decision

Saturday, January 29, 2022

Taking a risk




Two years ago we talked about making decisions, sometimes hard ones or easy ones. Well I think that there are a lot of types of decisions and everyone has a list of their different types. No matter what kind of decision it is, you have to take a risk while making it – obviously, when you choose one option, you reject the other one and you jump into the unknown, without any idea of what’s behind the corner. Even though we try to predict every consequence, it’s impossible to predict everything and I think that’s the most stressful thing for us, that we don’t know how it’s gonna work out in the end.

Dwa lata temu rozmawialiśmy o podejmowaniu decyzji, czasem trudnych, czasem łatwych. W sumie rodzajów decyzji jest znacznie więcej i chyba każdy z nas ma własny spis różnych ich typów. Niezależnie od decyzji, trzeba zaryzykować, podejmując ją – w końcu wybierając jedną opcję, a z drugiej rezygnując, rzucamy się w mniejsze lub większe nieznane, nie wiedząc, co czeka za rogiem. Nawet jeśli zastanawiamy się nad konsekwencjami, to nie możemy przewidzieć wszystkiego, a to chyba przeraża nas najbardziej – że nie możemy mieć pewności, jak to wyjdzie w ostatecznym rozrachunku.

Actually, why take a risk if we can stay in the place where we are right now, in a comfy space that we know well? No stress, only stability and peace, so why change it? Obviously, we can choose an easy option and change nothing, but how long can we stay at one place without any development? Well, in my opinion, not for a long time.

Po co właściwie podejmować ryzyko, skoro można zostać tu, gdzie się jest, w dobrze znanym i spokojnym miejscu? Nie ma stresu, jest w miarę stabilnie, po co to zmieniać i ryzykować nieznane? Wiadomo, można wybrać łatwiejszą opcję i nie zmieniać nic, ale jak długo możemy tak trwać bez dalszego rozwoju? Wydaje mi się, że nie do końca życia.




Risk – no matter how scary it is – it’s a possibility to develop. We can always learn something, something about us, about our environment, people who are around us, about how business works… lots of things. And I think that at the end you have more positive aspects than negative ones, even though we feel a little bit affected.

Ryzyko – niezależnie od tego, jak bardzo by nas przerażało – to rozwój. Zawsze się czegoś nauczymy, czegoś o sobie, o otoczeniu, o ludziach wokół, o funkcjonowaniu firmy… mnóstwa różnych rzeczy. I wydaje mi się, że w ostateczności jest więcej plusów niż minusów, nawet jeśli na początku czujemy się poszkodowani.

Let me give you an example – there’s an opportunity for me to go abroad for an internship. Of course at the beginning I was hundred percent sure I was ready for everything that world would give me. But then doubts came to my head – I would go alone, I would have to rent a studio, also the whole application process would be difficult and how long would I stay there? Too many unknown quantities so this whole excitation disappeared. Okay, I was already abroad when I went on Erasmus but I’m “firmly convinced” it’s not the same thing. And here’s the question: to take a risk or not?

Przykład z życia – pojawiła się opcja, żebym wyjechała na staż za granicę. Oczywiście na początku byłam w stu procentach gotowa wziąć wszystko, co mi daje świat. Ale potem pojawiły się wątpliwości – wyjadę sama, musiałabym wynająć mieszkanie, jak miałabym przebrnąć przez rekrutację, na jak długo bym wyjechała… Za dużo niewiadomych i cała ekscytacja przerodziła się w strach. Owszem, wyjechałam na Erasmusa, więc już raz byłam sama za granicą, ale równocześnie jestem „święcie przekonana”, że staż i Erasmus to dwie różne bajki. Pojawia się pytanie: podjąć ryzyko, czy nie?




Yes. Well I’m saying this with hesitation, but still yes. Nothing is easy, actually only few things are easy, but I think this is how it works. If we think about it, even in the morning when we have to get up from bed, it’s also kind of a risk because every single day can bring us some new, different things and we can never predict that in the morning. It’s both exciting and stressful but this is how it is – the omnipresent golden balance between positivity and negativity. Between what’s easy and what’s difficult.

Tak. Mówię to z wahaniem, ale tak. Nie wszystko jest łatwe, właściwie bardzo mało rzeczy w życiu jest łatwych, ale chyba na tym to właśnie polega. Jak się tak porządnie zastanowimy, to nawet wyjście z łóżka rano jest pewną formą podjęcia ryzyka, bo każdy dzień może przynieść coś zupełnie nowego i niespodziewanego. Jest to zarazem piękne i trochę przerażające, ale tak właśnie jest – wszechobecny balans między tym, co pozytywne i tym, co negatywne. Tym, co łatwe i tym, co trudne.

