia. Fear is normal and it's normal to feel it before new/important/big things. Sometimes it can indicate threatening situations, but most of the time it doesn't, so inhale-exhale and slowly move forward.

// strach jest okej
Szykują się w moim życiu wielkie zmiany związane z wyprowadzkami i przeprowadzkami, i zaczęłam odczuwać stres, trochę strach i niepokój. Początkowo pojawił się mechanizm z zeszłego roku, jak jeszcze nie umiałam obchodzić się ze strachem, czyli „strach = zagrożenie = ucieczka na już”, ale po terapii wiem już jak strach oswoić i przede wszystkim jak uspokoić panikującą Basię. Strach jest normalny i to normalne że go odczuwamy przed nowymi/ważnymi/wielkimi rzeczami. Czasem może wskazywać na sytuacje zagrażające, ale w większości przypadków nie, więc wdech-wydech i powoli do przodu.


All that I have written is already common knowledge, but I have a feeling that we need such reminders, because even if "carpe diem", gratitude, "life sucks but romanticize it" we have already heard somewhere, it is worth refreshing it to ourselves from time to time and relive that delight of discovering this truth anew ;)
Sending you lots of positive vibes and hugs!

To wszystko co napisałam jest już powszechnie znane, ale mam wrażenie, że potrzebujemy takich cyklicznych przypomnień, bo nawet jeśli „carpe diem”, wdzięczność, „life sucks but romanticize it” już gdzieś słyszeliśmy, to warto to sobie odświeżać co jakiś czas i przeżywać ten zachwyt odkrycia tej prawdy na nowo ;)
Przytulam was mocno i życzę wam pięknego czasu!

with love
Basia

Dear diary, life has been…

Saturday, April 6, 2024

Saturday, January 29, 2022

Taking a risk




Two years ago we talked about making decisions, sometimes hard ones or easy ones. Well I think that there are a lot of types of decisions and everyone has a list of their different types. No matter what kind of decision it is, you have to take a risk while making it – obviously, when you choose one option, you reject the other one and you jump into the unknown, without any idea of what’s behind the corner. Even though we try to predict every consequence, it’s impossible to predict everything and I think that’s the most stressful thing for us, that we don’t know how it’s gonna work out in the end.

Dwa lata temu rozmawialiśmy o podejmowaniu decyzji, czasem trudnych, czasem łatwych. W sumie rodzajów decyzji jest znacznie więcej i chyba każdy z nas ma własny spis różnych ich typów. Niezależnie od decyzji, trzeba zaryzykować, podejmując ją – w końcu wybierając jedną opcję, a z drugiej rezygnując, rzucamy się w mniejsze lub większe nieznane, nie wiedząc, co czeka za rogiem. Nawet jeśli zastanawiamy się nad konsekwencjami, to nie możemy przewidzieć wszystkiego, a to chyba przeraża nas najbardziej – że nie możemy mieć pewności, jak to wyjdzie w ostatecznym rozrachunku.

Actually, why take a risk if we can stay in the place where we are right now, in a comfy space that we know well? No stress, only stability and peace, so why change it? Obviously, we can choose an easy option and change nothing, but how long can we stay at one place without any development? Well, in my opinion, not for a long time.

Po co właściwie podejmować ryzyko, skoro można zostać tu, gdzie się jest, w dobrze znanym i spokojnym miejscu? Nie ma stresu, jest w miarę stabilnie, po co to zmieniać i ryzykować nieznane? Wiadomo, można wybrać łatwiejszą opcję i nie zmieniać nic, ale jak długo możemy tak trwać bez dalszego rozwoju? Wydaje mi się, że nie do końca życia.




Risk – no matter how scary it is – it’s a possibility to develop. We can always learn something, something about us, about our environment, people who are around us, about how business works… lots of things. And I think that at the end you have more positive aspects than negative ones, even though we feel a little bit affected.

Ryzyko – niezależnie od tego, jak bardzo by nas przerażało – to rozwój. Zawsze się czegoś nauczymy, czegoś o sobie, o otoczeniu, o ludziach wokół, o funkcjonowaniu firmy… mnóstwa różnych rzeczy. I wydaje mi się, że w ostateczności jest więcej plusów niż minusów, nawet jeśli na początku czujemy się poszkodowani.

Let me give you an example – there’s an opportunity for me to go abroad for an internship. Of course at the beginning I was hundred percent sure I was ready for everything that world would give me. But then doubts came to my head – I would go alone, I would have to rent a studio, also the whole application process would be difficult and how long would I stay there? Too many unknown quantities so this whole excitation disappeared. Okay, I was already abroad when I went on Erasmus but I’m “firmly convinced” it’s not the same thing. And here’s the question: to take a risk or not?

