life talk

Saturday, August 3, 2024

You’re putting too much pressure on you, you know? Why?



My first month in the job is over, and thus my trial period is over - in Austria the trial period is only one month! In the last week of July, I was talking to my colleague at work about how I was doing here, what kind of expectations I had/have, and suddenly my colleague said "You're putting too much pressure on you, you know?". This made me think about it.

Mój pierwszy miesiąc w pracy się skończył, a co za tym idzie skończył się mój okres próbny – w Austrii okres próbny trwa tylko jeden miesiąc! W ostatnim tygodniu lipca rozmawiałam z moją koleżanką w pracy o tym, jak mi się tutaj pracuje, jakie miałam/mam oczekiwania, i w pewnym momencie moja koleżanka powiedziała „You’re putting too much pressure on you, you know?”. Dało mi to do myślenia.


On the one hand, I understand my feelings - I'm in a foreign country, I'm working in a foreign language that I don't know yet, this is my first job in the profession and I want to show my best side. But instead of giving myself time to get used to everything step by step and make mistakes, I let my inner critic take over, and that doesn't end well....

Z jednej strony rozumiem swoje podejście – jestem w obcym kraju, pracuję w obcym języku, którego jeszcze nie znam w pełni, to jest moja pierwsza praca w zawodzie i chcę pokazać się z jak najlepszej strony. Ale zamiast dawać sobie czas na przyswojenie wszystkiego po kolei i popełnianie błędów, pozwalam wewnętrznemu krytykowi przejąć stery, a to nie kończy się dobrze…


“You don't understand anything, how do you want to participate in a meeting?", "Your collegue told you to use a different ingredient in this cream recipe, well yes, you don't know anything about ingredients", "God your shampoo didn't work out... why did you do these studies?", "everyone corrects you because they think you can't do anything right...". - my overthinking combined with my inner critic is quite a combo.

„Nic nie rozumiesz, jak chcesz uczestniczyć w spotkaniu?”, „Twoja koleżanka powiedziała ci, żebyś użyła innego składnika w tym przepisie na krem, no tak, ty nic nie wiesz o składnikach”, „Boże nie wyszedł ci szampon… po co robiłaś te studia?”, „wszyscy cię poprawiają, bo uważają, że nic nie potrafisz…” – mój overthinking w połączeniu z wewnętrznym krytykiem to niezłe kombo.


Why this pressure, which in actually I put on myself? It doesn't help, it only bothers me and puts tears in my eyes to cry. I'm working on changing these thoughts, but it's going comme si comme ça, because the mind likes to go old paths. But I'm trying! The truth is that in such circumstances, when you are in a new place, the pressure comes even automatically. However, it is necessary to check whether it is the environment that imposes it on us, or ourselves.

Po co ta presja, którą w dodatku sama sobie nakładam? Nie pomaga, tylko przeszkadza i wciska płacz do gardła. Pracuję nad zmianą tych myśli, ale idzie to opornie, bo umysł lubi chodzić starymi ścieżkami. Ale się staram! Prawda jest taka, że w takich okolicznościach, gdy jest się w nowym miejscu, presja pojawia się wręcz automatycznie. Jednak trzeba sprawdzić, czy to otoczenie ją na nas nakłada, czy my sami.


If you are in a new situation, not necessarily in a new job, but maybe in a new city, in a new group of friends, and you are feeling the pressure – you are not alone! I am also in this situation. I'm hugging you and crossing my fingers for getting that pressure off.

Jeśli jesteście w nowej sytuacji, niekoniecznie w nowej pracy, ale może w nowym mieście, w nowej grupie znajomych, i odczuwacie presję – nie jesteście sami! Ja też jestem w tej sytuacji. Przytulam was mocno i trzymam kciuki za na, żebyśmy ściągnęli tą presję z siebie.

with love
Basia

You’re putting too much pressure on you, you know? Why?

Saturday, August 3, 2024

Saturday, April 6, 2024

Dear diary, life has been…


I've been having a lot of different thoughts lately, and there's a debate going on in my head all the time about life. Since I have these thoughts and need to get them out of my head, I decided that I would just write a post about it and maybe you will find it helpful, interesting, intriguing, or... simple. Whatever they may be, I invite you to a post from a series "pouring the stream of my thoughts onto the keyboard".