I’m crossing fingers for you guys! I know taking a risk isn’t a piece of cake but it’s doable. And also please cross fingers for me too! Every support is appreciated :)

Trzymam za Was kciuki, bo podejmowanie ryzyka nigdy nie należy do rzeczy łatwych, ale jest do zrobienia. Trzymajcie też za mnie! Każde wsparcie się liczy :)

with love
Basia

Taking a risk

Saturday, January 29, 2022

Saturday, October 30, 2021

How it all started? *throwback to the beginning*



While I was thinking about today’s blog post, I had a lot of ideas in my head – something more serious than the last update or continuation with light and easy topics? Or maybe recipes for autumn, challenges for November? And then this thought came to my mind – about three years ago I had exactly the same idea. I mean I came up with a challenge to pass the whole November in a positive way and I invited my best friend J. to take up this challenge with me. Why in a positive way? Because November is the saddest month for me, very grey and rainy. So at that moment I decided to change my way of thinking about November and find some reasons to smile during this month. Then the small challenge became a public group on Facebook that was called November, Novembetter, Novembest, and this is how it all started. I mean my blog.

Kiedy zaczęłam się zastanawiać nad nowym postem, przychodziły mi do głowy różne myśli – czy poruszyć jakiś poważniejszy temat, czy raczej lżejszy? Czy może podać jakieś przepisy albo zaproponować wyzwanie na listopad? I wtedy przypomniało mi się, że dokładnie trzy lata temu (nadal nie mogę uwierzyć, że to aż trzy lata!) zaproponowałam mojej przyjaciółce J., żebyśmy pozytywnie przeżyły listopad. Dlaczego pozytywnie? Bo listopad zawsze kojarzył mi się z melancholią, deszczem i przemokniętymi butami. Dlatego stwierdziłam, że chciałabym zmienić swoje podejście do listopada i znaleźć w nim powody do uśmiechu. Pomysł przerodził się w grupę na Facebooku o nazwie November, Novembetter, Novembest, i od tej grupy wszystko się zaczęło. Wszystko, czyli pisanie bloga.

To be honest, at that moment I didn’t think about having a blog. Actually I didn’t think about writing texts for people. I just wanted to invite other people to this challenge and share the positive energy with them. The problem was with Facebook because it didn’t let me create a monthly event, the only possibility was for two weeks so I was somehow forced to create a public group. Well, the challenge was over but the group still existed and I felt like I didn’t want to stop. And so after some time I changed the name of the group to more accurate one. This how PosiTVty was created.

Przyznam szczerze, że w tamtym momencie w ogóle nie myślałam o prowadzeniu bloga. W ogóle nie myślałam o pisaniu. Po prostu do wyzwania, które zaproponowałam mojej przyjaciółce, chciałam zaprosić też innych, żeby rozprzestrzeniać pozytywną energię w listopadzie. Tylko że Facebook nie przewiduje miesięcznych wydarzeń, więc byłam zmuszona do stworzenia grupy. Wyzwanie się skończyło, a grupa funkcjonowała dalej. Po jakimś czasie zmieniłam jej nazwę na bardziej adekwatną, bo November, Novembetter, Novembest już nie pasowało – tak powstało PosiTVty.

The group was no longer a groupe but a place where I was sharing inspirations, recipes for the best oatmeal and more, I was talking about how it was going in my life and even about some difficult stuff! This group would have been still “my blog” if I hadn’t gone on Erasmus two years ago. As I met English speaking people who have become my friends I wanted to create also for them. I thought that Facebook wasn’t a good place to share the content in two languages so I decided to start a blog – my place that I've been creating for over a year and a half.

Grupa nie była już grupą, a stała się miejscem, w którym dzieliłam się różnymi inspiracjami, przepisami na owsianki i nie tylko, opowiadałam, co tam u mnie słychać, a nawet pisałam o rzeczach poważnych i trudnych. Ta grupa funkcjonowałaby pewnie do dziś, gdyby nie to, że wyjechałam na Erasmusa. Mając nowych znajomych i przyjaciół z innych krajów, postanowiłam tworzyć też dla nich. Doszłam do wniosku, że Facebook to nie jest najlepsze miejsce na pisanie w dwóch językach, dlatego zaczęłam prowadzić bloga – przestrzeń, którą tworzę już półtora roku.

I have already told you this story with more details and I think it was one of the very first posts in here. Today I go back to those moments because I still can’t believe it started three years ago. You know how it is – you start with a very small step and then, after some time, it becomes a huge thing that is much more than you expected. If somebody had told me three years ago that I would start a blog and I would share some content almost every week, I would have said “ha, you’re kidding me”.

Całą tę historię opisałam już kiedyś dokładniej, ze szczegółami, i był to jeden z pierwszych postów tutaj. Dziś do niej wracam, bo nadal nie mogę uwierzyć, od czego to wszystko się zaczęło. Wiecie, jak to jest – zaczynacie od drobnej rzeczy, która później przeradza się w coś znacznie większego, co przerasta wasze najśmielsze oczekiwania. Gdyby ktoś mi powiedział te trzy lata temu, że będę mieć bloga, małą społeczność, dla której tworzę, i że będę tworzyć regularnie, to pewnie bym mu nie uwierzyła.