Przykład z życia – pojawiła się opcja, żebym wyjechała na staż za granicę. Oczywiście na początku byłam w stu procentach gotowa wziąć wszystko, co mi daje świat. Ale potem pojawiły się wątpliwości – wyjadę sama, musiałabym wynająć mieszkanie, jak miałabym przebrnąć przez rekrutację, na jak długo bym wyjechała… Za dużo niewiadomych i cała ekscytacja przerodziła się w strach. Owszem, wyjechałam na Erasmusa, więc już raz byłam sama za granicą, ale równocześnie jestem „święcie przekonana”, że staż i Erasmus to dwie różne bajki. Pojawia się pytanie: podjąć ryzyko, czy nie?




Yes. Well I’m saying this with hesitation, but still yes. Nothing is easy, actually only few things are easy, but I think this is how it works. If we think about it, even in the morning when we have to get up from bed, it’s also kind of a risk because every single day can bring us some new, different things and we can never predict that in the morning. It’s both exciting and stressful but this is how it is – the omnipresent golden balance between positivity and negativity. Between what’s easy and what’s difficult.

Tak. Mówię to z wahaniem, ale tak. Nie wszystko jest łatwe, właściwie bardzo mało rzeczy w życiu jest łatwych, ale chyba na tym to właśnie polega. Jak się tak porządnie zastanowimy, to nawet wyjście z łóżka rano jest pewną formą podjęcia ryzyka, bo każdy dzień może przynieść coś zupełnie nowego i niespodziewanego. Jest to zarazem piękne i trochę przerażające, ale tak właśnie jest – wszechobecny balans między tym, co pozytywne i tym, co negatywne. Tym, co łatwe i tym, co trudne.

I’m crossing fingers for you guys! I know taking a risk isn’t a piece of cake but it’s doable. And also please cross fingers for me too! Every support is appreciated :)

Trzymam za Was kciuki, bo podejmowanie ryzyka nigdy nie należy do rzeczy łatwych, ale jest do zrobienia. Trzymajcie też za mnie! Każde wsparcie się liczy :)

with love
Basia

Taking a risk

Saturday, January 29, 2022

Saturday, January 22, 2022

Dealing with „goodbyes”




Since September I've been in a long distance relationship. Beautiful love story – I fell in love with a French guy who lives in France and he fell in love with a Polish girl who lives in Poland. The distance that’s between us won’t disappear in the near future, even though I would love to. During those last four months I had to leave him at the airport with tears in my eyes, with a huge desire of catching the moment and stopping the time and a big wish that we would meet each other very very soon. This moment is never easy for me so I started to look for some ways to make myself happy and I decided to talk with you guys about them. It doesn’t need to be a love relationship, it can be a relationship with a family member or your siblings or your best friend who you can’t see that often as you would love to. I think that no matter who this person is, saying goodbye is difficult so we need some ways to cheer up.

Od września jestem w związku na odległość. Tak się stało, że zakochałam się we Francuzie, a on zakochał się w Polce i każde z nas, póki co, mieszka w swoim kraju. Dystans, który nas dzieli nie zmniejszy się w najbliższym czasie tak, jak bym tego chciała. Przez te ostatnie cztery miesiące wiele razy żegnałam się z nim na lotnisku ze łzami w oczach, z ogromną chęcią zatrzymania czasu tu i teraz, i niewypowiedzianym życzeniem, żebyśmy spotkali się jak najszybciej, najlepiej następnego dnia. Ten moment nigdy nie jest łatwy i za każdym razem kosztuje mnie trochę emocji, więc zaczęłam pracować nad sposobami, jak sobie z tym radzić – i postanowiłam się nimi podzielić. To nie zawsze musi być żegnanie chłopaka, to może być żegnanie kogoś z rodziny, przyjaciółki czy przyjaciela, kogoś bliskiego naszemu sercu. Wychodzę z założenia, że niezależnie od tego, kim jest ta osoba, z którą się żegnamy, przyda nam się kilka sposobów na poradzenie sobie ze smutkiem i tęsknotą.






r o u t i n e

Coming back home means coming back to my routines. I have my morning and evening routine and I’m trying to follow them no matter what I feel. I go through them step by step trying to focus on each moment – I drink a glass of water, I take my yoga mat and put it on the floor, I do yoga, I take a shower and so on. The routine helps me to get back on track and move forward without those feelings of sadness and emptiness which a couple hours before were a reason to cry.

R U T Y N A

Powrót do domu to powrót do rutyny. Mam swoją poranną i wieczorną rutynę, których staram się trzymać niezależnie od odczuwanych emocji. Przechodzę wszystkie punkty po kolei, starając się skupić na każdym z nich – piję szklankę wody, rozkładam matę do jogi, praktykuję, biorę prysznic i tak dalej. Rutyna pozwala mi wrócić do codzienności i na spokojnie zająć się kolejnymi sprawami bez uczucia pustki i smutku, które jeszcze parę godzin wcześniej doprowadzały mnie do płaczu.

plan  of  a  day

The best thing is to concentrate on something so you don’t think too much. I try to organize my day so I have some stuff to do which will help me to not think a lot. Then I don’t focus so much on my journey to France or his to Poland and the fact that I don’t know when we’re gonna see each other again. All small tasks count, like making a bed, laundry, grocery shopping. This helps me to concentrate on better things than sadness, which goes away after.