Ostatnio mam mnóstwo różnych przemyśleń, a w mojej głowie cały czas odbywa się debata na temat życia. Jako że tych przemyśleń mam całkiem sporo i potrzebuje je wyjąć z mojej głowy, postanowiłam, że po prostu napiszę o tym post i może będzie to dla was pomocne, ciekawe, intrygujące, czy… zwykłe. Jakiekolwiek by nie były, zapraszam na post w stylu „przelewam potok moich myśli na klawiaturę”.


// life is hard...
Attention please, you weren't expecting this, but life is hard :') sometimes it comes to me as if someone is whispering in my ear, and sometimes it's a bit like being knocked against a wall. I've been on a job search lately, and it suddenly came to me that this is unlikely to be a scenario where I get my dream job overnight, where they offer me super salaries and I can start right away. I sent a dozen emails to various companies and so far most have thanked me. There was a day when I sat down a bit resigned and said to myself "why is this so hard?", to which the answer in my head immediately appeared "no one said it would be easy". But despite the fact that life is difficult and sometimes even hard, it...

// życie jest trudne…
Uwaga uwaga, nie spodziewaliście się tego, ale życie jest trudne :’) czasem dociera to do mnie tak, jakby ktoś mi szeptał do ucha, a czasem jest to trochę jak przywalenie w ścianę. W ostatnim czasie jestem na etapie szukania pracy i nagle dotarło do mnie, że raczej nie będzie to scenariusz w którym z dnia na dzień dostaję wymarzoną pracę, gdzie oferują mi super zarobki i mogę zaczynać od razu. Wysłałam kilkanaście maili do różnych firm i jak na razie większość mi podziękowała. Był taki dzień, kiedy usiadłam trochę zrezygnowana i powiedziałam do siebie „dlaczego to jest takie trudne?”, na co zaraz pojawiła się odpowiedź w mojej głowie „przecież nikt nie powiedział, że będzie łatwo”. Ale mimo tego, że życie jest trudne i czasem nawet ciężkie, to…


//... it can be romanticized
I don't mean here blindly pretending that it's ok when it's not. It’s more about smiling a lot when life smiles back at us. By this metaphor, I mean the familiar appreciation of the little things, noticing the developing leaves on the trees, tasting the coffee/tea/fresh breakfast/delicious bread/dark chocolate/chips flavored with green onions... these are such small things, but they really help. Recently, on my way to work, I saw developing buds on the trees and I felt such a wave of joy that I walked halfway with a banana on my face.

//… można je romantyzować
Nie chodzi mi tutaj o ślepe udawanie, że jest okej jak nie jest. Ale o takie uśmiechanie się, gdy życie uśmiecha się do nas. Przez tą metaforę mam na myśli dobrze wam znane docenianie drobnych rzeczy, dostrzeganie rozwijających się liści na drzewach, smakowanie kawy/herbaty/jajecznicy na masełku/świeżej bułki/kosteczki gorzkiej czekolady/chipsa o smaku zielonej cebulki… to są takie drobnostki, ale naprawdę pomagają. Ostatnio w drodze na praktyki zobaczyłam rozwijające się pączki na drzewach i poczułam taką falę radości, że przez pół drogi szłam z bananem na twarzy.


// I choose how I feel
Or to be more specific, I choose how I want to feel in a given situation. I can choose whether I want to get entangled in thoughts about what someone thought of me, whether it was very stupid, massively stupid or tragically stupid, whether I am this or that... OR I can choose that "it was, it's gone, so I let it go". Recently I had such a situation at my internship, and at first I took the first path, and when I started to feel unpleasant discomfort in my stomach I had a moment of enlightenment and said to myself "hey, I don't have to feel this way, I can choose another path".