Today’s blog post is my expression of being grateful to you and to myself. I really would like to say thank you for being with me and creating this place. And thank you for being with me for such a long time! And I’m grateful to myself for being determined. So this day is for being grateful for no matter what you do! You’ll feel the warmness in your heart and you’ll smile until the end of the day, promise!

Dzisiejszy post jest wyrazem wdzięczności dla was i dla mnie samej. Dziękuję wam za to, że jesteście i że tworzycie to miejsce razem ze mną. I dziękuję za cały czas, który wspólnie przeżyliśmy od samego początku! Jestem ciekawa, czy są tutaj osoby, które pamiętają jeszcze czasy grupy na Facebooku. A sobie samej jestem wdzięczna za wytrwałość i determinację. Też wyraźcie dziś swoją wdzięczność i podziękujcie sobie za wszystkie małe i duże rzeczy! Ciepełko w sercu i uśmiech na twarzy do końca dnia gwarantowane.

with love
Basia

How it all started? *throwback to the beginning*

Saturday, October 30, 2021

Saturday, May 22, 2021

Out of the comfort zone


The comfort zone is a well-known expression that has been already thought of multiple times, but still, it seems to be complicated. The most difficult thing about the comfort zone is going out of it. We talk a lot about this so I decided to also touch on this topic. Why? The inspiration for today’s post was a situation at the gym from last Monday.

Strefa komfortu to wszystkim dobrze znane określenie, które zostało już przewałkowane wzdłuż i wszerz, a jednak nadal pozostaje niezrozumiałe. Najtrudniejsze jest wychodzenie z niej. Dużo się o tym mówi, dlatego postanowiłam sama poruszyć ten temat. Dlaczego? Inspiracją dla dzisiejszego posta była moja przygoda na siłowni.

Last Monday I went to the gym with my friend. We entered the class being a little bit late and all the participants were already there. In the beginning, I walked with my friend to stand next to her but then I realized there wasn’t enough place for us both so I had to stay between two guys. At first, it wasn’t that easy for me and I had a thought in my mind that I wouldn’t be as good as they would be because they were men and they were probably stronger than me and so on… I know that this way of thinking has no sense but I didn’t have any control over it at that moment. What’s more important, when we started the training I had no doubts anymore. I said to myself that it was time to concentrate on my work and the exercises we had to do and I would not compare myself to those guys. It was a situation that pushed me out of my comfort zone but in the end, it had lots of positive results!

W zeszły poniedziałek wybrałam się z moją koleżanką na siłownię. Weszłyśmy na zajęcia z kalisteniki chwilę po czasie i wszyscy uczestnicy byli już rozstawieni po sali. Na początku poszłam za koleżanką, chcąc stanąć obok niej, ale było za mało miejsca dla nas obu, więc ostatecznie stanęłam po drugiej stronie sali, pomiędzy facetami. Początkowo nie było to dla mnie łatwe, a w głowie pojawiła mi się myśl, że będzie im szło lepiej niż mnie, bo w końcu są facetami, więc na pewno są silniejsi, mocniejsi i tak dalej… Ja wiem, że takie myślenie jest bez sensu, ale nie miałam nad nim kontroli. Co najważniejsze, po rozpoczęciu treningu moje wątpliwości zaraz się rozwiały. Powiedziałam sobie, że skupiam się na swojej pracy i ćwiczeniach do wykonania, i że nie zwracam uwagi na to, kto znajduje się obok mnie. Ta sytuacja była dla mnie wyjściem ze strefy komfortu, co koniec końców miało dużo pozytywnych skutków!


What’s the comfort zone? A safe place, where we have everything under control? A place where nobody can hurt us? Confidence zone? Well, I think that everybody has their own definition based on experience and trust. When it comes to me, my comfort zone is a place where I feel safe and confident, where I have my own opinion, and which creates borders of my personal freedom. So, if we feel good in there, why we talk about going out of it?

Czym właściwie jest strefa komfortu? Bezpieczną przestrzenią, gdzie mamy kontrolę nad wszystkim? Obszarem, gdzie nikt nas nie skrzywdzi, ani nie zrani? Strefą pewności siebie? Chyba każdy z nas ma własną definicję, stworzoną na bazie doświadczeń i opartą na zaufaniu do samego siebie. W moim przypadku jest to przestrzeń, w której czuję się bezpiecznie i pewnie, w której mam wypracowane swoje zdanie i która wyznacza granice mojej swobody. Skoro jest w niej tak dobrze, to po co z niej wychodzić?

