Sunday, January 18, 2026

Feeling a little down recently


When I returned to work after the holidays, I felt a bit like I was in mourning... maybe I shouldn't say it like that, but I think we all know that feeling when the holidays are over, and you have to go back to work or school, and you just feel really depressed. This feeling has been with me for a little over a week now, and I've decided that I need to do something about it. In today's post, we'll talk about ways to deal with this feeling.

Kiedy wróciłam po świętach do pracy, odniosłam wrażenie, że czuję się trochę tak, jakbym była w żałobie… może niekoniecznie powinnam tak mówić, ale myślę, że każdy z nas kojarzy to uczucie, kiedy skończą się wakacje i trzeba wrócić do pracy czy do szkoły i człowiek czuje się po prostu dość mocno przygnębiony. To uczucie towarzyszy mi już trochę ponad tydzień i doszłam do wniosku, że muszę coś z tym zrobić. W dzisiejszym poście porozmawiamy o sposobach, jak sobie z tym uczuciem poradzić.


1. Acceptance.

First and foremost, it is important to recognize and accept your feelings. It is January, it is cold, gloomy, and gray, we have less energy, we leave work, and it is dark outside, so it is no wonder that we feel depressed. This is especially true if you have just spent the holiday season with your loved ones, living at a slower pace than usual. It is often the case that when we try to ignore certain emotions, they intensify even more. By accepting them, we acknowledge these emotions and give them space. Contrary to what you might think, the acceptance causes these emotions to weaken.

1. Akceptacja.

Po pierwsze i chyba najważniejsze, to dostrzeżenie i zaakceptowanie uczucia. Jest styczeń, jest zimno, ponuro i szaro, człowiek ma mniej energii, wychodzi z pracy i jest ciemno, więc nic dziwnego, że przychodzi przygnębienie. Tym bardziej jeśli jest się po okresie świątecznym spędzonym z bliskimi i bardziej w rytmie slow niż fast. Często jest tak, że jak staramy się ignorować jakieś emocje, to one jeszcze bardziej się nasilają. Akceptując je, zauważamy te emocje i dajemy im przestrzeń. Wbrew pozorom to powoduje, że te emocje słabną.


2. Plan something enjoyable.

The next step is to plan something enjoyable—it can be something really small, like baking a cake, going out for coffee, drawing or coloring, or any other craft activity, dancing, yoga, sports, anything that gives you pleasure! Why plan it? To give your day some structure, or simply to have something to look forward to. Sometimes it also helps when we are feeling even more emotionally down – then such plans are like a list of activities to make us feel better.

2. Zaplanowanie czegoś miłego.

Kolejny krok to zaplanowanie czegoś miłego – to mogą być naprawdę drobne rzeczy jak na przykład upieczenie ciasta, wyjście na kawkę, rysowanie, czy kolorowanie, albo jakiekolwiek inne aktywności rękodzielnicze, taniec, joga, sport, cokolwiek, co wam sprawia przyjemność! Dlaczego to zaplanować? Żeby mieć poczucie struktury dnia, albo po prostu mieć coś, na co można czekać. Czasem też to pomaga w momentach, kiedy jesteśmy w jeszcze większym dołku emocjonalnym – wtedy takie plany są jak lista aktywności na poprawę samopoczucia.


3. Look for small reasons to smile.

Or just smile at yourself :) It's such a simple thing, but we sometimes forget about it. For example, today I sat down at the table to start writing this post, then I saw the sun shining through the bedroom window onto my desk, so I moved my laptop to the desk so I could sit in the sun for a while. A small reason to smile – a moment of sunshine on a cloudy day. There can be endless reasons like this – the smell of freshly brewed coffee, your favorite song playing in your headphones, a bird chirping on the balcony. Small things with great potential.

3. Szukanie drobnych powodów do uśmiechu.

Albo po prostu uśmiechać się do siebie :) To taka prosta rzecz, a czasem o niej zapominamy. Dla przykładu – usiadłam przy stole, żeby zacząć pisać ten post, po czym zobaczyłam, że przez okno w sypialni wpada słońce na biurko, więc przeniosłam laptopa na biurko, żeby móc posiedzieć chwilkę w słońcu. Mały powód do uśmiechu – chwila słońca w pochmurny dzień. Takich powodów może być nieskończenie wiele – zapach świeżo zaparzonej kawy, ulubiona piosenka, która właśnie wybrzmiała w słuchawkach, ćwierkający ptaszek na balkonie. Małe drobnostki o wielkim potencjale.


4. Talk to someone.

This could be someone close to you, your family, or your friends. Call them or meet up for coffee or lunch. Sometimes talking allows you to take the weight off your shoulders, because saying out loud how we feel is like letting air out of a balloon that's been blown up too much. It releases tension. And if you're not the type of person who finds it easy to talk to others, write down how you feel on a piece of paper, in a notebook, or even on your phone (although I admit that writing by hand has greater potential here). Getting what's inside out also helps you distance yourself from those emotions, which ultimately reduces their intensity. By the way, hugging also helps a lot ;)

4. Rozmowa z drugą osobą.

To może być bliska wam osoba, rodzina czy przyjaciele. Telefon albo spotkanie na kawie czy przy obiedzie. Czasem rozmowa pozwala na ściągnięcie ciężaru z barków, bo wypowiedzenie na głos, jak się czujemy jest jak spuszczanie powietrza z mocno nadmuchanego balonika. Odpuszczanie napięcia. A jeśli nie jesteście typem osoby, której z łatwością przychodzi zwierzanie się, napiszcie jak się czujecie na kartce, w zeszycie, czy nawet na telefonie (chociaż przyznam, że ręczne pisanie ma tutaj większy potencjał). Wyciągnięcie tego, co w środku, na zewnątrz pomaga też w zdystansowaniu się do tych emocji, co w ostatecznym rezultacie pozwala zmniejszyć ich intensywność. Tak na marginesie – przytulanie też bardzo pomaga ;)

This is my plan for the next few days – I'm going to take care of myself and do everything on this list to pull myself out of this emotional slump. But no pressure, it's not a race to feel better :p

I'm curious if there's anything you would add to this list! Be sure to let me know in the comments. I'm sure others will benefit from it too. Below are a few previous posts that may also be interesting to you 😊

*Disclaimer! I am not an expert, psychologist, or psychiatrist. These methods are only suggestions that may not necessarily help you. If you have been feeling depressed and sad for a long time, try professional help.