// ja wybieram, jak odbieram
A mówiąc dokładniej – ja wybieram jak chcę się czuć w danej sytuacji. Mogę wybrać, czy chcę się zaplątać w myśli o tym, co kto sobie o mnie pomyślał, czy to było bardzo głupie, masakrycznie głupie czy tragicznie głupie, czy jestem taka siaka i owaka… ALBO mogę wybrać, że „było, minęło, więc odpuszczam”. Ostatnio miałam taką sytuację na praktykach i początkowo poszłam pierwszą ścieżką, a gdy zaczynałam czuć nieprzyjemny dyskomfort w brzuchu miałam moment olśnienia i powiedziałam sobie „hej, ja nie muszę się tak czuć, ja mogę wybrać inną drogę”.


// fear is ok
I'm about to make big changes in my life related to moving out and moving in, and I've started to feel stress, some fear and anxiety. At first, the mechanism from last year, when I still didn't know how to handle fear, i.e. "fear = danger = run away immediately," appeared, but after therapy I now know how to deal with the fear and, above all, how to calm the panicking Basia. Fear is normal and it's normal to feel it before new/important/big things. Sometimes it can indicate threatening situations, but most of the time it doesn't, so inhale-exhale and slowly move forward.

// strach jest okej
Szykują się w moim życiu wielkie zmiany związane z wyprowadzkami i przeprowadzkami, i zaczęłam odczuwać stres, trochę strach i niepokój. Początkowo pojawił się mechanizm z zeszłego roku, jak jeszcze nie umiałam obchodzić się ze strachem, czyli „strach = zagrożenie = ucieczka na już”, ale po terapii wiem już jak strach oswoić i przede wszystkim jak uspokoić panikującą Basię. Strach jest normalny i to normalne że go odczuwamy przed nowymi/ważnymi/wielkimi rzeczami. Czasem może wskazywać na sytuacje zagrażające, ale w większości przypadków nie, więc wdech-wydech i powoli do przodu.


All that I have written is already common knowledge, but I have a feeling that we need such reminders, because even if "carpe diem", gratitude, "life sucks but romanticize it" we have already heard somewhere, it is worth refreshing it to ourselves from time to time and relive that delight of discovering this truth anew ;)
Sending you lots of positive vibes and hugs!

To wszystko co napisałam jest już powszechnie znane, ale mam wrażenie, że potrzebujemy takich cyklicznych przypomnień, bo nawet jeśli „carpe diem”, wdzięczność, „life sucks but romanticize it” już gdzieś słyszeliśmy, to warto to sobie odświeżać co jakiś czas i przeżywać ten zachwyt odkrycia tej prawdy na nowo ;)
Przytulam was mocno i życzę wam pięknego czasu!

with love
Basia

Dear diary, life has been…

Saturday, April 6, 2024

Saturday, November 18, 2023

I finally did my driver’s license! | talk about achieving goals


I can finally say that I have passed my driving test! And I don't say "finally" because it was my another time taking it, but because I've been thinking about doing it for... 5 years. How did it happen? Well, in the beginning I told myself that I would do my license right after my high school graduation, but I was traveling and then working, so at the end I said to myself that I didn't have time. Then university started, then I said I had to focus on it, because everything was new and unknown and scary. Then I went on Erasmus exchange, and then there was the pandemic, and then I thought I just didn't need it so I wouldn't do a driving license. Well actually, it was an excuse, because I knew that with this driving license it wasn't a fast thing and that I would have to take the time to do it and once I started I would have to finish.

W końcu mogę się pochwalić tym, że zdałam egzamin na prawo jazdy! I nie mówię „w końcu”, bo zdawałam po kilka razy, tylko dlatego, że zabierałam się za to… 5 lat. Jak to się stało? Otóż na początku mówiłam sobie, że zrobię prawo jazdy zaraz po maturze, ale wyjechałam na wakacje, pracowałam i mówiłam sobie, że nie mam czasu. Potem zaczęły się studia, to stwierdziłam, że muszę się na nich skupić, bo przecież wszystko było nowe i nieznane i straszne. Później wyjechałam na Erasmusa, a potem była pandemia, a na koniec to właściwie uważałam, że po prostu nie potrzebuję i nie będę robić prawa jazdy. Well, trochę to była wymówka, bo wiedziałam, że z tym prawem jazdy nie jest takie hop siup i że będę musiała poświęcić na to czas i jak już zacznę to muszę skończyć.


