french girl

Saturday, February 20, 2021

~You look like a French girl~


Not once and not twice but much more times I heard this sentence – “you look like a French girl”, “you are so French today”. To be honest, I don’t know why it is like this, but it’s a nice compliment for me. What is in France that attires me a lot? I still discover it and explore what’s behind this feeling, but I can truly say that after those six months on an exchange I fell in love with this country. I wrote about some general thoughts after Erasmus and also a little story about a walk in Paris, but today I am sharing with you guys how France looks like in my eyes.

Nie raz i nie dwa usłyszałam to zdanie – „ale francusko wyglądasz!” „Ale masz francuski look dzisiaj.” „Wyglądasz jak mała Francuzeczka”. Przyznam szczerze, że sama jeszcze nie wiem z czego to wynika, ale nie będę ukrywać, że traktuję to jako jeden z lepszych komplementów. Co takiego jest we Francji, co mnie tak przyciąga? Nadal to odkrywam i próbuję zrozumieć co się kryje za tym uczuciem, ale już teraz mogę powiedzieć, że te parę miesięcy, które spędziłam na Erasmusie we Francji zdążyły sprawić, że się zakochałam. O różnych przemyśleniach już Wam pisałam, możecie też znaleźć krótką historię o spacerze po Paryżu, a dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o tym jak wygląda Francja w moich oczach.

*bisous bisous*

I had known the French culture before going to France, I had heard a lot of stories in high school as our French teachers had shared with us a bunch of anecdotes, but still, I was shocked by some of the French traditions and habits. First of all, the way you greet somebody that I had to get used to – two small kisses on chicks. I was always wondering how I should do it with a group of known and unknown people, I mean should I kiss all of them or maybe just those who I know? Still looking for the answer. What’s interesting, hugs are not so popular in France, this is a thing that couples do more often than friends. I also add that those kisses are also present in online conversations – almost every single online talk ends with “bisous” which means a kiss to say goodbye.

*bisous bisous*

Znałam kulturę francuską jeszcze przed wyjazdem, nauczyciele w liceum opowiadali nam różne historie, czasem anegdoty z własnych doświadczeń, a i tak zaskoczyły mnie pewne fakty. Przede wszystkim sposób witania się, do którego nie mogłam się przyzwyczaić – dwa całusy w oba policzki. Zawsze mnie zastanawiało, czy jak podchodzę do grupy znajomych stojących przed salą na uczelni, to powinnam przywitać się w taki sposób z każdą osobą, niezależnie od tego czy ją znam czy nie, czy może tylko z tymi, których znam. Takie rozkminy towarzyszyły mi praktycznie do końca Erasmusa i w sumie nadal nie jestem tego pewna. Co ciekawe, przytulanie się na powitanie jest u nich rzadko spotykane i właściwie dotyczy głównie osób będących w związku. Dodam jeszcze, że te buziaczki są obecne nawet w rozmowach online – praktycznie każda konwersacja z Francuzem kończy się słowem „bisous”, czyli buzi na pożegnanie.

„The kitchen will be open at 7 PM”

French people eat three meals per day – a sweet breakfast, a classic one with a pastry with chocolate filling *pain au chocolat* or a buttery croissant. The second meal is lunch which can be composed of three different dishes, literally. It took me a long time to get used to this “eating system” because I don’t eat that much at noon. As this meal is that big, the next one is really late and here is the story – eating dinner at 5 PM or 6 PM is too early for French people so kitchens in restaurants open at 7 PM and so at this time you can order something to eat. Earlier there are only drinks to order. Sometimes when I spent a Friday evening with my friends in the city and we ate dinner in the restaurant, I had to wait for the kitchen’s opening and sometimes it was quite hard as I was really hungry. I still remember this first shock when the waiter told me “We open the kitchen at 7PM so now we can’t prepare anything to eat. I can offer you a glass of wine.”

„Kuchnia jest czynna dopiero od 19:00”

Francuzi jedzą mniej więcej trzy posiłki dziennie – śniadanie na słodko, klasycznie jest to bułeczka z czekoladą *pain au chocolat* albo croissant maślany. Drugi posiłek to lunch, który potrafi się składać z trzech dań, dosłownie. Długo mi zajęło przestawianie się na ten tryb, bo zazwyczaj nie jadam tak wielkich posiłków o 12:00. Jako że lunch jest taki duży, to kolacja wypada znacznie później. I z tym się wiąże ciekawa historia – jedzenie obiadokolacji o 17:30 albo 18:00 to dla Francuza za wcześnie, dlatego wszystkie restauracje otwierają swoje kuchnie zazwyczaj o 19:00 i dopiero wtedy można coś zjeść, wcześniej można tylko dostać coś do picia. Czasami, gdy piątkowe wieczory spędzałam z moimi przyjaciółkami na mieście i jadłyśmy kolację w jakiejś knajpce, musiałam czekać aż w końcu otworzą kuchnię i zaczną serwować posiłki, co czasem było trudne jako że byłam głodna. Do dziś pamiętam mój pierwszy szok, kiedy usłyszałam od kelnera „Kuchnia otwiera się o 19:00, więc na razie nie przygotujemy żadnych posiłków. Mogę zaproponować lampkę wina.”

Not the same French.

What’s interesting, even though I knew the French language, I had a problem with understanding what people were talking to me. Abbreviations, colloquialisms, and slogans were totally different than things that I had learned in high school so I was feeling like starting learning French once again. But as time was passing by, I started to understand more and more. I really liked listening to the professors because they spoke slowly, clearly and they repeated some things so it was easy to understand them. I also want to mention that this shows what’s the best way to learn a foreign language is to go to the country where you can hear its raw form.