To jest mój plan na kolejne dni – zamierzam zadbać o siebie i zrobić każdą rzecz z tej listy, żeby wyciągnąć siebie z tego dołka emocjonalnego. Ale bez presji, to nie wyścigi na lepsze samopoczucie :p

Jestem ciekawa, czy jest coś, co wy byście dorzucili do tej listy! Dajcie mi koniecznie znać w komentarzu. Jestem przekonana, że inni też na tym skorzystają. Poniżej podrzucam też parę wcześniejszych postów, które mogą was również zainteresować 😊

*Disclaimer! Nie jestem żadnym ekspertem, psychologiem czy psychiatrą, te sposoby to tylko propozycje, które niekoniecznie muszą wam pomóc. Jeśli uczucie przygnębienia i smutku towarzyszy wam od dłuższego czasu, poszukajcie porady u specjalisty.

Links
2. You don't have to do anything, you can do everything

with love,
Basia

Saturday, January 10, 2026

Welcome to 2026!


I can't believe another year has already begun. I think I write this sentence every year, haha! But even though December 31 is always followed by January 1 of the new year, I'm still surprised. And I don't think I'm the only one ;)
This year, the blog will celebrate its sixth birthday, which makes me feel very emotional! But it also makes things difficult, because the list of topics that have been covered on this little corner of the internet is getting longer and longer, which makes it harder and harder for me to come up with new ideas... although maybe the annual topic of New Year's resolutions will never get boring...?

Nie mogę uwierzyć, że już zaczął się kolejny rok. Chyba co roku piszę takie zdanie, haha! Ale mimo, że po 31 grudnia zawsze nastąpi 1 stycznia nowego roku, i tak jestem zaskoczona. Myślę, że nie jestem jedyna ;)
W tym roku blog będzie obchodził 6 urodziny, co mnie rozczula! Ale też utrudnia, bo lista tematów, która się przetoczyła przez ten kawałek internetu, jest coraz dłuższa, co sprawia, że coraz trudniej wymyśla mi się jakieś nowe rzeczy… chociaż może co roku odgrzewany temat postanowień noworocznych nigdy się nie znudzi…?


I have already learned that the longer the list of New Year's resolutions, the worse I am at keeping them, so this time I don't have a huge list of plans to tick off. Plus, something I've noticed is that I prefer to create affirmations for myself that I want to follow, rather than rules or prohibitions that I will just forget at some point.

Już się nauczyłam, że im dłuższa lista postanowień noworocznych, tym gorzej je spełniam, więc i tym razem nie mam ogromnej listy planów do odhaczenia. Plus coś, na co zwróciłam uwagę, tworzę sobie zdania-afirmacje, za którymi chcę podążać, a nie nakazy czy zakazy, które w pewnym momencie zostaną zapomniane.

What awaits me this year? First of all, taking care of my thoughts – I can't decide to stop thinking too much because I'm an overthinker and such a resolution is unlikely to be successful. But the phrase "I observe my thoughts and if one of them overwhelms me, I wonder why that is and how I can let it go" is more likely to be achieved this year.

Co mnie czeka w tym roku? Po pierwsze dbanie o moje myśli – nie mogę sobie postanowić, że przestanę za dużo myśleć, bo jestem overthinkerem i raczej takie postanowienie raczej nie przyniesie sukcesu. Ale zdanie „obserwuję moje myśli i jak któraś mnie bardziej przytłacza, to zastanawiam się czemu tak jets i jak mogę ją odpuścić” jest już bardziej wykonalnym zadaniem na ten rok.


The second issue, also related to thinking, is constantly wondering what others will think—if we don't go out tonight, people might think we're boring (?!), if Vivien goes to salsa dance party alone, people might think we're not together anymore (?!?!)... etc. I know that thinking about what others think makes absolutely no sense, and yet it has taken a front-row seat in my mind, throwing comments into the show called "everyday life." That's why 2026 is titled "people think their thoughts, just as I think mine."

Druga sprawa, również związana z myśleniem, to notoryczne zastanawianie się, co pomyślą inni – jak nie wyjdziemy dzisiaj na miasto, to ludzie mogą pomyśleć, że jesteśmy nudni (?!), jak Vivien pójdzie sam na wieczorek salsy, to ludzie mogą pomyśleć, że już nie jesteśmy razem (?!?!)… itd. Ja wiem, myślenie o ty, co myślą inni, absolutnie nie ma sensu, a jednak w mojej głowie znalazło miejsce w pierwszym rzędzie i mi wrzuca komentarze do przedstawienia pod tytułem „życie codzienne”. Dlatego rok 2026 jest zatytułowany „ludzie myślą swoje, tak jak ja myślę moje”.


And the third thing is listening to what my body is telling me – in 2025, sometimes I went to work even though I was clearly ill, but I thought I couldn't leave my colleagues without telling them the status of the project. Or I agreed to meetings with friends even though my social batteries were already empty. That's why this year I'm listening to myself carefully and checking how I feel.

I trzecia rzecz, czyli wsłuchanie się w to, co mówi moje ciało – w 2025 roku zdarzyło mi się iść do pracy, mimo że ewidentnie byłam chora, ale myślałam, że nie mogę zostawić kolegów bez wiedzy o statusie projektu. Albo zgadzałam się na spotkania ze znajomymi, mimo że moje baterie społeczne już się wyczerpały. Dlatego w tym roku słucham siebie uważnie i sprawdzam, jak się czuję.