The answer is simple – there’s no change without going out of the comfort zone. Every change, that we want to make in our life goes with getting away from some habits and routines which take part of our comfort zone. Whatever change you want to make or even the decision that you want to change something forces you to go out of the comfort zone. In the beginning, it’s usually not really easy and actually, it’s not nice and sometimes we think that it’s gonna be bad for us. But it’s only a first thought. You need to be out of your comfort zone for a while to see that all in all this change has positive results and it’s good for us. What’s more, with those decisions and changes we make our comfort zone bigger – new habits become routines, a new thinking system becomes our new normality and decisions become easier to make.

Odpowiedź jest całkiem prosta – bo nie ma zmiany bez wyjścia ze strefy komfortu. Każda zmiana, którą chcemy wprowadzić w życie, wiąże się z odejściem od przyzwyczajeń, jakichś nawyków i rutyn, które są częścią takiej strefy. Jakakolwiek zmiana, czy nawet sama decyzja o niej, powoduje wyjście z tej przestrzeni. Albo raczej, po części zmusza nas do wyjścia. Na początku często bywa to nieprzyjemne i miewamy wrażenie, że jest to bardziej negatywne w skutkach, niż pozytywne. Ale to tylko pierwsze wrażenie. Trzeba trochę pobyć poza tą strefą, żeby zobaczyć, że w rezultacie cała ta zmiana jest pozytywna i dobra dla nas. Co więcej, ostatecznie poszerzamy granice naszej strefy komfortu – nowe nawyki stają się rutynami, nowy sposób myślenia codziennością i normalnością, a decyzje w danym obszarze stają się łatwiejsze.

Both our everyday life and the whole life, in general, can be full of small and big outs of the comfort zone – starting with one decision like sharing your opinion that is different than others and ending with the whole process of changing your thinking system or taking a part of a training program. No matter what kind of out of comfort zone it is, the fact that you decide to do is already a success because it takes courage to make it and take action. So I wish you this courage and power that every decision will be easier for you to make.

Zarówno nasza codzienność, jak i całe nasze życie może być pełne małych i dużych wyjść ze strefy komfortu – zaczynając od jednej decyzji, jak na przykład wyrażenie własnego, odmiennego zdania przy innych, aż po cały proces zmiany sposobu myślenia, czy uczestniczenie w programie treningowym. Niezależnie od tego, jakiego rodzaju jest to wyjście, sam fakt wychodzenia jest już dużym sukcesem, bo wymaga zebrania w sobie odwagi i podjęcia działania. Życzę Wam właśnie odwagi oraz siły, żeby każda kolejna decyzja była dla Was coraz łatwiejsza.

~I N S P O  L I N K ~

with love
Basia


Out of the comfort zone

Saturday, May 22, 2021

Saturday, January 9, 2021

New Year’s resolutions – does it work?



Without further ado, let’s jump right into the core of this post – New Year is always related to New Year’s resolutions, everybody knows that. Even though we create them every year, there’s always this thought in our minds that they won’t work, we will forget about them and finally we won’t manage to follow them as we wanted. And then we ask ourselves if they really make sense.

Well, yes, they do – the thing is that we need to make them differently. So today I’m going to share with you some kind of a tutorial, step by step, how to create new year’s resolutions so they really work out. And also you will find some inspo at the end! Be sure to check out those links.

Bez przedłużania, od razu przechodząc do konkretów – powszechnie wiadomo, że nowy rok wiąże się z noworocznymi postanowieniami, które wdrażamy już pierwszego stycznia.
Mimo że robimy je praktycznie co roku, za każdym razem pojawia się myśl, że się nie uda, że rezygnacja przyjdzie po kilku tygodniach, o ile nie po kilku dniach. A zaraz potem pojawia się pytanie, czy postanowienia noworoczne w ogóle mają sens?

Owszem, mają – tylko trzeba się za nie zabrać trochę inaczej. Dzisiaj podzielę się z Wami moimi sposobami na przykładzie własnych postanowień, a na koniec dorzucę kilka inspiracji w postaci linków do różnych artykułów, podcastów czy filmików na YouTubie.

I. Where to start?

Firstly, we need to ask ourselves what we want to focus on and what we want to work on this year. We can start with a general idea, fo exemple “I want to concentrate on my health”. Then we need to precise what it means and what kind of actions are hidden behind this sentence.
Then we need to think if it is achievable, or maybe we want to totally change our life and so it may be too much for us. Keep in your mind that a change has to be introduced step by step, it is a process and so it takes time. This will help you let go of this pressure which appears and doesn’t help at all.

1. Od czego zacząć?

Po pierwsze, trzeba zadać sobie pytanie, na czym chcemy się skupić i nad czym chcemy pracować w tym roku. Można zacząć od ogółu, na przykład „chcę zadbać o swoje zdrowie”. Później należy sprecyzować, co się kryje w tym zdaniu i jakie konkretne działania wpisują się w tę myśl.
Następnie musimy się zastanowić, czy cel jest osiągalny, czy przypadkiem nie chcemy obrócić naszego życia o sto osiemdziesiąt stopni w jednym momencie. Kierujmy się przy tym metodą pojedynczych kroków, czyli małych zmian, które możemy wprowadzić do codzienności, tak by stosować się do nich każdego dnia bez odczuwania presji i przytłoczenia.