PLAN DNIA

Najlepiej zająć czymś głowę – ja staram się zorganizować sobie dzień tak, żeby mieć wypisane poszczególne zadania, które zajmą mi myśli. Wtedy nie koncentruję się na tym, że mój pobyt we Francji albo jego pobyt w Polsce już się skończył i że nie wiem, kiedy się znowu zobaczymy. Liczą się nawet najdrobniejsze zadania, jak na przykład zmienić pościel, wstawić i rozwiesić pranie, wyjść po zakupy. To pozwala mi się skupić na innych rzeczach, niż smutek, który siłą rzeczy sam przechodzi.





small pleasures

I take myself for a coffee or I meet my friend. I add a pinch of pleasures to my day when I miss him very much. You can check out some other pleasures here  and they are my favorite ways to make myself smile. It can also be a series on Netflix, watched in the evening, or a delicious lunch or dinner which you always wanted to try. Whatever comes to your head.

PRZYJEMNOŚĆ

Zabieram siebie na kawę albo spotykam się z przyjaciółką. Dodaję trochę przyjemności do dnia, w którym jeszcze odczuwam tęsknotę. Kilka innych pomysłów wymieniłam tutaj i to moje sprawdzone sposoby na wywołanie uśmiechu w ciągu dnia. To może być też serial na Netfliksie, oglądany wieczorem pod kocykiem albo pyszny lunch czy obiad z przepisu, który zawsze chcieliście wypróbować. Co tylko wpadnie Wam do głowy.

It’s not always perfect and sometimes those sad feelings come back whenever I think about what beautiful moments we had together which are over for now and I don’t know when I can get them back again. But when I think about those beautiful moments I try to catch those positive feelings and keep them forever. And this story starts over, again and again, every single time when we have to say goodbye.

Nie zawsze jest idealnie i czasem jeszcze w ciągu kolejnych dni wraca do mnie tęsknota, smutek i ciągłe wspominanie tego, co było, a co już się skończyło i nie wiem, kiedy wróci. Ale kiedy wspominam tamte chwile, staram się myśleć tylko o pozytywnych uczuciach i zatrzymywać je w sobie. I tak za każdym razem, gdy się żegnamy.

with love
Basia

Dealing with „goodbyes”

Saturday, January 22, 2022

Saturday, January 15, 2022

Life’s surprises


It doesn’t happen once or twice when I drink a cup of coffee with my friend and ask questions. Sometimes hard and difficult ones that force you to think like “what would happen if…?” or “how would you react if…?”. I also analyze and try to answer those questions. But actually, does it make sense to ask them if we can’t really predict anything and reality can look totally differently than we expected?

Nie raz zdarzyło mi się zadawać egzystencjonalne pytania, siedząc z przyjaciółką na kawie. Pytania trudne i zmuszające do refleksji, na zasadzie „co by było, gdyby…?” albo „jaka byłaby Twoja reakcja, jeśli…?”. Sama też się zastanawiam i odpowiadam na te pytania. Ale w sumie, po co je zadawać, skoro rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej?

I think that we ask those questions to be somehow prepared for different life situations. To know more or less how we can react. But I have the feeling that those predictions and assumptions can’t guarantee that we will be prepared.

Myślę, że te pytania zadajemy sobie po to, żeby w jakiś sposób przygotować się na różne sytuacje życiowe. Wiedzieć mniej więcej, jak się zareaguje. Jednak mam wrażenie, że takie zakładanie i „przygotowywanie się na każdą sytuację” nie gwarantuje, że rzeczywiście będziemy gotowi.

Life surprises everybody. Yeah I know, it’s a threadbare cliché but we’re still surprised by some things that happen in our life which always come when we don’t expect them at all. Sometimes they are positive things and sometimes they ruin our life.

Życie lubi zaskakiwać. Tak, wiem, to frazes, który nikogo nie dziwi – ale i tak dajemy się zaskoczyć, bo różne rzeczy i sytuacje dzieją się w najmniej oczekiwanych momentach. Czasem są to miłe niespodzianki, a czasem wywracają nasze życie do góry nogami.

Once I’ve heard that there’s no textbook for life and you learn in practice – obvious obviousness but sometimes we would like to get a schematic on how to deal with life to be prepared for everything.

Kiedyś usłyszałam w rozmowie, że nie ma podręcznika do życia i wszystkiego uczysz się w praktyce – niby oczywista oczywistość, a jednak czasem chciałoby się poznać schemat przed rozpoczęciem działania, żeby być przygotowanym na tak zwane w s z y s t k o.

I’m leaving with a question which I ask myself too: can we be prepared for everything and never be surprised by anything? And if yes, where’s the secret?

Zostawiam Was z tym pytaniem, które zadaję również sobie: czy można być przygotowanym na wszystko i nigdy nie dać się zaskoczyć? A jeśli tak, to jaki jest sekret?

with love
Basia

Life’s surprises

Saturday, January 15, 2022

© Primineers. Design by FCD.