And finally, a sentence that I want to keep with me throughout 2026 – I believe that everything will be fine. This year will probably bring many changes, and my spinning head suggests all sorts of scenarios that fit into the darker shades of gray, so this sentence is meant to help me see the scenarios that are closer to white.
What are your plans for this year? Do you have any sentences/thoughts/affirmations/resolutions that you want to implement in 2026? I am very curious and would love to hear about your ideas! :)

I na koniec, zdanie, które chcę, żeby mi towarzyszyło przez cały rok 2026 – wierzę, że będzie dobrze. Ten rok przyniesie prawdopodobnie wiele zmian i moja wirująca głowa podpowiada mi najróżniejsze scenariusze, które wpasowują się w te ciemniejsze odcienie szarości, dlatego to zdanie ma mi pomóc zobaczyć te scenariusze, które zbliżają się do bieli.
A co wy planujecie na ten rok? Macie jakieś zdania / myśli / afirmację / postanowienia, które chcecie zrealizować w 2026 roku? Jestem bardzo ciekawa i chętnie się dowiem o waszych pomysłach! :)

with love
Basia

Tuesday, December 23, 2025

The Christmas post


I know I haven't been here at all recently — I won't go into detail, but there has been a change that made me want to spend a little more time with my boyfriend, and I simply didn't feel very motivated to write or record podcasts. Don't worry, no one got hurt and everyone is healthy, I just wanted to be close to someone who needed that closeness. Nevertheless, I decided that I wanted to write a pre-Christmas post :)

Wiem, że w ostatnim czasie w ogóle mnie tu nie bylo — nie będę się tutaj rozgadywać, po prostu doszło do pewnej zmiany, która sprawiła, że chciałam trochę więcej czasu poświęcić na bycie z moim chłopakiem i zwyczajnie w świecie nie miałam za bardzo motywacji do pisania czy nagrywania podcastów. Spokojnie, nikomu nic się nie stało i wszyscy są zdrowi, po prostu chciałam być blisko osoby, która tej bliskości potrzebowała. Niemniej jednak postanowiłam, że taki przedświąteczny post chcę napisać :)


The year 2025 is coming to an end, and no matter how mainstream it may be, I love to summarise. Just reflecting on the past year is great, but when you write it all down on paper and see how much there was and how it was... (insert the adjective you want ;) ), believe me, this reflection really gives you a lot!

2025 rok zmierza ku końcowi i niezależnie od tego jakie by to nie było mainstreamowe, uwielbia robić podsumowanie. Sama refleksja o minionym roku już jest super, ale jak się to wszystko spisze na kartkę i zobaczy, ile tego było i jakie to było … (wstaw przymiotnik, który chcesz ;) ), to uwierzcie mi, ta refleksja daje naprawdę dużo!


I would like to take this opportunity to wish you all the best and a wonderful Christmas and New Year! May each of you receive that beautiful, intangible gift of time spent with your loved ones, who warm your hearts give you so much love. Merry Christmas! 

Z tego miejsca chcę wam życzyć wszystkiego dobrego i cudownego czasu świątecznego i noworocznego! I niech każdy z was dostanie ten piękny, niematerialny prezent, jakim jest czas spędzony w gronie najbliższych, którzy rozgrzewają serca i dają wiele miłości. Wesołych! 

with love
Basia

Saturday, November 8, 2025

My dream adult-life / what I was thinking when I was a kid





After working for more than a year, I feel that I have already settled into “adult life,” which I for me means a life where I go to work every day, I have household responsibilities, I have to take a vacation if I want to go somewhere, that days off are not infinite, I am responsible for some projects, I have to control my expenses so that there is enough for everything I need, and so on... I think that each of us may have a completely different vision of adult life, but mine looks just like this.

Po ponad roku pracy mam wrażenie, że już tak w pełni osiadłam w „dorosłym życiu”, co rozumiem jako życie, gdzie chodzę codziennie do pracy, mam obowiązki domowe, muszę wziąć urlop jeśli chcę gdzieś pojechać, ten urlop nie jest nieskończony, jestem odpowiedzialna za jakieś projekty, muszę kontrolować swoje wydatki, żeby starczyło na wszystko, co potrzebne i tak dalej… Myślę, że każdy z nas może mieć zupełnie inną wizję dorosłego życia, ale moja wygląda właśnie tak.


When I was in school, I dreamed of being an adult, because it seemed to me that then it would be EASIER. At that time, I thought that school was taking up a lot of my free time, because after all, there was homework, tests, midterms, and other exams, and it all had to be combined. I was convinced that once I finished school and college, I would finally have plenty of free time because I wouldn’t have homework or tests. Well, I was wrong, because I didn’t take into account the fatigue after work or the days when you have to stay longer at work, the laundry that has to be put in, the shopping that has to be done, the apartment that has to be cleaned, and the dinner that has to be cooked. My boyfriend would say c’est la vie.


Jak byłam w szkole, marzyłam o tym, żeby być dorosłą, bo wydawało mi się, że wtedy będzie ŁATWIEJ. W tamtym momencie uważałam, że szkoła zabiera mi dużo czasu, bo przecież są zadania domowe, sprawdziany, kartkówki i inne egzaminy i to trzeba wszystko połączyć. Byłam przekonana, że jak już skończę szkołę i studia, to w końcu będę miała mnóstwo wolnego czasu, bo nie będę miała zadań domowych i sprawdzianów. No cóż, przeliczyłam się trochę, bo nie wzięłam pod uwagę zmęczenia po pracy, czy dni kiedy trzeba zostać dłużej, prania, które trzeba wstawić, zakupów, które trzeba zrobić, mieszkania, które trzeba posprzątać i obiadu, który trzeba ugotować. Jakby to powiedział mój chłopak c’est la vie.


Nevertheless, there is one thing I have been looking forward to and that is inviting friends over, meeting people in general. When I was a little girl, my parents would often go out somewhere with their friends or invite them over, and I loved it. I always imagined that I would do that too! And that’s what I do now 😊

I have a lot of fun inviting friends over for dinner, or for brunch on the weekend, or for coffee and cake! I always think then that this is the mini dream I've been waiting for and wanted to realize in my "adult life".
And for you, what did it look like? As children, did you also have any ideas/expectations of adult life? And did they fit into reality? Let me know in the comments!