And so It was like this until June this year, when my boyfriend told me to take the first step and check out what driving schools there are in Lodz and when the theory courses start. And that first step, which was not obliging at all, pushed me to start the course. And that's when I realized that I didn't have to wait for some kind of driver's call or an inner need to do my license, because that was unlikely to happen (or at least it was like this in my case). I just had to start, and starting is always the worst.

I tak było do czerwca tego roku, kiedy mój chłopak powiedział mi, żebym zrobiła pierwszy krok i sprawdziła jakie są szkoły jazdy w Łodzi i kiedy zaczynają się kursy z teorii. I ten pierwszy krok, który wcale nie był zobowiązujący, popchnął mnie do rozpoczęcia kursu. I wtedy się zorientowałam, że nie mam co czekać na jakiś zew kierowcy ani wewnętrzną potrzebę zrobienia prawka, bo to raczej nie nastąpi ( a przynajmniej tak było w moim przypadku). Musiałam po prostu zacząć, a zaczynanie jest zawsze najgorsze.


I decided to use this story to talk about achieving goals. Sometimes our goals fall into the 'needed' or 'I want to do it' category, but at the same time they are not exciting and our motivation to achieve them is not high enough to start right away. Such goals are usually our ideas that require a lot of commitment and work. Then our inner lazy buddy wakes up, a feeling that stops us from achieving it. And the truth is that we only need one small step that brings us at least a little closer to our chosen goal.

Postanowiłam wykorzystać tę historię, żeby pogadać z wami o osiąganiu celów. Czasami nasze cele trafiają do kategorii „potrzebne” albo „chcę to zrobić”, ale równocześnie nie są ekscytujące i nasza motywacja, by je osiągnąć, nie jest na tyle duża, żeby zacząć od razu. Takimi celami są zazwyczaj nasze pomysły, które wymagają dużego zaangażowania i pracy. W tym momencie pojawia się tak zwany „niechciej”, czyli uczucie, które nas powstrzymuje przed osiągnięciem tego celu. A prawda jest taka, że wystarczy zrobić jeden mały krok, który nas chociaż trochę przybliży do wybranego celu.


Yeah cool, but how do you start? Well, I would say with the simplest thing. In my case, it was to look for a school and find out when the nearest course in theory is. It could be signing up for a language course that prepares you to pass a linguistic certificate at your chosen level. It could be checking the career offers of selected companies or drafting the text of an email about an internship or apprenticeship. Simple, but challenging at the same time. However, once you get going, the satisfaction at the end of this journey is indescribable.

Wszystko super, ale jak zacząć? Odpowiadam – od czegoś najprostszego. W moim przypadku to było poszukanie szkoły i sprawdzenie, kiedy jest najbliższy kurs z teorii. To może być zapisanie się na kurs z języka, który przygotowuje do zdania certyfikatu na wybranym poziomie. To może być sprawdzenie zakładki „kariera” w wybranych firmach albo przygotowanie tekstu maila z pytaniem o praktyki czy staż. Proste, ale równocześnie trudne. Jednak jak już się za to zabierzemy, to satysfakcja na końcu tej drogi jest nie do opisania.

Ah and the reward! Achieving a goal is a success and I recommend celebrating that. I made myself a present after my exam :) But it could be any other form of appreciation for your work! Whatever comes into your head. The important thing is that you feel proud of what you have achieved. This, by the way, was one of the phases of my therapy - appreciating and being proud of my achievements, which allowed me to see how many small and big successes I had in my life.

Ah i nagroda! Osiągnięcie celu to sukces i polecam to celebrować. Ja sprawiłam sobie prezent :) Ale może to być jakaś inna forma docenienia swojej pracy! Co tylko wpadnie wam do głowy. Ważne, żebyście poczuli dumę z tego, co osiągnęliście. Swoją drogą to był jeden z etapów mojej terapii – docenianie i duma z moich osiągnięć, co pozwoliło mi zobaczyć ile małych i dużych sukcesów odniosłam w życiu.