To nie ten sam francuski.

Co ciekawe, mimo znajomości francuskiego, miałam duży problem ze zrozumieniem tego, co do mnie mówiono, zwłaszcza na początku. Skróty, kolokwializmy i slogany trochę nie wpisywały się w ten język, którego uczyłam się w szkole, więc czułam się tak, jakbym uczyła się go na nowo. Ale z czasem rozumiałam więcej i lepiej. Najlepiej mi się słuchało wykładowców, którzy mówili wyraźnie, powoli i często powtarzali parę razy, więc udawało mi się dużo zrozumieć. Wspomnę tutaj, że to pokazuje, że tak naprawdę języka uczymy się w praktyce, najlepiej w kraju, w którym ten język jest ojczysty – tam można poznać prawdziwy, żywy język, którego nie poznamy z podręczników.

Gallant French guys.

This aspect is still surprising me. French guys have kind of a charm and can be really gallant gentlemen towards women – they give them compliments almost all of the time. Well, I need to say that I haven’t seen this kind of behavior in Poland, actually not that often as in France. That’s why I was really surprised when a random guy stopped me on the street just to say that I looked nice. There is A THING about French guys that they like to adore women. Well, you know, it’s really nice to get compliments like that but sometimes it can really mess up your mind. Nevertheless, I always smile when I think about those situations!

Szarmanccy Francuzi.

To jest pewien aspekt, który do dzisiaj mnie zaskakuje. Francuzi mają to do siebie, że są bardzo szarmanccy wobec kobiet – potrafią komplementować je na każdym kroku. Przyznam szczerze, że w Polsce spotykałam się z takim zachowaniem znacznie rzadziej niż we Francji, dlatego było to dla mnie takie zaskoczenie, gdy przypadkowy chłopak potrafił mi powiedzieć, że ładnie dziś wyglądam. Coś takiego jest w tych Francuzach, że lubią adorować kobiety. Nie będę ukrywać, że jest to miłe, ale czasem potrafi zamieszać w głowie. Niemniej jednak bardzo miło wspominam każdą taką sytuację czy komplement!


France in my eyes is not just a shirt with stripes, baguettes and red lipstick, it’s also a lot of beautiful memories that I keep in my heart, and that (I hope) I will have more and more in the future!

Francja w moich oczach to nie tylko bluzka w paski, bagietka i czerwona szminka, ale też wiele pięknych wspomnień, które trzymam w sercu, i których mam nadzieję, że będzie przybywać coraz więcej!

with love
Basia

~You look like a French girl~

Saturday, February 20, 2021

Saturday, September 26, 2020

Q&A for six months!

Today's blogpost is divided into two parts – first one is in English, the second one is in Polish. I hope that's gonna make it easier to read the whole text :)

Dzisiejszy post jest podzielony na dwie części  pierwsza jest po angielsku, druga po polsku, znajduje się poniżej. Mam nadzieję, że to ułatwi wam lekturę :) 

1. What’s the most difficult thing in blogging?
Maybe the systematic way of working – to have content on time and not making it on Friday evening. And also creating ideas for new blogposts, sometimes I feel like I have nothing to say but I’m working on it and helping myself with a list of topics that I can mention on my blog.

2. When do you feel the most productive?
I think that I have my highest productivity after my first coffee so it’s at about 11AM. This is the moment when I try to make all of the stuff which I have to concentrate on.

3. Do you think that your studies will be helpful and useful for your job in the future? Or your job will be totally different and will have nothing in common with your studies?
Well it depends – if I work in a chemical laboratory, the knowledge I get on studies will be necessary for me to get this job. But if I work in a café or in gastronomy in general, this chemical knowledge won’t be very important for me.

4. What was your favorite subject in the high school?
Definitelly biology! Especially when we learned about human body and all the processes in organs. It was so intriguing for me that we learned about those processes separately because I knew that they all happen simulatively. Apart from that our teacher always gave us some nice interesting facts about nature and it inspired me to search more on my own and get to know other facts that we would never think about.

5. What books do you recommend for autumn evenings?
While thinking about this question I decided to give you three recommendations. First one is The Shadow of Wind, which I read two years ago, but I still keep it in my mind and treat it as a book which changes your mind and heart. Barcelona can hide a lot of mysteries, which we can discover with the main character and find the truth. The second book I would like to share are the Tom Hanks’s Stories that I’ve read a year ago – light and nice book for cosy evenings. And the last one I’m gonna show you is my favorite book from my childhood, which is called Harriet and the cherry pie. It’s a very beautiful story about little girl and her adventures in the bakery. There are also some nice recipes to try, perfect for the autumn weather.

6. Who was the best teacher you have had and why?
It was a choreographer who prepared me for my final exam and performance in the ballet school. She showed me that I was much stronger than I had thought and I had a lot of energy in my bones, I just needed to wake it up and let it flow in my body. I will never forget that day when I was on the stage dancing and showing myself my inner power.

7. How to meet other people and create new relationships?
Well, I’m going to share with you my experience – I’m a talkative person so basically I always strat a conversation. I love those small talks in restaurants with waitresses or in coffee shops with baristas so I would recommend doing the same. Also it’s a good idea to meet people on events like concerts, workshops or food festivals where people have something in common with us. You can ask somebody if the concert was nice, or what they decided to eat and in which foodtruck or what they recommend to see in the museum after exhibitions. It’s about overcoming this fear of making the first step and saying hi, then everything becomes easy!