Niemniej jednak, jest jedna rzecz, na którą czekałam i jest nią zapraszanie znajomych, ogólnie spotykanie się z ludźmi. Kiedy byłam mała, moi rodzice często wychodzili gdzieś ze znajomymi albo zapraszali ich do siebie i bardzo mi się to podobało. Zawsze sobie wyobrażałam, że też będę tak robić! I tak też robię 😊

Ogromną frajdę sprawia mi zapraszanie przyjaciół na kolację, czy na brunch w weekend, czy na kawę i ciasto! Zawsze sobie wtedy myślę, że to jest to mini marzenie, na które czekałam i które chciałam zrealizować w „dorosłym życiu”.
A u was jak to wyglądało? Czy jako dzieci też mieliście jakieś wyobrażenia / oczekiwania wobec dorosłego życia? I czy wpisały się one w rzeczywistość? Dajcie znać w komentarzu!

Saturday, October 11, 2025

Romanticizing my life in autumn

Autumn has arrived. A season that brings with it two kinds of reality. The first one is full of colorful leaves, hot teas sipped under a blanket, lighted candles, cinnamon and turmeric in every dish, pumpkin spice lattes, thick sweaters, and fluffy scarves. The other reality has gray skies, rain, wind, bare tree branches, short days, and a nostalgic look out the window, missing the summer and the spring. Usually, the first few days of autumn, I managed to live in the first reality, but every other day with gray skies and wind flipped me to the second one.

Przyszła jesień. Pora roku, która niesie ze sobą dwa rodzaje rzeczywistości. Pierwszy to kolorowe liście, gorące herbatki wypijane pod kocykiem, palące się świeczki, cynamon i kurkuma w każdej potrawie, pumpkin spice latte, grube swetry i otulające szale. Drugi to szare niebo, deszcz, wiatr, gołe gałęzie drzew, krótkie dni i nostalgiczne wyglądanie za okno w tęsknocie za latem i wiosną. Zazwyczaj kilka początkowych dni jesieni udawało mi się przeżywać w tej pierwszej rzeczywistości, ale każdy kolejny dzień z szarym niebem i wiatrem przerzucał mnie do tej drugiej.


This year, I decided to trick reality, which means staying in this golden-autumn world as long as possible. And I already know how I want to achieve it! It may sound trivial, but I'm going to romanticize my everyday life.

W tym roku postanowiłam zakrzywić rzeczywistość, co rozumiem przez zostanie w tym złoto-jesiennym świecie jak najdłużej. I już wiem jak chcę to zrobić! Może zabrzmi to trywialnie, ale zamierzam romantyzować sobie moją codzienność.


For me, to romanticize reality is to show myself how beautiful the world can be in spite of the rain and wind; that in spite of the gray weather outside the window, which attracts the gloom, I can cover myself with a fluffy blanket, light a candle and leave the gloom outside the window; that in spite of the coming frost, I can wear a soft sweater that will protect me from that. I know it's no revelation, that it may sound slightly naïve or even childish, but if I can choose which reality I want to be in, I prefer to be in the one where I feel joy and happiness.

Dla mnie romantyzowanie rzeczywistości to pokazywanie samej sobie, jaki świat potrafi być piękny mimo deszczu i wiatru; że mimo szarugi za oknem, która przyciąga chandrę, mogę przykryć się puszystym kocykiem, zapalić świeczkę i zostawić chandrę za oknem; że mimo nadchodzących mrozów, mogę ubrać miękki sweter, który mnie przed tym mrozem uchroni. Wiem, że to żadne odkrycie, że może to brzmieć lekko naiwnie, czy wręcz dziecinnie, ale jeśli mogę wybrać, w której rzeczywistości chcę być, to wolę być w tej, w której jest mi miło i przyjemnie.


By the way, I recommend you to listen to the autumn episodes of the matcha diaries podcast! It is from them that I was inspired by the thought of romanticizing life in autumn. To listen on Spotify and on Apple Podcasts!

Przy okazji polecam serdecznie posłuchać sobie jesiennych odcinków podcastu the matcha diaries! To właśnie od nich zainspirowałam się myślą o romantyzowaniu życia jesienią. Do posłuchania w Spotify i w Apple Podcasty!

// autumn diaries | Spotify | Apple Podcasts | Instagram \\

And how are you feeling in autumn? Do you like this time of year or are you not a fan?

A jakie wy macie nastawienie do jesieni? Lubicie tę porę roku, czy raczej nie jesteście jej fanami?

with love,
Basia

Sunday, September 28, 2025

Welcome back after USA


I'm back! This time, I wasn’t present on the blog because of a trip and, in part, because of recovering after it. I really hope that this time I will be able to post fairly regularly, even if it's just a few sentences at a time. Autumn has arrived, and with it the start of the school year, and even though I am not a student anymore, I like to treat this time as a new beginning. However, before we fully enter the autumn season, in today's post, I will go back to the last moments of summer and my trip to the USA.

Wróciłam! Tym razem moja przerwa była spowodowana wyjazdem i po części regeneracją po wyjeździe. Nie ukrywam, że mam ogromną nadzieję, że uda mi się publikować w miarę regularnie, nawet jeśli mają być to wpisy kilkuzdaniowe. Przyszła jesień, a wraz z nią zaczął się rok szkolny i mimo że już od dawna nie chodzę to szkoły, to lubię traktować ten czas jako nowy początek. Jednak zanim na dobre wejdziemy w jesienną aurę, w dzisiejszym poście wrócę na chwilę do ostatnich momentów lata i mojej podróży do USA.


At the beginning of September, I went to the West Coast of the United States for two weeks. I won't hide the fact that this wasn’t the biggest trip of my dreams, and the States themselves have never greatly attracted me, but as the opportunity to go came up, I figured, why not?