Achieving goals is a more complex topic than what I've written here, so I recommend seeing Lavendaire's and Muchelleb channels, which go really deep into the subject. And for French speakers, there's also the podcast J'ai peur donc j'y vais! Plus be sure to let me know how it is in your case and what you are doing to achieve what you want?

Osiąganie celów to temat bardziej złożony niż to, co napisałam tutaj, dlatego polecam zobaczyć kanały Lavendaire i Muchelleb, które zagłębiają się w ten temat. A dla francuskojęzycznych jest jeszcze podcast J’ai peur donc j’y vais! Plus koniecznie dajcie znać, jak to u was wygląda i co robicie, że osiągnąć to co chcecie?

with love
Basia

I finally did my driver’s license! | talk about achieving goals

Saturday, November 18, 2023

Saturday, February 18, 2023

Spending time alone/with myself




This month in Vienna is slowly coming to an end, and I have one more week left, which I will try to make the most of. But the past three weeks here have made me think, because I spent most of my time alone, with myself and I realized a few things.

Mój miesięczny pobyt w Wiedniu powoli dobiega końca, został mi jeszcze jeden tydzień, który postaram się wykorzystać najlepiej jak tylko się da. Ale pozostałe trzy tygodnie tutaj dały mi trochę do myślenia, bo w sumie większość czasu spędzałam sama ze sobą i uświadomiłam sobie parę rzeczy.

First of all, the fact that I didn’t/don’t know how to spend time alone. On the one hand, I am able to find activities for myself, and sometimes I really have something to do, but there were moments when I was finding activities for myself because I couldn’t just rest, I had to do something. Although, in fact, I was afraid that I would just feel lonely being with myself.

Przede wszystkim to, że nie do końca umiałam/umiem spędzać czas sama. Z jednej strony potrafię sobie znaleźć zajęcia i często też się zdarzało, że miałam ich trochę do wykonania, ale zdarzały się momenty, że „wyszukiwałam” sobie zajęcia, bo przecież muszę coś robić. Chociaż tak naprawdę bałam się, że po prostu poczuję się samotnie będąc TYLKO sama ze sobą.




As I wrote in the previous post, this time was dedicated to learning how to spend time with myself and treat myself as an actual companion... however strange that may sound. What I mean here is that we often forget that we can be a companion for ourselves to spend time with. And we don't have to look for another person to do it.

Tak jak pisałam w poprzednim poście, ten czas był dla mnie nauką spędzenia czasu w moim towarzystwie i traktowania siebie jako rzeczywiste towarzystwo… jakkolwiek dziwnie to nie brzmi. Chodzi mi tutaj o to, że często zapominamy o tym, że sami dla siebie możemy być kompanem do spędzania czasu. I nie musimy szukać do tego drugiej osoby.

In addition, I also realized that as an overthinker I am afraid of the thoughts that may come to my mind when I am alone. Before my trip, I told my therapist that I wouldn't be in Poland for a month so we wouldn’t meet in February and when I would be back I may return to therapy. We both decided to treat this time in Vienna as "putting theory into practice" - everything I've learned so far has to finally be used in everyday life.

Poza tym zrozumiałam też, że jako overthinker boję się myśli, które mogą mi przyjść do głowy, kiedy jestem sama. Przed wyjazdem powiedziałam mojej terapeutce, że nie będzie mnie przez miesiąc w Polsce więc zawieszam na razie nasze spotkania i po powrocie może wrócę. Postanowiłyśmy potraktować ten czas w Wiedniu jako „użycie teorii w praktyce” – wszystko czego się do tej pory nauczyłam trzeba w końcu zacząć używać w życiu codziennym.




I must say that I've kind of fallen into a strange way of thinking – I have to be in therapy until something shifts in my head and as long as the bad thoughts are still there. But in the most realistic scenario, the bad thoughts will always appear, so I just have to start implementing what I've learned, because it won't change on its own.

Przyznaję, że trochę wpadłam w takie błędne koło – dopóki coś nie przestawi mi się w głowie i dopóki złe myśli nadal się tam pojawiają to muszę być na terapii. Tylko że w najbardziej realistycznym scenariuszu złe myśli i tak będą się pojawiać, więc po prostu muszę zacząć wdrażać to, czego się nauczyłam, bo to samo się nie zmieni.