II. Why this?

The second important question is WHY? Why do we want to change/ introduce/ stop doing/ start doing this or that? This is a moment to think about the motivation – the thing that’s going to push us forward and make us want to achieve this goal, even one that is actually hard and difficult. The motivation must be inside of us which means that it is not related to an artificial need to change something because everybody does the same – in this kind of situation we are not really motivated or determined to do something because actually it’s not the thing we really want. It’s also a moment of checking what leads us towards change. It will help us to reject those goals that don’t come from our inner motivation and to concentrate on those ones that we really want to achieve.

2. Dlaczego to?

Drugim ważnym pytaniem, które należy sobie zadać, jest pytanie o to, dlaczego chcemy daną rzecz zrobić/zmienić/wprowadzić/odrzucić. Chodzi tutaj o naszą motywację – to, co będzie nas popychać do działania i sprawi, że będzie nam łatwiej trzymać się postanowień, nawet tych trudnych i wymagających znacznie więcej wysiłku. Motywacja musi być wewnątrz nas, bo jeśli w naszych postanowieniach kierujemy się na przykład modą, może się okazać, że zabraknie nam chęci i finalnie nie wprowadzimy w życie tego, co sobie postanowiliśmy.
Jest to też krok, który pozwala uświadomić sobie, czym tak naprawdę się kierujemy. To ułatwi nam albo odrzucenie tego, co nie będzie się dla nas sprawdzać i do czego nie mamy motywacji, albo zmodyfikowanie czegoś tak, by odpowiadało naszym potrzebom.

III. Action plan.

When we know all the answers for the questions above, we can finally get into action – this is a moment to create the plan. With new habits or a change of the old ones, it’s important to precise when we want to do them during a day/week or what thing is going to remind us about doing them. For example, if we want to drink more water, we can create a habit of having a glass or a bottle of water on our desk which must be filled with water no matter what. So if we drink it, we have to refill it. It will help us to follow this resolution to stay hydrated all day. Another example – if we want to go to sleep earlier, first we need to precise the hour. Then we can put two alarms, one a little bit earlier, the second one at the exact time. First alarm will inform us that’s the time to finish all the things, second one will inform us that’s a moment to start our evening routine.
Those things are really important because when we precise the actions it’s easier to follow them.

3. Plan działania.

Kiedy już znamy odpowiedzi na powyższe pytania, możemy przejść do konkretów, czyli do działań. Przy wprowadzaniu nowych nawyków czy zmianie starych przyzwyczajeń ważne jest to, żeby sprecyzować, kiedy będziemy je wykonywać lub co będzie nas popychało do ich wykonania. Na przykład jeśli chcemy zacząć pić więcej wody, to ustalmy, że na biurku, przy którym pracujemy, musi stać szklanka, która będzie napełniana zaraz po wypiciu całej jej zawartości. W ten sposób ułatwimy sobie zadanie. Z kolei jeśli chcemy zacząć zasypiać wcześniej, to zastanówmy się, o której godzinie musielibyśmy zaczynać naszą wieczorną rutynę. Nastawiamy dwa budziki, jeden wcześniej, drugi już o tej konkretnej godzinie. Pierwszy z nich informuje nas, że zbliża się czas końca pracy na dany dzień, co pozwala nam na dokończenie tego, czym się zajmujemy. Drugi budzik jest znakiem, że pora kończyć nasze działania i zacząć wieczorne rytuały.
Takie sprecyzowane czynności pomogą nam na wprowadzenie i realne kierowanie się nowymi postanowieniami.

And what about those resolutions that are related to mental health?
I will show you this based on my example – my new year’s resolution is to work on letting go which means that I want to concentrate on allowing myself to have lazy days, have moments of relaxation, to really think about my work time and if I can do more. What’s my motivation? Inner peace and the consciousness of my productive work limits. How does it work? First of all, I decided to switch off everything at 10 PM and just focus on my evening routine. Second thing – before accepting a new task in work or at university I analyse if I really have time to do it and I ask myself if I have possibilities to do it. Third thing is to allow myself to have a break when I need it – I make tea, send messages to my friends and let my brain distract a little bit.