Na początku września wyjechałam na dwa tygodnie na zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Nie będę ukrywać, że nie była to podróż moich marzeń, a same Stany nigdy mnie wielce nie pociągały, jednak jako że nadarzyła się okazja pojechania, to stwierdziłam, że dlaczego nie.


We decided to do a road trip, and we visited five cities and four national parks - in chronological order, we went to San Francisco, Yosemite, Death Valley, Las Vegas, Zion, Lake Havasu City, Joshua Tree, San Diego, and Los Angeles. My favorite place throughout the trip remained Yosemite Park with its huge rocky mountains that looked like someone had sliced them with a knife and placed them side by side. Check out my Instagram to see more photos of this trip :).

Nasza podróż była objazdówką po pięciu miastach i czterech parkach narodowych – w kolejności chronologicznej zwiedziliśmy San Francisco, Yosemite, Death Valley, Las Vegas, Zion, Lake Havasu City, Joshua Tree, San Diego, Los Angeles. Moim faworytem przez całą podróż pozostawał park Yosemite z ogromnymi skalistymi górami, które wyglądały jakby ktoś je pokroił nożem i postawił obok siebie. Polecam zaglądać na mojego Instagrama, tam pojawi się więcej zdjęć :).


My overall impression of the trip is that everything there is huge - the distances you have to travel between point A and point B, the black coffee at the fast food by the roadside, the groceries packed in lbs sachets, the cars, the roads and so on... not to mention the prices, which at checkout were always bigger than the label on the rack was saying, because the prices in US are shown without taxes.

Moje ogólne wrażenie po tej podróży jest takie, że wszystko jest tam ogromne – dystanse, które trzeba pokonać między punktem A a punktem B, czarna kawa w fastfoodzie przy drodze, produkty spożywcze zapakowane w kilkukilogramowe siaty, samochody, drogi i tak dalej… nie wspominając o cenach, które przy kasie zawsze były większe niż na etykiecie na regale, bo ceny są pokazywane bez podatków.


Food in the States deserves a separate paragraph - in two weeks, I had two moments when I ate something really delicious in a restaurant, without counting in all those moments when we cooked for ourselves in the hotel kitchen. Apart from that, everything I ate was more or less ok, in a word, edible. After two weeks, I was counting the days to return so I could eat some fresh veggies or meals that were not over-salted or too sweet.

Jedzenie w Stanach zasługuje na osobny akapit – w ciągu dwóch tygodni miałam dwa momenty, w których jadłam coś naprawdę pysznego w restauracji, nie wliczając w to tych posiłków, które gotowaliśmy sami. Poza tymi sytuacjami wszystko co jadłam było plus minus okej, jednym słowem ujmując – zjadliwe. Po dwóch tygodniach z utęsknieniem czekałam na powrót, żeby móc zjeść jakieś świeże warzywa czy posiłki, które nie były przesolone albo za słodkie.


The whole trip was full of mixed feelings – on the one hand, I was impressed with what I was seeing, the landscapes were breathtaking! On the other hand, I knew what was going on in the country, how it functioned, and what laws it applied. Not gonna lie, the US isn’t a dream place to live for me. I came to the conclusion that I can check the US on my travel list, and although there are many more national parks to visit, for the time being, I have no need to go there again.

Cała podróż wywołała we mnie mieszane uczucia – z jednej strony byłam zachwycona tym co widzę, z drugiej wiedziałam co się dzieje w tym kraju, jak on funkcjonuje i jakie stosuje prawa. Doszłam do wniosku, że uznaję to destynację za odhaczoną i mimo, że jest tam jeszcze wiele innych parków narodowych do zwiedzenia, to póki co nie mam żadnej potrzeby pojechania tam znowu.

And what about you? Have you been to the US? What are your impressions? I'm curious what surprised, shocked, or delighted you! And if you haven't been, do you plan to? Let me know in the comments down below ;).

A wy byliście w Stanach? Jakie są wasze wrażenia? Jestem ciekawa, co was zaskoczyło, zszokowało albo zachwyciło! A jeśli nie byliście, to czy planujecie? Koniecznie dajcie znać w komentarzu ;).

with love
Basia

Saturday, August 9, 2025

I’ve been working for one year / update & thoughts


It's already been a year since I started working at my job, and I thought that it was a good time to gather my thoughts and maybe write down and share what has happened so far. First - the huge process of learning a foreign language, which caused my ups and downs in terms of feeling integrated in the department but also in terms of creating new relationships. In addition to that, knowing a language also has a huge impact on feeling like a member of a group. During this year, I've had many moments where I felt like an outsider in some situations because I didn't fully understand what was going on.

Już jakiś czas temu stuknął mi rok w mojej pracy i doszłam do wniosku, że to dobry moment na zebranie myśli i może podsumowanie tego, co się do tej pory wydarzyło. Po pierwsze – wielka nauka języka obcego, co wiązało się z moimi wzlotami i upadkami w kontekście czucia się zintegrowaną w dziale. Ostatnio wrzuciłam odcinek podcastu, w którym opowiadam o blokadzie językowej i o tym, jak bardzo ona wpływa na proces nawiązywania nowych relacji. Ale oprócz tworzenia relacji, znajomość języka ma również ogromny wpływ na poczucie bycia członkiem grupy. W ciągu tego roku miałam wiele momentów, w których miałam wrażenie, że jestem outsiderem sytuacji i nie do końca rozumiem co się dzieje.


Secondly, I realized that often relationships at work remain only relationships at work and nothing more. Many times I thought I was forming a new friendship with a colleague at work, then a few days later, I got the feeling that it was all superficial and would rather remain just a work-relationship. I had to get used to this new situation that it is not like in school or college anymore, where you meet new people and want to do something with them, spend time with them, and maybe create lifelong relationships. At work, you often meet people and “leave them at work,” because after work, you have your own world, and often you don't want to bring the people you work with into it.