Coming out of old thinking patterns is not easy, because the brain is just lazy and used to one thing so it won’t want to change it. You need to help it a little and give it more time. In addition to therapy, I recommend Lavendaire's channel, which has a lot of guided meditations that make mornings and evenings more pleasant, and make changing your thinking easier :)

I’m leaving you with some links to her videos! Have a good weekend!

Wchodzenie ze starych schematów myślenia nie jest łatwe, bo mózg jest po prostu leniwy i przyzwyczajony do jednej rzeczy nie będzie chciał jej zmieniać. Trzeba mu trochę pomóc i dać więcej czasu. Oprócz terapii, polecam kanał Lavendaire, która ma dużo prowadzonych medytacji, które umilają poranki i wieczory, i sprawiają, że zmiana myślenia staje się łatwiejsza :)

Zostawiam Was z kilkoma linkami i życzę miłego weekendu <3

LINKS

with love
Basia

Spending time alone/with myself

Saturday, February 18, 2023

Saturday, November 12, 2022

La vie est un cadeau


Everybody has bad days – it's okay, it’s normal but nobody likes them. About a week ago I was in a very low mood and I couldn’t cheer myself up. Overthinking went hard and it motivated me to go back to therapy but it’s not the topic of today’s blog post. Today we talk about something else.

Każdy ma czasem gorszy dzień, gorszy okres, gorszy czas – to jest okej. Ale powiedzmy sobie szczerze, nikt nie przepada za takim czasem i raczej oczekujemy jego końca. Mniej więcej półtora tygodnia temu dopadła mnie dość intensywna chandra jesienna, która zmotywowała mnie do powrotu na terapię, ale nie o tym dzisiaj chciałam wam powiedzieć.




One day during that low mood period I watched a video on YT created by a French influencer that I follow on Instagram. In this video she was talking about a book that had changed her life and she said (translated from French) I was always thinking that life had to be difficult, that it was difficult. But life is a gift (...). And it really touched me.

W jeden z tych gorszych dni włączyłam filmik francuskiej influencerki, którą obserwuję na Instagramie. W tym wideo opowiadała o książce, którą niedawno przeczytała i która bardzo wpłynęła na jej życie, i powiedziała (tłumacząc z francuskiego) Zawsze myślałam, że życie musi być trudne, że życie jest trudne. Ale życie to prezent (…). Te słowa bardzo do mnie przemówiły.



Sometimes we forget about having joy in life – doing something just for fun, doing nothing, changing our mind and trying something else. Sometimes we are just stuck in this fast mode of living and we live through days without a break to breathe. But life is more than that. As I said, it’s a gift.

Czasem zapominamy, że w życiu można się bawić – robić coś po nic, nic nie robić albo próbować i zmieniać zdanie, i próbować na nowo. Czasem tkwimy w ciągłym pędzie i ślepym wykonywaniu codziennych czynności bez zastanowienia i dawania sobie czasu na oddech, a przecież życie to coś więcej. To prezent.




Last week I had a lot of stuff to study. I used the Pomodoro Technique to get more organized and during breaks I just danced. It made me laugh, it gave me so much fun, really it was amazing! I even decided to dance every morning to boost myself. It really makes a difference and makes you feel better. And after joy, calmness came too.
This post is just a reminder that life doesn’t have to be difficult all the time. It can be fun sometimes, full of joy and positive energy. Don’t forget that la vie est un cadeau.

W minionym tygodniu miałam dosyć sporo nauki. Popołudnia spędzałam z książkami i robiłam notatki stosując technikę pomodoro, i w przerwach między cyklami nauki tańczyłam. Sprawiało mi to tak ogromną radość, że postanowiłam wprowadzić trochę tańca do mojej porannej rutyny – zaczynanie dnia od ruchu bardzo poprawia nastrój, serio. A wraz z radością, odzyskałam spokój.
Życie nie musi być trudne. Nie twierdzę, że nie jest, ale na pewno nie jest takie cały czas. Życie potrafi być miłe, zaskakujące, szczęśliwe. Ten post to po prostu mała przypominajka, że la vie est un cadeau.

with love
Basia

La vie est un cadeau

Saturday, November 12, 2022

Saturday, October 29, 2022

First month

It’s almost the end of the first month in my new city. Recently I was thinking about it and all the life lessons I had during October – nothing new, you all know that I think a lot. But those life lessons and thoughts are quite universal so I decided to share them with you in today’s blog post. To be honest, it was a difficult month for me, full of stress but also full of new things and experiences.