A co w przypadku, gdy nasze postanowienie dotyczy bardziej sfery psychiki niż ciała?
Przedstawię to na swoim przykładzie – moim tegorocznym postanowieniem jest praca nad odpuszczaniem. Przez odpuszczanie rozumiem rezygnowanie ze zbyt dużej ilości pracy, porządny odpoczynek po ciężkim dniu, czy pozwalanie sobie na dzień lenistwa, kiedy nie mam na nic ochoty.
Co jest moją motywacją? Wewnętrzny spokój i świadomość swoich granic przy produktywnej pracy. Jak wygląda mój plan działania? Po pierwsze, o 22:00 kończę pracę, wyłączam laptopa i nie zajmuję się już niczym więcej, jak tylko ciepłym prysznicem i wieczornym self-care. Po drugie, przed przyjęciem jakiejś propozycji pracy czy nowego zadania zastanawiam się nad moimi realnymi możliwościami i zadaję sobie pytanie, czy na pewno mam na to czas i siły. Po trzecie, kiedy czuję zmęczenie, robię przerwę – zaparzam herbatę, tańczę, odpowiadam na wiadomości od znajomych, czyli pozwalam sobie na rozleniwienie umysłu.

The most important thing with New Year’s resolution is the pressure – to let it go. Resolutions are our own decisions and our own actions and nobody checks us if we do them or not. Everybody can have a bad day when we don’t follow the new habits or we don’t go forward to achieve our goals – and that’s okay! There’s always tomorrow to start again.

Najważniejszą rzeczą przy postanowieniach jest presja, a w zasadzie jej odrzucanie. Postanowienia to nasze własne decyzje i działania, z których nikt nas nie rozlicza. Każdemu zdarza się dzień, kiedy pomija jakiś nowy nawyk czy wraca do starych przyzwyczajeń – i nie ma w tym nic złego! Następnego dnia może działać dalej, krok po kroku dążąc do celu.

I hope that this text helped you work on your new year’s resolutions and that it changes your point of view a little bit! Here we go with some inspo: (down below)

Mam nadzieję, że ten post pomógł Wam w rozpracowaniu Waszych postanowień albo dał na nie nowe spojrzenie! Poniżej garść obiecanych wcześniej linków:
Enjoy!

Good luck guys! I’m crossing fingers for you :)

Życzę Wam powodzenia i mocno trzymam za Was kciuki! :)

with love
Basia

New Year’s resolutions – does it work?

Saturday, January 9, 2021

Saturday, August 1, 2020

Am I vegan?


When you start a conversation with a new person you want to put her or him to some categories, like giving a label that gives information about this person, her or his personality and ways of thinking. But sometimes it’s not so easy to find the right category, because for example this person says that she or he eats in vegan way but just from time to time. And what can we say in this situation? Is he or she vegan?

Zaczynając rozmowę z nowo poznaną osobą, większość ludzi próbuje dopasować ją do danego typu człowieka – po prostu włożyć do szufladki z etykietą, która odpowiada jej osobowości i poglądom. Jednak czasem zdarza się, że trudno jest znaleźć odpowiednią „kategorię osobowości”, bo, na przykład, dana osoba mówi, że je wegańsko, ale tylko od czasu do czasu. Czy w takim razie jest weganką? Albo mówi, że stara się żyć minimalistycznie, ale ma wielką słabość do książek, które namiętnie kupuje w księgarniach. Czy w takim razie jest minimalistą? 

On one hand giving label helps us to get to know if there are some similarities between the new person and us. On another hand giving a label puts this person in a space without giving her or him a possibility to be different than the label says. It’s like putting somebody into a box with a name – “vegan”, “minimalist”, “zero waste”, “only bio or organic” etc.

Z jednej strony etykietowanie ludzi w jakimś stopniu pomaga w rozeznaniu, czy są jakieś punkty wspólne z nowo poznaną osobą albo czy dane poglądy odpowiadają naszym. Z drugiej strony, wkładanie ludzi w szufladki zamyka osobę w danej przestrzeni i nie zakładamy, że może się ona zachować inaczej. Standardowy przykład to chociażby sposób odżywiania – jeśli dana osoba normalnie je wegańsko i raz zje ser to od razu przestaje być weganką? 



I saw a couple times posts of influencers that didn’t want to be precise about what they actually think, how they eat or how they live, just because they didn’t want to be labelled by others.
Well, the same thing for me, especially when it comes to way of eating. I try to eat as much vegan as possible but I don’t follow this idea all the time. I love to discover new flavours and try new things in the kitchen in the vegan way but when I go out I don’t put so much pressure on me and when I eat something not vegan I don’t feel guilty.

Parę razy trafiłam w internecie na wypowiedzi influencerów, którzy nie chcieli precyzować swoich poglądów, sposobu odżywiania czy życia ogólnie właśnie po to, żeby nie dostać danej etykiety.
Sama też tak mam, zwłaszcza jeśli chodzi o sposób odżywiania. Jem głownie wegańsko, ale nie nazwałabym się weganką, ponieważ nie trzymam się tej idei przez cały czas. Lubię eksperymentować w kuchni i próbować nowych smaków zwłaszcza w wersji wegańskiej, ale gdy gdzieś wychodzę nie nakładam na siebie presji i jeśli zjem coś niewegańskiego, to nie mam poczucia winy. 



The pressure and feeling guilty are the worst – while giving labels on ourselves or on somebody else we also put this pressure unconsciously, that this label is a declaration which can’t be broken. But actually nobody cares about it a lot.