Po drugie, zrozumiałam, że często relacje w pracy pozostają tylko i wyłącznie relacjami w pracy i niczym więcej. Wiele razy wydawało mi się, że tworzę nową przyjaźń i pogłębiam relację z koleżanką z pracy, po czym kilka dni później miałam wrażenie, że to wszystko jest powierzchowne i raczej zostanie tylko koleżeńską relacją. Musiałam się trochę przestawić, że to już raczej nie jest tak jak w szkole czy na studiach, gdzie poznajesz nowych ludzi i chcesz z nimi coś robić, spędzać czas i może stworzyć relacje na całe życie. W pracy często poznajesz ludzi i „zostawiasz ich w pracy”, bo po pracy masz swój własny świat i często nie chcesz do niego wprowadzać ludzi z którymi pracujesz.


And finally, it takes some time to get used to work, so it’s actually obvious that all your routines may change or stop existing at all. But at some point, I noticed that I was waiting for that never-coming-perfect moment to get back to my routines - to yoga, to writing, to creating. The truth is that this perfect moment will never come; you just have to start and slowly get back to what you want to get back to. Well, yes, if you did not work before, then you had a lot of time to do what you want, and now working, you have much less time for those things. But if you want to return to sports, or to reading books, or to anything that used to be your routine, then you have to get back to it, without waiting for “that perfect” moment.

I na koniec – przyzwyczajanie się do pracy wymaga trochę czasu, więc wiadomo że wcześniej wypracowane rutyny mogą się pozmieniać albo w ogóle przestać istnieć. Ale w pewnym momencie zauważyłam, że czekam na ten nigdy-nie-nadchodzący, „idealny” moment, żeby wrócić do moich rutyn – do jogi, do pisania, do tworzenia. Prawda jest taka, że ten moment nie nadejdzie, po prostu trzeba się za to zabrać i pomału wracać do tego, do czego chcemy wrócić. Wiadomo, jeśli się wcześniej nie pracowało, to wtedy miało się dużo czasu, a teraz pracując ma się tego czasu znacznie mniej. Ale jeśli chcemy wrócić do sportu, czy do czytania książek, czy do czegokolwiek, co kiedyś było naszą rutyną, to musimy się za to zabrać, bez czekania na „ten idealny” moment.


I'm curious if some of you here have recently started working, or maybe you've already been working for a good few years, but remember what it was like for you in the beginning. Let me know if you've had similar thoughts as well!

Jestem ciekawa, czy wśród was też są osoby, które niedawno zaczęły pracować albo może już pracujecie od dobrych kilku lat, ale pamiętacie, jak to było na początku w waszym przypadku. Dajcie koniecznie znać, bo jestem ciekawa, czy również mieliście podobne przemyślenia!

with love
Basia

Saturday, June 28, 2025

What kind of passion did you have as a kid?


When I was a kid, I loved handicrafts – crocheting, creating jewelry, decoupage, and a variety of other creative activities. For several years, my family would get my handmade things for Christmas. And so I had fun until high school, where I basically ran out of time for such creative things, and then it all went away. Until now.

Jak byłam mała, uwielbiałam rękodzieło – szydełkowanie, biżuteria z koralików, decoupage i wszelkiego rodzaju inne kreatywne zajęcia. Przez kilka lat moja rodzina dostawała na gwiazdkę efekty mojej pracy. I tak się bawiłam aż do liceum, gdzie w sumie zabrakło mi czasu na takie kreatywne rzeczy, a potem to wszystko poszło w niepamięć. Aż do teraz.


I was talking to my colleague at work recently, and she was telling me about her weekend - her boyfriend was away that weekend for a trip with friends, and she stayed in Vienna and made bead bracelets, baked bread, and some other “me-time” stuff. As she talked about the beads, it made my eyes light up, and I told her that I too used to make such jewelry together with my sister, and how much I enjoyed it. She sent me the address of a bead store in Vienna, and I immediately saved it in Google Maps as my favorite place, haha!

Rozmawiałam ostatnio z moją koleżanką z pracy, która opowiadała mi o swoim weekendzie – jej chłopak wyjechał w ten weekend na męski wypad, a ona została w Wiedniu i robiła bransoletki z koralików, upiekła chleb i jeszcze jakieś inne „me-time” rzeczy. Jak opowiadała o tych koralikach to aż oczy mi się zaświeciły i powiedziałam jej, że ja też kiedyś robiłam taką biżuterię razem z moją siostrą i jak bardzo mi się to podobało. Koleżanka od razu przesłała mi adres sklepu z koralikami w Wiedniu i od razu zapisałam go sobie w mapach Google jako ulubione miejsce, haha!


Why did I stop doing all these things? Because of a lack of time, because of new responsibilities, a change in reality, because I moved out of the family home, and so on... I could list a lot of reasons. But the second question is – why not get back to it?

Dlaczego przestałam robić te wszystkie rzecz? Z braku czasu, z powodu nowych obowiązków, zmiany rzeczywistości, bo wyprowadziłam się z domu rodzinnego, i tak dalej… mogłabym wymieniać mnóstwo powodów. Ale drugie pytanie jest takie – dlaczego do tego nie wrócić?

Returning to passions while being an adult is not that easy at all - as children, we often don't add too much pressure to it, because we simply like what we do. Of course, we can list a few examples when these “passions” generated more stress than joy in us, but that's not what we're talking about today. As adults, we often make these passions a big deal, whether we are good at this, whether we are doing it well, whether we are “professional” (?!) enough to do it. And after all, passion is supposed to be some kind of an escape for us, fun, joy, lots of laughter, or a way to calm down after work.

 
Wracanie do pasji będąc dorosłym wcale nie jest takie łatwe – jako dzieci często nie dokładamy do tego zbyt wielkiej presji, bo po prostu podoba nam się to co robimy. Oczywiście możemy tutaj wrzucić kilka przykładów, kiedy te „pasje” generowały w nas więcej stresu aniżeli radości, ale nie o tym dzisiaj. Jako dorośli często przykładamy wielką wagę do tych naszych pasji, czy na pewno nadajemy się do tego, co chcemy robić, czy dobrze to wykonujemy, czy jesteśmy wystarczająco „profesjonalni” (?!), żeby to robić. A przecież pasja to ma być jakaś odskocznia dla nas, zabawa, radość, dużo śmiechu, czy też sposób na wyciszenie po pracy.