Mija pierwszy miesiąc w nowym mieście i wzięło mnie na przemyślenia. Myślę, że raczej nikogo to nie dziwi, bo nie byłabym sobą, gdybym nie analizowała non-stop rzeczywistości. Ale tym razem uważam, że przemyślenia są ważne i w miarę uniwersalne. Ten miesiąc nie był łatwy i kosztował mnie całkiem sporo stresu, ale był też pełen lekcji życiowych i cennej nauki.




Let’s start at the beginning of this month – I came back from my beautiful vacation and, not gonna lie, it was a shock for me, especially when it comes to weather. Then, the day after I came back, I went to Lodz – the city where I have my studies now. It was a really fast weekend. New beginnings are difficult and so my first days in Lodz were very stressful. I didn’t know the city and I felt like I was on Erasmus again but this time I was still in Poland.

Od początku, chronologicznie – wróciłam z wakacji i przeżyłam szok temperaturowy i pogodowy, plus od razu, kolejnego dnia, wyjeżdżałam do Łodzi. Wyprowadziłam się do miasta, którego w ogóle nie znałam, Początki nie są łatwe, zwłaszcza w zupełnie nowych dla nas miejscach. Czułam się trochę jak na Erasmusie, jedyna różnica była taka, że jednak byłam w Polsce, a nie z granicą.


Let’s be clear guys – new things are terrifying, old things are comfortable. During the first week I felt totally lost. I was coming back to my flat from uni and feeling overwhelmed with everything – even silence was too much for me. Even though I was telling myself that it was okay to feel lost, it was okay to feel scared, I couldn’t let go of those feelings but I knew that they would go away one day.

Nie oszukujmy się – nowe przeraża, a stare i znane jest komfortowe. Przez pierwszy tydzień zupełnie nie mogłam się odnaleźć, a jak wracałam z uczelni do domu to nie mogłam znieść ciszy, która panowała w mieszkaniu. Mimo że powtarzałam sobie, że moje przerażenie i strach jest normalny, bo każdy się boi jak zaczyna nową przygodę w nowym miejscu, to jednak nie do końca radziłam sobie z tymi uczuciami, ale wiedziałam, że prędzej czy później to minie.




In the beginning I was counting days to the weekend because I had plans for every weekend – trip to Poznan, trip to Vienna or my boyfriend was coming to see me. But then I realized that I couldn’t discover the city during weeks because of studies and during weekends because of my trips. So Lodz has become ‘a city for studies’ and nothing more so far.

Na początku odliczałam dni do weekendu, bo w weekend zawsze się coś działo – albo jechałam do Poznania albo przyjeżdżał mój chłopak, albo ja miałam jechać do niego. Tylko że potem zorientowałam się, że za bardzo nie mam okazji, żeby odkrywać to nowe miasto, skoro na weekendy mnie nie ma, a w tygodniu mam studia. Przez ten miesiąc Łódź stała się moim ‘miastem studenckim’ i póki co to się nie zmienia – jedyny powód, dla którego tu mieszkam, to fakt, że tu studiuję.




My calendar started to be full of trips – I’ve become a nomad, staying in one place just for a couple of days. It’s not like living with one suitcase but I’m coming back from one trip and just after I'm preparing myself for another. It’s not a big deal but at the same time there’s no place where I can feel like home. It was strange at the beginning but then I said to myself that it took time to get used to this kind of life.

W moim kalendarzu pojawiło się jeszcze więcej podróży – stałam się takim nomadem, zostającym w danym miejscu tylko na chwilę. Nie powiedziałabym, że jest to ‘życie na walizkach’, ale jestem cały czas między podróżami i póki co nigdzie się nie zadomowiłam tak fest. Na początku dziwnie się z tym czułam, bo nawet w rodzinnym mieście nie czuję się jak w domu. Jestem pewna, że to się jeszcze zmieni, ale do tego potrzeba czasu.