8. What would you say to yourself 5 years ago?
I think that I would say to myself that everything is for people so no matter what I would like to do, it only depends on me if I want to do it or not. Also I was (and I still am) a person who stresses a lot so I would say that I need to work on a method to relax and calm down so I can manage every single stressful situation. And the last thing would be to change the word must into want and can.
`

9. Why did you create this blog?
The idea of it came to me while being on Erasmus  at that moment I already had a small group on Facebook called PosiTVty where I was sharing some texts but only in Polish. On Erasmus I met a lot of international people but I couldn’t share with them those texts as they didn’t speak Polish. I had two options - translate everything that I had posted in the group and start to write also in English or create a new place where I would write in both languages. Finally, as you may remember, I created this blog on the 21st of March, the first day of spring!

10. How do you think the virus will reshape tomorrow’s world?

I think that we will become more conscious about our life, plans and future. This situation showed us the instability of everything around us and how it can change really fast for 180 degrees. Also I think that everybody has noticed that free time depends on us and not on how full our schedule is. For those couple of months when we were at home, we still didn’t have enough time to do some stuff that must have been done in the house. Everybody had a great lesson about productivity and letting go. And the last thing is relationships and loneliness – people who live alone realized that having another person in life or just seeing friends is important and sometimes necessary to stay positive and people who live in relationship sometimes need to have a moment just for themselves and stay alone. Everything needs to be balanced.

11. Which person inspires you the most?
This question made me think for a long time. I don’t have just one person who inspires me but a little bit more. What’s interesting, all of those people are women. Women who are strong and no matter what’s going on in their life, they always manage with every obstacle. They create, they build their own business, they share their strengths and they teach others showing their experiences. Most of them are my friends so I can be very close to them and get inspired literally immediately. Thanks to them I build my self-confidence, I work on my weaknesses and turn them into my strengths, I start to believe in myself and fight with the fear of not being enough. Those women help me to become a better person.

12. What was the happiest time/moment in your life (so far) and why?
I think that the happiest moment in my life was when during a party for my eighteenth birthday my sister showed us a little movie made for this special occasion. I had tears of joy in my eyes. It was much more than just beautiful and I still watch it from time to time.

13. What’s the common points that your besties have?
Most of them are introverts, while I am really energetic and extrovert person. They usually help me to calm down and to have distance between me and my problems. And also all of them are my partners in the kitchen because we always cook together! Or I cook for them.

14. What kind of content do you want to make and share? What’s the mission of your content?
Basically I would like to inspire others, to create a place where you can find whatever you like – some nice recipes for every single meal, some ideas for interiors, decorations, some chit-chat talks about everyday life but also some important and more difficult topics. I would like to be a good partner for your coffee break and give you something interesting, inspiring, and making you think but not in a way that you feel depressed, unhappy or exhausted. Simply I would like to inspire you with what I’m inspired by.

15. What’s your favorite way to relax?
My favorite way to relax is baking or cooking in general, it always makes me feel really calm and relaxed. Also last Sunday I participated in a workshop of calligraphy writing and it made me feel like I was meditating. The third and I think the best way for me to relax is spending time with my friends!

16. If you could be any animal which would it be and why?
I think that I would be a cat, the black one with white socks. I am a huge cat lover and maybe that’s why I would be one of them. They are mysterious and not so easy to understand, sometimes they act in totally different ways that we expect them to. They are really interesting to me!

17. Would you rather travel back in time or see the future?
That’s a very nice question! Maybe travel back in time as I’m quite a sentimental person. I would love to go back to some situations to feel it once again. Or maybe more than just once. I think that if I could see the future, I wouldn’t have this surprise what the coming day can bring to my life because I would already know it so traveling back in time seems more interesting to me.

Thank you very much for asking me those questions! It was a great fun for me to answer them and I hope you also had fun while reading it :)

1. Co się dla Ciebie okazało najtrudniejsze w blogowaniu?
Najtrudniejsza była systematyczność i wypracowanie metody tworzenia, by nie robić tego na siłę. Czasami doskwiera mi też brak weny i taka myśl, że nie mam nic do opowiedzenia, ale z tym staram się walczyć i pomagać sobie awaryjną listą tematów do podjęcia.

2. O jakiej porze dnia jesteś najbardziej produktywna?

Najbardziej produktywnym momentem w ciągu dnia jest chwila po wypiciu kawy, czyli po 11:00. Wtedy zazwyczaj zabieram się za te rzeczy, które wymagają ode mnie najwięcej skupienia.

3. Czy myślisz, że wiedza, którą teraz otrzymujesz na studiach przyda Ci się w przyszłości lub w przyszłym zawodzie? Czy może okaże się, że będziesz robić coś zupełnie innego?

To jest bardzo ciekawe pytanie, bo mam wiele wizji swojej przyszłości. Jeśli postanowię pracować w laboratorium chemicznym, to wiedza ze studiów będzie wręcz niezbędna. Jednak w moich myślach jest jeszcze pomysł na otwarcie własnej kawiarni, a w tym przypadku to, czego się uczę na studiach zupełnie mi się nie przyda, bo technologia chemiczna ma raczej mało wspólnego z pieczeniem ciast czy gotowaniem owsianki.

4. Jaki był twój ulubiony przedmiot w liceum?
Moim ulubionym przedmiotem była biologia, zwłaszcza gdy zaczęliśmy omawiać tematy związane z człowiekiem i jego anatomią – fascynowało mnie to, że opisywaliśmy procesy każdego z układów oddzielnie, a przecież w organizmie dzieją się one symultanicznie. Poza tym, nasza nauczycielka zazwyczaj zaskakiwała nas jakimiś ciekawostkami ze świata natury, co zawsze mnie intrygowało i inspirowało do odkrywania jeszcze większej ilości przyrodniczych niespodzianek.