Today, as I write this post, I'm going to go to the store to get beads and create something out of them. Yesterday I bought crayons and I want to start coloring coloring books again. Last year, I returned to contemporary dance after 6 years of not dancing, and last weekend, I had my first performance after such a long break. And it makes me so happy!!!

Dzisiaj, kiedy piszę ten post jadę po koraliki do sklepu i coś z nich stworzę. Wczoraj kupiłam kredki i chcę na nowo zacząć kolorować kolorowanki. W zeszłym roku wróciłam na taniec współczesny po 6 latach nietańczenia, a w miniony weekend miałam swój pierwszy występ po tak długiej przerwie. I to sprawia mi tak ogromną radość!!!


Seriously, ask yourself what you did as a child and what made you happy, and try to do it again. But remember that this is supposed to be fun, not another chore on the list. It may not work out for us at the beginning, look completely different than it used to, but here, there is no supervisor to check the results. Here, there is only you and your new-old passion. Have fun!

Serio, zadajcie sobie pytanie, co robiliście jako dzieci i co sprawiało wam radość, i spróbujcie to robić na nowo. Ale uwaga! Pamiętajcie, że to ma być zabawa, nie kolejny obowiązek na liście. Może nam to nie wychodzić na początku, wyglądać zupełnie inaczej niż kiedyś, ale tutaj nie ma przełożonego, który sprawdzi wyniki. Tutaj jesteście tylko wy i wasza nowa-stara pasja. Miłej zabawy!

with love
Basia

Sunday, June 1, 2025

Learning a new language at school vs. learning it at work (?)


Exactly a year ago, I started learning German - I went on an intensive German language course to at least prepare a little for a job I was starting a month later, where the mandatory language was German. Of course, I knew that in one month I wouldn't learn the language so well that I would be able to speak it freely every day with natives, but that month gave me some basics of the basics, which helped me in the beginning.

Dokładnie rok temu zaczęłam uczyć się niemieckiego – poszłam na intensywny kurs tego języka, żeby choć trochę przygotować się do pracy, którą zaczynałam miesiąc później i w której obowiązującym językiem był właśnie niemiecki. Oczywiście wiedziałam, że w przeciągu miesiąca nie nauczę się języka tak dobrze, żeby swobodnie operować nim na co dzień z native’ami, ale ten miesiąc dał mi jakieś podstawy podstaw, które pomogły mi na początku.

German is my third foreign language, so I have unconsciously been comparing the process of learning this language to learning the previous two I learned at school - French and English. Learning a language at school in class and learning a language at work, where people speak to you in a language you don't yet understand, are two very different situations.


Niemiecki jest moim trzecim językiem obcym, więc nieświadomie porównywałam proces nauki tego języka do nauki dwóch poprzednich, których uczyłam się w szkole – francuskiego i angielskiego. Nauka języka w szkole na lekcji, a nauka języka w pracy, w której ludzie do ciebie mówią w języku, którego jeszcze nie rozumiesz, to dwie zupełnie różne sytuacje.

I am a person who loves to learn grammar - I love rules, I love to do tasks according to the example, I quickly begin to understand how these rules work, but the use of them later in everyday life does not always work out for me.... at school it was perfect, because French or English I used only in lessons, and then I didn't have to worry about it anymore, with German, on the other hand, I had to go with all the new learnt things from the lesson straight to work, where I already had to them in practice.

Jestem osobą, która uwielbia uczyć się gramatyki – kocham regułki, kocham robić zadania według wzoru, szybko zaczynam rozumieć, jak te reguły działają, ale użycie ich potem w życiu codziennym nie zawsze mi wychodzi… w szkole było to idealne, bo używałam francuskiego, czy angielskiego tylko na lekcji, a potem już nie musiałam się martwić, z kolei z niemieckim szłam z wiedzą z lekcji od razu do pracy, w której tej wiedzy już musiałam użyć w praktyce.



Now as I look back on it I think that of course, it would have been nice to learn German first at school and then go to work and work in that language, but then I remind myself that with French I didn't feel comfortable speaking when I went to France for Erasmus despite 6 years of studying, writing dissertations on ecology, preparing speeches about whether money is important and so on....

Teraz jak patrzę na to już z perspektywy to myślę sobie, że owszem, fajnie byłoby się nauczyć tego niemieckiego najpierw w szkole, a potem pójść do pracy i w tym języku pracować, ale potem przypominam sobie, że z francuskim wcale nie czułam się tak swobodnie w mówieniu jak pojechałam na Erasmusa mimo 6 lat nauki, pisania rozprawek na temat ekologii, przygotowywaniu wypowiedzi ustnych o tym czy pieniądze są ważne i tak dalej…

What do I want to say by this? That learning a foreign language is best when combined with contact with that language, every day would be the best situation. Well, maybe I'm exaggerating that every day, but it's difficult to learn a foreign language without interacting with it. And I say this from my own experience.


Co chcę przez to powiedzieć? Że nauka języka obcego jest najlepsza w połączeniu z kontaktem z tym językiem, najlepiej codziennie. No może przesadzam, że codziennie, ale trudno jest się nauczyć języka obcego bez obcowania z tym językiem. I mówię to z własnego doświadczenia.

If you are learning a new language now, I am in it with you! I still have a long way to go in learning German :p Crossing fingers for you and I hope that it goes like clockwork! And remember to give yourself a lot of patience - learning a foreign language is a bumpy and winding process, so it takes time to get it right ;) I started learning French 13 years ago, and there are still things I don't know and am learning!