Właśnie ta presja i poczucie winy są najgorsze – etykietując siebie, czy innych, nieświadomie nakładamy też presję, że etykieta wiąże się z deklaracją, której nie wolno złamać. A przecież nikt nas z tego nie rozlicza. 



Does it mean that labels are bad? Well, for me not really. As I’ve already mentioned, there are some positive aspects, especially having some information about similarities between the new person and us. But the thing we need to care about, is that pressure which we mustn’t put neither on us nor on somebody else.
Personally, I prefer to say that I’m trying to live with the idea of something but I’m not following it in one hundred percent. This sentence leave me a possibility to go out from this ideology. Because actually it’s all about living in harmony with ourselves and our points of views

Czy etykiety są złe? Niekoniecznie, bo tak jak wspomniałam wcześniej, dają informację zwrotną o poglądach danej osoby. Jedyne, na co trzeba uważać, to ta presja, by nie dać się złapać w pułapkę wyrzutów sumienia.
Osobiście wolę powiedzieć, że staram się żyć według danej idei, ale nie kieruję się nią w stu procentach. Takie stwierdzenie otwiera furtkę zamiast zamykać w danej przestrzeni. W końcu najważniejsze jest to, żeby żyć w zgodzie ze sobą i swoimi poglądami.

with love
Basia


Am I vegan?

Saturday, August 1, 2020

Saturday, June 20, 2020

Mission (im)possible


If, at the beginning of this year, somebody had told me that one part of my Erasmus would be online, I wouldn’t have believed. Well, unfortunately that person was right. The last three months I spent in Poland, yet I still were on an international exchange ...while sitting in my room.

Jeszcze na początku tego roku, gdyby ktoś mi powiedział, że Erasmus, w którym brałam udział, będzie w pewnej części przeprowadzony online, chyba bym nie uwierzyła. A jednak, ostatnie trzy miesiące spędziłam w Polsce, przeżywając wymianę międzynarodową we własnym pokoju.

I’ve already told you one story about this difficult time here. Even though the problem with the virus was present I still hoped that somehow I would have a possibility to come back to France, especially because I had left some stuff there. At the beginning I was supposed to come back in May but then all of the flights got cancelled and I was losing my hope.

Część historii opowiedziałam już tutaj  Mimo trwającej epidemii starałam się myśleć, że prędzej czy później uda mi się wrócić do Francji, tym bardziej, że zostawiłam rzeczy w akademiku. Początkowo miałam wrócić w maju, jednak każdy kolejny samolot był odwoływany, a ja powoli traciłam nadzieję. 


One day all the flights were confirmed, the next they were all cancelled. Every single information about cancellation of a flight that I had booked was really hard for me to process and for a long time I couldn’t understand why it was so difficult for me. A lot of people tried to show me that this wasn’t the end of the world and I would find my way back to France sooner or later. But for me this trip was somehow emotional and I couldn’t separate my feelings from the responsible way of thinking, and that’s why every cancellation felt like a punch.

Jednego dnia loty były przewidziane na drugą połowę maja, następnego dnia nie było już ani jednego lotu. Każda taka informacja była bardzo bolesna i przez dłuższy czas nie mogłam zrozumieć, dlaczego to mnie tak dotyka. Wiele osób wokół mnie próbowało mi pokazać, że jeśli nie teraz, to wrócę tam kiedy indziej. Jednak dla mnie ten powrót był tak bardzo nacechowany emocjonalnie, że każda informacja o odwołaniu lotu powodowała kompletną zmianę nastroju i łzy.

When the schedule of flights in May was fully cancelled, I wasn’t sure if the trip still made a sense. I didn’t want to make this decision so I tried to put it far away from me so I didn’t need to think about it. Then I decided to try once again and I found a flight, but even this one got cancelled. We had an expression in Polish do trzech razy sztuka (third time’s a charm) but in my case it didn’t work anymore. The amount of sent mails about flights, dates of my trip back to France, cancellations and changes was much bigger than I wished it would be.

Kiedy rozkład lotów na maj został zupełnie anulowany, nie byłam pewna, czy powrót ma jeszcze sens. Odkładałam tę decyzję najdalej jak się da, byleby nie dawać sobie nikłej nadziei. Postanowiłam spróbować jeszcze raz. Znalazłam lot, jednak i ten został później odwołany. Powiedzenie do trzech razy sztuka dawno przestało mieć znaczenie. Ilość wysłanych maili potwierdzających mój powrót i później informujących o odwołanym samolocie przekroczyła ilość, którą można było policzyć na palcach jednej ręki. 


I tried once again and it was the last time. This flight got (surprise, surprise) cancelled BUT the same day I got a message about rebooking another flight which seemed to have no sense because I thought that it would be cancelled too. And yet, it wasn’t.