5. Jakie książki polecasz na jesienne wieczory?

Zastanawiając się nad tym pytaniem, doszłam do wniosku, że zaproponuję książki trzech kategorii. Na pierwszy ogień idzie Cień Wiatru, czyli książka, którą przeczytałam dwa lata temu, a którą nadal mam zapisaną w pamięci jako jedną z tych, które pozostawiają po sobie ślad w charakterze czytelnika. Barcelona skrywa w sobie wiele tajemnic, które można odkryć wraz z głównym bohaterem Danielem. Druga książka to zbiór opowiadań, które przeczytałam rok temu, autorstwa Toma Hanksa – dla mnie była to przyjemna lektura, dająca mi chwilę na zatrzymanie się i zastanowienie. Idealnie nadaje się do wieczorów pod kocykiem z wielkim kubkiem gorącej herbaty czy czekolady. Ostatnią książkę polecam z sentymentu – Cukiernia pod pierożkiem z wiśniami to książka mojego dzieciństwa. Piękna historia jest okraszona niezwykłymi ilustracjami, a do tego można znaleźć tam przepisy na parę pyszności idealnie nadających się na niedzielne jesienne popołudnie.

6. Kto był Twoim najlepszym nauczycielem i dlaczego?
Moim najlepszym nauczycielem była choreografka przygotowująca mnie do dyplomu w szkole baletowej – pomogła mi przygotować się do występu i pokazała mi, że drzemie we mnie niewyobrażalna siła i energia, które wystarczy tylko obudzić i pozwolić działać. Nigdy nie zapomnę tego dnia, kiedy na scenie sama sobie pokazałam, jak wiele potrafię.

7. Jak poznawać nowych ludzi?
Odpowiem z własnego doświadczenia – najlepiej jest zagadywać. Ja tak robię w kawiarniach, zwłaszcza wtedy, gdy kelnerka lub barista pytają, czy smakuje mi ciasto, czy kawa jest dobra i tak dalej. Można też iść na różne wydarzenia, na których możemy spotkać osoby z podobnymi zainteresowaniami. W takich sytuacjach mamy już gotowy temat do rozmowy – można zapytać o wrażenia po koncercie czy spektaklu, o ulubiony obraz po obejściu wystawy w muzeum, czy o ulubioną literkę po warsztatach z kaligrafii. W sumie najważniejsze jest to, żeby się przełamać i zagadać, a rozmowa sama się potoczy. Inną opcją jest internet, ale ja jestem wyznawczynią klasyki i spotkań w realu.

8. Co powiedziałabyś sobie sprzed 5 lat?
Myślę, że przede wszystkim powiedziałabym sobie, że wszystko jest dla ludzi, niezależnie od dziedziny życia, o jakiej bym pomyślała. Z tego, co pamiętam, byłam (i czasem nadal jestem) mocno stresującą się osobą, więc powiedziałabym sobie, że muszę wypracować metodę, która pomoże mi w trudnych sytuacjach uspokoić emocje. I na pewno powiedziałabym sobie, że mogę odpuścić i odetchnąć, i powinnam zamienić muszę na chcę i mogę.



9. Dlaczego postanowiłaś stworzyć bloga?
Pomysł na bloga urodził się, kiedy byłam na Erasmusie – już wtedy miałam na Facebooku małą grupę, która nazywała się
PosiTVty, gdzie publikowałam krótkie teksty dwa razy w tygodniu, jednak tam publikowałam tylko po polsku. Nie mogłam dodawać do grupy anglojęzycznych osób, które poznawałam. Wiedziałam, że musiałabym zacząć pisać wszystko także po angielsku i przetłumaczyć wcześniejsze posty albo stworzyć coś nowego – stronę, grupę, bloga (?), na którym od początku byłyby też teksty po angielsku. Ostatecznie, wraz z pierwszym dniem wiosny, utworzyłam tego bloga, gdzie każdy bez względu na język może przeczytać to, co wrzucam i czym się dzielę.

10. Jak myślisz, co zmieni wirus w nowej rzeczywistości?
Myślę, że staniemy się bardziej świadomi tego, co się dzieje dookoła nas. Ta sytuacja pokazała niestabilność i niepewność naszych planów, że wszystko może się zmienić o 180 stopni w jedną chwilę. Myślę też, że każdy doszedł do wniosku, że ilość wolnego czasu zależy od nas, a nie od tego, jak bardzo mamy zapełniony grafik. Podczas tych paru miesięcy spędzonych w domu nadal nie zrobiliśmy czegoś, co miało być zrobione i skończone. Każdy z nas odbył swoją lekcję produktywności i odpuszczania. Ostatnia rzecz, o której myślę, to relacje i samotność – ci, którzy żyją samotnie zauważyli, że mimo wszystko potrzebują bliskości drugiej osoby albo po prostu towarzystwa. Z kolei ci, którzy żyją na co dzień z drugą osobą zdali sobie sprawę z tego, jak ważna jest też przestrzeń prywatna i chwila dla samego siebie. Każdy potrzebuje balansu.

11. Kto najbardziej Ciebie inspiruje?
Odpowiedź na to pytanie zajęła mi dużo czasu, bo nie wiedziałam, jak do niej podejść. Doszłam do wniosku, że tak naprawdę nie mam jednej osoby, która mnie inspiruje, mam ich trochę więcej. Co ciekawe, są to same kobiety. Kobiety, które są silne i niezależnie od tego, co się dzieje w ich życiu potrafią poradzić sobie z każdą przeszkodą. Tworzą, działają, budują swoje marki czy biznesy, dzielą się swoimi mocnymi strunami i uczą przez swoje doświadczenie. Większość z nich znam osobiście, więc mogę czerpać i inspirować się niemal codziennie. Dzięki nim sama buduję swoją pewność siebie, pracuję nad słabościami i zmieniam je w swoje mocne strony, zaczynam wierzyć w siebie i walczyć ze strachem, że nie jestem wystarczająco dobra. Wszystkie te kobiety pomagają mi stawać się lepszą i silniejszą osobą.