Jak jesteście teraz w trakcie nauki, to jestem w tym z wami! Jeszcze długa droga przede mną w nauce niemieckiego :p Trzymam kciuki, żeby szło jak po maśle! I pamiętajcie, żeby dawać sobie dużo cierpliwości – nauka języka obcego to proces wyboisty i kręty, więc potrzeba czasu, żeby tego dokonać ;) francuskiego zaczęłam się uczyć 13 lat temu i nadal są rzeczy, których nie znam i których się douczam!

with love
Basia

Saturday, May 3, 2025

Living abroad


It's been a year since I moved to Vienna, and it's hard for me to believe because it feels like I've been living here for years. It took me a long time to understand that I live here, and it wasn't until I started buying things for the house, some decorations, or even a simple mixer that I felt I was settling in.

Minął rok, odkąd przeprowadziłam się do Wiednia. Aż trudno mi uwierzyć, bo czuje się tak, jakbym mieszkała tu od lat. Chociaż muszę przyznać, że dużo czasu mi zajęło zrozumienie, że tutaj mieszkam, i dopiero jak zaczęłam kupować rzeczy do domu, jakieś dekoracje, czy nawet zwykły mikser, to poczułam, że się zadomawiam.


Living abroad has taught me many things. First of all, to consciously invest time in maintaining relationships, friendships. Moving out always verifies a lot of friendships, some of them simply die a natural death, some of them go into a less intense mode, and some of them still hold on very well, despite the distance. It's not always easy, and I had to rethink and reorganize it, too, especially since I was starting to meet new people here in Vienna, with whom I had easier contact.

Mieszkanie za granicą nauczyło mnie wielu rzeczy. Przede wszystkim świadomego inwestowania czasu w utrzymywanie relacji, przyjaźni. Wyprowadzka zawsze weryfikuje wiele znajomości, część z nich po prostu umiera śmiercią naturalną, część z nich przechodzi w tryb mniej intensywny, a część nadal trzyma się dobrze i bezproblemowo, mimo odległości. To nie zawsze jest łatwe i musiałam też to sobie poukładać, tym bardziej, że zaczynałam poznawać nowych ludzi tutaj, w Wiedniu, z którymi siłą rzeczy miałam łatwiejszy kontakt.


The second thing was visiting the home country. Here I already had some practice, because in 2023 I moved out of my hometown to go to Lodz to study, and I was coming practically every weekend or every other weekend to Poznan. Even then, it happened to me to plan too much for those two days, and there were times when I ran from one meeting to another... well, sometimes I still make this mistake, but I try to really wisely arrange meetings with friends or family. The problem now is that I no longer come every two weeks but every three months, and as a result the number of meetings keeps increasing for me, because on the one hand I want to see people I didn't see last time I came to Poland, but on the other hand I have my “mandatory” meetings that I don't want to cancel, and suddenly I find myself wanting to meet twenty people in two days... oops. This is something I'm still working on.


Druga sprawa to odwiedziny w kraju. Tutaj miałam już trochę wprawy, bo w 2023 roku wyprowadziłam się z rodzinnego miasta, żeby pojechać do Łodzi na studia, i przyjeżdżałam praktycznie w każdy lub w co drugi weekend do Poznania. Już wtedy zdarzało mi się za dużo zaplanować na te dwa dni i bywało tak, że biegłam z jednego spotkania na drugie… cóż, zdarza się, że nadal popełniam ten błąd, ale staram się naprawdę solidnie i mądrze poukładać spotkania ze znajomymi czy rodziną. Problem teraz jest taki, że już nie przyjeżdżam co dwa tygodnie tylko co trzy miesiące, a co za tym idzie ilość spotkań ciągle mi się zwiększa, bo z jednej strony chcę się zobaczyć z osobami, których ostatnim razem nie widziałam, ale z drugiej mam moje „obowiązkowe” wizyty, których nie chcę odwoływać, i nagle się okazuje, że w dwa dni chcę się spotkać z dwudziestoma osobami… ups. Nad tym nadal pracuję.


Surprisingly, I don't miss my home country that much. I've written about it before here, so I won't talk about it too much, but there is one thing I do miss sometimes - the freedom to speak. My daily language routine looks like this: at work I speak German and English, at home I speak French, and when I call my mother it's in Polish, plus most of the time I exchange some messages with friends, and then I also write in Polish. And while I know French very well, it's still not my native language, so there are times when I don't understand or don't know how to say something. Sometimes it’s frustrating, but I know that at some point I’ll be fluent even in German.


O dziwo za niczym nie tęsknię. Pisałam już o tym wcześniej tutaj, więc nie będę się wielce rozpisywać na ten temat, ale jest jedna rzecz, której czasem mi brakuje – swoboda mówienia. Moja codzienność językowa wygląda tak, że w pracy rozmawiam po niemiecku i po angielsku, w domu po francusku, a jak zdzwonię się z mamą to po polsku plus ewentualnie wymieniam się wiadomościami z przyjaciółkami – i wtedy też piszę po polsku. I o ile język francuski jest mi już bardzo dobrze znany, to mimo wszystko nie jest to mój ojczysty język, więc bywają momenty, że nie rozumiem albo nie wiem, jak coś powiedzieć. Bywa to frustrujące, ale wiem, że z czasem nawet po niemiecku będę mówić biegle.


If someone were to ask me if I regret going abroad, I would answer that I absolutely do not regret it. I don't know of any other experience that teaches life so strongly and gives so much experience. It is a beautiful adventure, and despite the difficult moments (who doesn't have them?) I believe that if there is an opportunity and possibility to go, it is worth a try, even if it is only for a month.

Do you live abroad? Let me know where! And for how long :) I'm curious how many people here have gone abroad!

Gdyby ktoś mnie zapytał, czy żałuję wyjazdu za granicę, odpowiedziałabym, że absolutnie nie. Nie znam innego doświadczenia, które tak mocno uczułoby życia i tak wiele dawało doświadczenia. Jest to piękna przygoda i mimo trudnych momentów (kto ich nie ma?) uważam, ze jeśli jest okazja i możliwość wyjechania, to warto spróbować, nawet jeśli to tylko na miesiąc.

Żyjecie za granicą? Dajcie znać gdzie! I jak długo :) Jestem ciekawa, ile osób tutaj wyjechało ze swojego kraju!

with love
Basia
© Primineers. Design by FCD.