Spróbowałam jeszcze raz, ostatni. Ten lot też odwołali, ALE jeszcze tego samego dnia dostałam wiadomość o przekierowaniu mojej rezerwacji na inny lot, dzień później. Początkowo wydawało mi się, że to trochę bez sensu, skoro kolejnego dnia pewnie też go odwołają. Ale jednak nie. Lot nie został odwołany.

After three months of uncertainty, of trying and searching the way, giving up hope and gaining it back, I finally went back to France.

When I knew that my trip was sure I started to think about what I had learned during this time. The first thing and the most important was a lesson about my plans and changes. Even though it’s so obvious that sometimes we plan something and then it turns out completely different than we thought or our plans must be changed because of a certain situation, we forget about it. The surest thing is this moment, this day and it depends on us what we’ll do with it. In fact, planning is also really important but we need to remember about flexibility.

Po trzech miesiącach próbowania, szukania sposobu, załamywania się i odnajdywania nadziei na nowo, udało mi się wrócić do Francji.

Kiedy wiedziałam już, że polecę, zaczęłam się zastanawiać, co mi dał ten czas niepewnego oczekiwania. Przede wszystkim utwierdziłam się w przekonaniu, że czasem życie i świat mają wobec nas inne plany i jedyna pewna rzecz to ten moment, ten dzień, ta chwila. Planowanie jest oczywiście potrzebne, ale trzeba być też otwartym na zmiany, które potrafią zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie. Z jednej strony to oczywista prawda, ale z drugiej strony czasem trudno jest pogodzić się z wydarzeniami, zwłaszcza tymi nagłymi, obracającymi życie o sto osiemdziesiąt stopni. 


Apart from that, I’ve learned that if I did everything that was needed, then the only thing I could do was to wait. I wouldn’t stop the virus, I wouldn’t be a pilot on the plane, I wouldn’t open the borders alone. I’ve learned and I’m still learning how to separate the things I have the impact on and the things I don’t have any influence on. It was a really difficult lesson, given the fact that I’m quite impatient, but by having some activities to do I let my mind rest and relax.

Poza tym zrozumiałam, że w momencie, gdy zrobiłam już wszystko, co mogłam, pozostało mi tylko czekać. Nie zatrzymam epidemii, nie będę pilotem samolotu, nie otworzę granic sama. Uczyłam się i nadal się uczę oddzielać to, na co mam wpływ, od tego, na co wpływu nie mam. Było to trudne i moja niecierpliwość często mi w tym przeszkadzała, ale przez zajmowanie umysłu innymi czynnościami starałam się oddalić swoje myśli od tego tematu.

At the end I felt really grateful because I realized how many people were eager to help me with my trip back, how many people were crossing fingers for me, cheering me up, hoping with me, giving me a lot of their time and showing me positive sides of this whole situation.

Every single person, no matter if they were far far away or just next to me, wanted to help me especially when I was losing my hope.

The amount of love and warmth I got is immeasurable and I can’t find the words to say how grateful I am for everybody who helped me.

Na końcu poczułam ogromną wdzięczność, ponieważ uświadomiłam sobie, ile osób było zaangażowanych w mój powrót, trzymając za mnie kciuki, pocieszając mnie, dając mi nadzieję, wspierając dobrym słowem, poświęcając mi mnóstwo swojego czasu i nie ustając w znajdowaniu pozytywów mojej sytuacji.

Każda z tych osób, niezależnie od tego, czy była blisko czy daleko, starała się pomóc mi w najgorszych momentach, kiedy ja traciłam nadzieję i pogrążałam się w smutku.

Ilość miłości i ciepła, jaką otrzymałam, jest nie do zmierzenia, a ja nie potrafię znaleźć słów, które idealnie oddałyby moje uczucie wdzięczności za każdą z tych osób.


Once, during a talk with my friends, I mentioned that mission impossible became a mission possible. And then Y. said that impossible became actually I’m possible.
She was right.

For everybody this whole situation was and sometimes still is really difficult and nobody knows when and how it will end. Everybody had a path to go through and to get the new experience. In this isolation and lockdown actually nobody was alone.

And as I said in the previous blog post, we were all together and we all managed to live the sitaution.

W rozmowie z moimi przyjaciółkami powiedziałam im, że moja mission impossible przerodziła się w mission possible, co Y. skomentowała mówiąc, że impossible stało się I’m possible.
Ma rację.

Dla każdego była to trudna sytuacja z niepewnym zakończeniem i w niektórych przypadkach nadal ona trwa. Każdy przeszedł swoją ścieżkę zmiany i każdy nauczył się czegoś o sobie. W tym całym zamknięciu i odizolowaniu, tak naprawdę nikt nie był sam.

I tak jak pisałam tutaj na końcu, wszyscy byliśmy w tym razem i razem to przeżyliśmy.

with love
Basia

Mission (im)possible

Saturday, June 20, 2020

© Primineers. Design by FCD.