12. Kiedy czułaś się najbardziej szczęśliwa? Czy był taki moment w Twoim życiu?
Myślę, że takim momentem były moje osiemnaste urodziny, kiedy podczas imprezy moja siostra pokazała nam filmik, który specjalnie stworzyła na tę okazję. Miałam w oczach łzy wzruszenia. Brakowało mi słów by opisać to, co czułam w tamtym momencie. Nadal lubię wracać do tego filmiku i oglądać go od czasu do czasu – zawsze ze łzami w oczach i uśmiechem na twarzy.

13. J
akie są cechy wspólne twoich najlepszych przyjaciół?
Większość z nich jest introwertykami, jako że ja jestem ekstrawertyczną i bardzo energiczną osobą. Często pomagają mi uspokoić buzujące we mnie emocje i złapać dystans do świata i moich problemów. I oczywiście wszyscy są towarzyszami moich kuchennych eksperymentów, bo zawsze z nimi gotuję! Albo ja gotuję dla nich. 

14. Co chciałabyś zamieszczać na swoim blogu? Jaka jest jego misja?
Generalnie chciałabym inspirować innych, stworzyć przestrzeń, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie – trochę przepisów na różne pyszności, trochę inspiracji na wnętrza, czy dekoracje, trochę luźnych rozmów i trochę tych bardziej poważnych na istotne tematy. Chciałabym być towarzyszem porannej czy popołudniowej kawy i zaproponować coś ciekawego, inspirującego i zachęcić do refleksji, ale bez przygniatania jakimś trudnym tematem, po którym czytelnik zapada się w smutek, żal, czy czuje zmęczenie. Chcę dzielić się tym, co mnie samą inspiruje, po prostu.

15. Jaka jest Twoja ulubiona forma relaksu?
Na pewno jest nią gotowanie i pieczenie, bo to zawsze sprawia, że mogę się oderwać od rzeczy zaprzątających mi umysł i skupić się na czymś innym. W zeszłą niedzielę brałam udział w warsztatach z kaligrafii i te cztery godziny ręcznego pisania i skupienia sprawiły, że czułam się tak, jakbym medytowała. Trzecia rzecz, to po prostu spotkania z przyjaciółmi, na których zawsze zostawiam codzienność, prace i obowiązki za sobą, i pozwalam mojemu umysłowi zrelaksować się!

16. Gdybyś była zwierzęciem, to jakim byś była i dlaczego?

Myślę, że byłabym czarnym kotem z białymi skarpetkami. Jestem ogromną kociarą i chyba dlatego chciałabym być właśnie nim. Koty zawsze wydawały mi się takie tajemnicze, chodzące swoimi drogami, zupełnie nieoczywiste i czasem reagujące w sposób, którego byśmy się w ogóle nie spodziewali.

17. Wolałabyś wrócić do przeszłości czy zobaczyć przyszłość?
To jest bardzo ciekawe pytanie! Chyba wolałabym wrócić do przeszłości, jako że jestem sentymentalistką i lubię wracać do tego, co było, żeby móc poczuć i przeżyć to wszystko jeszcze raz. Albo więcej razy. Gdybym zobaczyła przyszłość, nie miałabym niespodzianki z tego, co przyniesie mi nowy dzień, bo wszystko już bym wiedziała. Dlatego podróż do przeszłości bardziej mi odpowiada.

Dziękuję wam za zadanie mi tych ciekawych pytań! świetnie się bawiłam odpowiadając na każde z nich, mam nadzieję, że wy też czytając tego posta.

with love
Basia

Q&A for six months!

Saturday, September 26, 2020

Saturday, August 29, 2020

Dreams or plans?

Yesterday I said to myself “a year ago I started an amazing journey to France, the beginning of my Erasmus adventure.” Some time ago I wrote a bunch of thoughts about this international exchange, which you can find here. In that blogpost I decided to share with you guys what I had learned on Erasmus, my experience and some life lessons. Today Erasmus gonna be just an inspiration for something different.
Erasmus was my new year resolution, a dream for 2019. A dream, which I wanted to be achieved and I was really determined to make it true. A dream which became a real plan, with to do lists for every week that must have been done.

Wczoraj minął rok od mojego wyjazdu do Francji – początku wielkiej przygody, jaką był dla mnie. 
Erasmus. Jakiś czas temu zebrałam wszystkie myśli dotyczące tej wymiany, możecie poczytać o nich tutaj. W tamtym poście skoncentrowałam się na tym, czego się nauczyłam, co przeżyłam i jakie zdobyłam doświadczenie. Dzisiaj poruszę trochę inny temat związany z moją wymianą. 
Erasmus był moim postanowieniem noworocznym, marzeniem na 2019 rok. Marzeniem, które chciałam zrealizować i które stało się planem z wypunktowanymi konkretnymi krokami.

I have the feeling that a word dream is seen as a word describing something hard, difficult to make happen, something for the future but actually not real. Don’t get me wrong, I don’t want to say that dreams like having a family or a big house, which are actually plans for the future, are bad or have no sense. Absolutely not!
I’m thinking about those kind of dreams which just need to be “pushed forward” to come true – they can be achieved if we make a plan of their step by step realization. I noticed that if we call them dreams, we start to think about them in a way that they will never come true. That’s why we don’t really care about them and leave them for some day in the future. But actually we can do something like a small step which will push us forward to make those dreams come true.

Mam wrażenie, że czasami słowo marzenie jest postrzegane jako opisujące coś trudnego do zrealizowania, albo po prostu odległego. Nie zrozumcie mnie źle – nie chcę powiedzieć, że takie marzenia, jak posiadanie rodziny czy wielkiego domu, które siłą rzeczy są jakoś oddalone w czasie, zwłaszcza kiedy tworzymy je jako dzieci lub nastolatkowie, są złe lub bezsensowne. Absolutnie nie!
Myślę raczej o takich marzeniach, których spełnienie wymagałoby rozplanowania poszczególnych kroków, które przybliżałyby nas do celu – nazywając je marzeniami, odkładamy ich realizację na wieczne „potem”, nawet jeśli już kolejnego dnia moglibyśmy zrobić mały krok w jej kierunku. 



Probably each one of us heard once those wishes of making our dreams come true for birthday or Christmas. Well, it’s normal, dreams are something which make our life more special, more joyful and just happier (that’s my opinion!), so those wishes are actually one of the most beautiful things we can hear. But instead of really thinking about making them come true, we don’t treat it seriously – make them come true! Okay, thanks, but how? I can’t go on a world trip tomorrow, just like this, I won’t build a family house in a week, I can’t open a coffee shop just on my own, I won’t have a business without any difficulties in a process of creating it. Well, yes, that’s obvious that we can’t create anything right now but we can do something which brings us closer to our dream.

Pewnie każdemu nie raz zdarzyło się usłyszeć urodzinowe życzenia „spełnienia marzeń”. Nic dziwnego, w końcu marzenia są tym, co napędza nasze życie, więc takie życzenia to najcudowniejsza rzecz, jaką możemy usłyszeć. Jednak wydaje mi się, że czasem nie traktujemy ich poważnie – spełniaj marzenia, no dobra, ale jak? Podróży dookoła świata nie zorganizuję z dnia na dzień, rodziny nie założę w tydzień, domu nie wybuduję w jedną noc, kawiarnia nie otworzy się sama, a do rozkręcenia własnego biznesu prowadzi skomplikowana droga. Owszem, nie wszystko da się załatwić od razu, ale zawsze można zrobić coś, co w nawet małym stopniu przybliży nas do realizacji danego marzenia.


There is a special exercise which helps to plan achieving a goal. First we need to ask ourselves, where we would like to be in 10 years? Or how our life will look like? The second question is about action – what is necessary to be done in 5 years so in 10 years we will achieve our goal? In the next questions we just change the time distance – in 2 years, in 1 year, in half o a year, in 1 month, today – what we can do today so in 10 years we will achieve our goal? While asking those question we can realize that actually there is something we can do today which will bring us closer to our goal.

Jest takie ćwiczenie, które ułatwia rozplanowanie drogi do wymarzonego celu. Na początku zadajemy 
sobie pytanie, gdzie chcielibyśmy być za dziesięć lat? Albo jak wyobrażamy sobie wtedy nasze życie? Drugie pytanie odnosi się już do działania – gdzie i co musielibyśmy robić za pięć lat, żeby za kolejne pięć być w upragnionym celu? W następnych pytaniach zmienia się tylko kwestia czasu – za dwa lata, za rok, pół roku, miesiąc, aż do dnia dzisiejszego – co musielibyśmy zrobić dzisiaj, co pozwoliłoby nam zbliżyć się do celu, którym jest posiadanie za dziesięć lat życia opisanego przy pierwszym pytaniu. Nagle okazuje się, że już dzisiaj możemy zrobić coś małego, co będzie pierwszym krokiem do spełnienia marzenia. 

So let’s treat this blogpost as a kick of motivation! What’s on your list of dreams? Try to do the exercise described above, make sure you answer those question in a very detailed way. Don’t let yourself give up, all of your dreams can come true, even those crazy ones!

Niech ten dzisiejszy post zmotywuje Was do działania – co jest na Waszej liście marzeń? Zróbcie to ćwiczenie opisane powyżej, zadajcie sobie te pytania i postarajcie się na nie odpowiedzieć jak najbardziej szczegółowo. Nie dajcie się zniechęcić, nawet te najbardziej szalone pomysły mogą ujrzeć światło dzienne! 

What’s on my list? Well, actually a lot, some of them are crazy, the rest is quite real. But each one of them has already a plan to be achieved.

Jakie marzenia są na mojej liście? Na pewno jest ich więcej niż jedno, część jest trochę szalona, inne są całkiem realne. I przy każdym mam już gotowy plan działania.



with love
Basia

Dreams or plans?

Saturday, August 29, 2020

Saturday, July 18, 2020

Post-erasmus thoughts


About one year ago I started to plan my trip to France and all the necessary things to prepare my Erasmus – tickets for the flight, address of my university dorm, how to get there, etc. I can’t believe that it’s been already ONE YEAR, but it feels like two weeks ago…
When I look at myself before Erasmus and after it, I can notice some differences – it’s not the same Basia.

Mniej więcej rok temu zaczynałam planować moją podróż do Francji – szukałam biletów na samolot, dojazdu do Valenciennes z lotniska, dopinałam wszystkie szczegóły na ostatni guzik. Ciężko mi uwierzyć w to, że od tamtego momentu minęło już tyle czasu, a ja mam wrażenie, jakby to było dwa tygodnie temu.
Patrząc na siebie przed i po Erasmusie widzę kilka różnic – to już nie jest ta sama Basia, co rok temu.




Everyone knows and can say, even though you haven’t been on Erasmus yet, that this exchange is a huge experience and a big life lesson. Starting with self-reliance and all the stuff you have to do at home, through living far away from family and ending with managing with difficult, unexpected and crazy situations.

Każdy wie i może przyznać, niezależnie od tego czy wyjeżdżał czy nie, że Erasmus to wielkie doświadczenie i ogromna szkoła życia. Zaczynając od samodzielności i obowiązków domowych, poprzez życie z dala od rodziny, aż po radzenie sobie w nagłych, trudnych, absurdalnych sytuacjach.

Every time, when I have a possibility to talk about my adventure on Erasmus, I say that it was one of the best things I have ever done in my life. But I also mention that it wasn’t that easy as sometimes we can hear. Sometimes it was a crazy rollercoaster ride, upside down.
While thinking about the whole experience of living abroad I decided to write some things that I would like to hear before going to France and that I didn’t get at that moment.

Za każdym razem, gdy mam okazję rozmawiać o mojej przygodzie, mówię, że jest to jedna z najlepszych i najwspanialszych rzeczy, jakie mnie spotkały w życiu. Ale równocześnie dodaję, że nie jest to łatwe doświadczenie. A czasem bywa jazdą bez trzymanki, do góry nogami.
Rozmyślając o tych miesiącach za granicą, postanowiłam spisać kilka rzeczy, które przyszły mi do głowy i które chciałabym usłyszeć przed moim wyjazdem, a których od nikogo nie usłyszałam.



Beginnings are always difficult. No matter what is your journey, what kind of people you have already met, how is your university or place where you are going to live for couple months. It's hard because everything is new. Personally, I felt like I was being forced to jump with a parachute with an instruction written on a paper shit. It’s impossible to predict all situations which can happen but those are the ones that create a whole picture of our attitude which can be either positive or negative.
I started my Erasmus without a possibility to get my keys to the room in a university dorm because it was closed, then I had problem with my faculty and also I missed the beginning of academic year. Sounds funny? Well now I laugh about those stories but at that moment I cried and the only thing I was thinking about was my trip back home in December.

Na początku jest ciężko. Niezależnie od ludzi, miejsca, uniwersytetu, podróży. Jest ciężko, bo wszystko jest nowe. Czułam się tak, jakbym została wyrzucona z samolotu ze spadochronem i instrukcją obsługi spisaną na kartce. Nie da się przewidzieć niektórych sytuacji, a to właśnie one najbardziej wpływają na nasze nastawienie do całej wymiany.
Mój Erasmus zaczął się od zamkniętego akademika i braku kluczy do mojego pokoju, pomyłką w systemie i zapisaniem mnie na inny rok studiów oraz przegapieniem pierwszych zajęć. Przez pierwszy tydzień byłam tak zestresowana, że jedyne o czym myślałam, to było odliczanie dni do grudnia.


But then, with every single day, meeting new friends, spending time in the city, it was getting better and better. That’s how I changed my mind and decided to stay one more semester in France.
This decision wasn’t easy and I was actually surprised how it had changed in one month but I realized that Erasmus is one of the best possibilities that I can get in life – to live and study abroad.

Ale z każdym kolejnym dniem, spotkaniem z nowymi znajomymi, wyjściem na miasto, zaczyna być coraz lepiej. W ten sposób na początku października doszłam do wniosku, że jeden semestr na Erasmusie to za mało i rozpoczęłam procedurę przedłużania mobilności.
Ta decyzja nie była łatwa i sama się dziwiłam, jak szybko zmieniło się moje nastawienie – wystarczył jeden miesiąc na Erasmusie, żebym zrozumiała, że to jedna z lepszych okazji do życia i studiowania za granicą przez kilka miesięcy.




Erasmus has taught me to be open-minded and curious about new cultures, new international friendships and relationships, traditions and habits, which I wrote about more here.
Beside that, I realized that distance between me and my family and friends in Poland, no matter how big it was, didn’t matter at all because having a lot of possibilities to talk via internet and social media I could stay in touch with all the people almost every day. But of course, there were some days when I felt lonely and I had to manage to live with this feeling and try to find a way to cheer me up.

Erasmus nauczył mnie przede wszystkim otwartości na inne kultury, nowe międzynarodowe przyjaźnie, różne tradycje i obyczaje, o czym pisałam trochę w tym poście.
Do tego doszła świadomość, że dystans dzielący mnie i bliskie mi osoby nie ma znaczenia, bo mając wiele możliwości komunikacji miałam kontakt ze wszystkimi osobami w Polsce praktycznie codziennie. Niemniej jednak bywały dni, kiedy czułam się samotnie i musiałam nauczyć się, jak żyć sama ze sobą i co robić, żeby nie czuć tej samotności.




And, the most important thing is to BE PREPARED for all of the types of unexpected, crazy, absurd situation that can totally change your life, not only on Erasmus but also in general. There were some accidents and situations in which I realized that I had to deal with it ALONE and I could count JUST ON ME so if I wanted to have that problem to be resolved, I had to resolve it on my own.
My phone was broken and I needed to buy the new one. I chose the wrong type of a phone subscription and I had to pay more for phone calls to Poland, and to call to French callcenter to resolve that problem. I had to find a hotel for three people late at night in an unknown city.
It wasn’t easy, it was really hard actually, but I had a huge life lessons and new experiences. Even being on Erasmus in pandemic times.

Poza tym trzeba być przygotowanym na WSZELKIE nietypowe, nagłe wypadki, które potrafią uprzykrzyć życie, i to nie tylko w kontekście Erasmusa, ale też tak na co dzień. Bywały takie sytuacje, w których uświadamiałam sobie, że jestem zdana TYLKO na siebie i jeśli chcę mieć daną
sprawę załatwioną, to muszę ją załatwić SAMA.
Zepsuł mi się telefon i musiałam kupić nowy. Wybrałam zły abonament na numer francuski i musiałam dopłacać za połączenia wykonane do Polski, dlatego dzwoniłam na infolinię francuską, żeby reklamować umowę. Musiałam szukać noclegu dla trzech osób o 22:00 w obcym mieście. Nie było łatwo, ale zdobyłam wiele nowych doświadczeń, nawet takich, jak pobyt na Erasmusie w trakcie trwania pandemii.


If somebody had told me one year ago how my Easmus would look like, I wouldn’t have changed my decision. During those ten months I had an infinity of possibilities to create a lot of beautiful memories that I wouldn’t change for anything else!
Every single day and moment on this exchange had an influence on me and who I am today.
And now I can’t imagine another Erasmus story.

Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, jak będzie wyglądać moja przygoda we Francji, nie zmieniłabym zdania i i tak bym pojechała. W czasie tych kilku miesięcy miałam okazję do stworzenia wielu niezwykłych wspomnień, których nie zamieniłabym na nic innego.
Każdy dzień, każda chwila mojego pobytu za granicą miała wpływ na to, kim i gdzie teraz jestem.
I już nie potrafię wyobrazić sobie innej historii mojego Erasmusa.


Special thanks to Y., who is the author of almost all of the photos in today's post!
Dziękuję Y., która jest autorką większości zdjęć w dzisiejszym poście!

with love
Basia

Post-erasmus thoughts

Saturday, July 18, 2020

Saturday, June 27, 2020

Walk in Paris


Paris is a city, where I come back not as a tourist who want to see all the attractions, but as a half French girl who wants to walk on Champs-Élysées.
During the last couple months I was living only two hours away from Paris. Of course I didn’t go there every weekend or even once per month but when I had a possibility I would by a ticket and get on the train.

Paryż to miasto, do którego wracam nie jako turystka z celem zobaczenia wszystkich jego atrakcji, ale jako pół Francuzka, które jedzie przespacerować się po Champs-Élysées.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy miałam to szczęście, że mieszkałam dwie godziny pociągiem od Paryża. Może nie jeździłam tam co tydzień ani nawet raz w miesiącu, ale gdy tylko nadarzała się okazja, kupowałam bilet i wsiadałam do pociągu. 


Every time when I was going there, I had a reason. Once it was a meeting my friend from college, another time I had a flight from Paris and last time I went there to vote in elections. Every single trip lets me walk on little streets, look at the displays of different shops, discover new places for coffee or just admire the Parisian architecture.

Zawsze gdy tam jechałam, miałam jakiś konkretny powód. Raz było to spotkanie z koleżanką z gimnazjum, raz kwestia lotu z paryskiego lotniska, a teraz były to wybory. Każda taka podróż pozwalała mi na przespacerowanie się uliczkami, na zaglądanie do sklepów, na odkrywanie pięknych miejsc na kawę, czy po prostu na podziwianie tamtejszej architektury. 


Paris is no longer a touristic city for me, but there are still some places, very touristic indeed, that I really like to see. First and the most important (of course) is Eiffel Tour, in front of which I like to sit on the grass. Second thing is a walk on the Champs-Élysées Avenue and looking at displays of those popular shops that seem to be so fancy. Last step is to cross the bridge across the Seine river.
Apart from that I go everywhere by foot, no subway or buses, to really see and explore the city. Especially those small, narrow streets that seem to be forgotten yet still mysterious. And parks, where I can hide for couple minutes in between the trees.

Paryż przestał być dla mnie celem turystycznym, niemniej jednak jest parę miejsc, które zawsze lubię zobaczyć. Przede wszystkim jest to Wieża Eiffle’a, przed którą lubię posiedzieć na trawie. Po drugie to Champs-É
lysées, przez które lubię się przejść zaglądając do witryn sklepowych. Po trzecie to Sekwana, na którą lubię popatrzeć stojąc na moście. 
Poza tym uwielbiam wszędzie chodzić pieszo i rzadko kiedy korzystam z metra. Lubię skręcać w mniejsze, węższe uliczki, które odchodzą od tych głośniejszych, zapełnionych samochodami. Lubię wchodzić do parków i spacerować między drzewami. 


Being so close to Paris, I really appreciated the possibility of discovering this city in a whole new way, but on the other hand I realized that somehow Paris is not as exotic as it was before. While traveling around the world, we discover new places which make us really excited, especially when we see something for the first time. Then, when we go to the same place again and again, this feeling of being excited is a little bit different, not so strong or just felt in another way.

Mieszkając tak blisko Paryża, z jednej strony doceniłam możliwość poznania tego miasta trochę bliżej, mniej turystycznie, z drugiej zauważyłam, że jego egzotyczność nie jest już dla mnie tak widoczna, jak to było wcześniej. Podróżując po świecie i zwiedzając dane miejsce po raz pierwszy, postrzegamy je jako coś zupełnie nowego. Z czasem, gdy odwiedzamy to miejsce po raz kolejny i kolejny, staje się ono czymś znanym i ekscytacja, która jest odczuwana przed pierwszym przyjazdem, ma zupełnie inny wymiar. 


What’s quite interesting, while walking around, I realized that my relationship with Paris can be compared to love relationship. This excitement felt in the beginning became a kind of love, which stays in my heart and wakes up every single time when I go to Paris.

Co ciekawe, przechadzając się uliczkami, doszłam do wniosku, że moja relacja z Paryżem może być porównana do relacji miłosnej. Ta początkowa ekscytacja i wielkie zauroczenie przerodziło się w miłość, której towarzyszą inne uczucia niż wcześniej.
Tak więc w dzień, w którym jadę do Paryża, budzę z uśmiechem.

with love 
Basia

Walk in Paris

Saturday, June 27, 2020

© Primineers. Design by FCD.