Choosing new things instead of staying with the old ones is an act of courage. And it’s not just about moving to another city, it’s also about changing a job, starting a new relationship or ending the other one, creating new habits and getting rid of those bad ones. No matter the situation, beginnings are always difficult and it’s okay to feel lost and to have no idea of what’s going to happen. You will never know that. You need some time and then compare the before and after.

Wybieranie nowego, a nie dobrze znanego i komfortowego, wymaga odwagi. I tu nie chodzi tylko o wyjazd do innego miasta czy kraju, ale też o zmianę pracy, wejście w nową relację, czy zakończenie starej, odrzucenie starych, krzywdzących nawyków i utworzenie nowych. Niezależnie od sytuacji, początki są trudne, czujemy się pogubieni i nie wiemy, czy dobrze robimy. Prawda jest taka, że dowiemy się tego dopiero po jakimś czasie, gdy będziemy już mogli porównać sytuację przed i po.




To all of you who decided to take the big step – congrats guys, you’re brave! To all of you who are still struggling – I’m crossing fingers for you, you’re brave enough to do it.

Wszystkim tym, którzy się odważyli gratuluję, bo to nie są łatwe rzeczy. Wszystkim tym, którzy są przed decyzją – trzymam za was kciuki! Odwagi.

with love
Basia

First month

Saturday, October 29, 2022

Saturday, September 24, 2022

„reasons” to go to therapy




About two years ago I started to think about going to therapy. A lot of people around me were saying that it was worth it and that I would really appreciate it. But it took me some time to really make this decision. Why? Because I thought that my reason wasn’t „serious enough” to go to therapy.

Mniej więcej dwa lata temu zaczęłam zbierać się do tego, żeby pójść na terapię. Wiele osób mówiło mi w tamtym czasie, że warto, że to mi pomoże, że będzie mi lepiej. Ale zanim poszłam na pierwsze spotkanie, minęło jeszcze trochę czasu. Dlaczego? Bo uważałam, że mój powód „nie jest na tyle poważny”, żeby zacząć terapię.




Let’s make it clear. This way of thinking is wrong – there’s no such a thing like “not serious enough”, every reason is serious. Everybody has a different point of view, sees things differently and also feels differently. For some of you a “real” reason to go to therapy would be a trauma from childhood, and for others it would be overthinking. Both of them are already let’s say good to go to therapy.

Od razu powiem, że to błędne myślenie. Nie ma czegoś takiego jak „niepoważny” powód pójścia na terapię. Każdy z nas ma inny punkt widzenia i inaczej przeżywa emocje. Dla jednych powodem będzie trauma po zerwaniu i zakończeniu długoletniego związku, a dla innych będzie to problem z asertywnością. Oba te powody są jak najbardziej dobre.


Actually you don’t have to have a reason – you can go to therapy to simply talk about life. Sometimes we just need to talk with somebody who doesn’t know us and will have a different point of view. The reason is not really important, what really is, it’s the desire.

Tak naprawdę nie potrzeba nawet powodu – na terapię się idzie, jeśli się chce. Czasem po prostu potrzebujemy porozmawiać z kimś spoza naszego otoczenia, kto nie zna nas i będzie mógł inaczej spojrzeć na nasze zachowania, i być może inaczej nam doradzić. Powód nie jest ważny, ważne są same chęci.



There was already a post about therapy – here! In that one I talked about my therapy and what it gave me. To end this post I’m going to add that therapy is a normal thing and you don’t have to feel ashamed about it! I’m very happy every time I hear somewhere in the tram or in the city people talk about it freely, no taboo!

If you have any questions, please ask, I will answer you with pleasure!

O terapii pisałam też tutaj i zachęcam do przeczytania tego posta – razem z tym dzisiejszym tworzą zgrany duet. Dodam jeszcze na koniec, że terapia jest w pełni normalna i nie trzeba się jej wstydzić! Coraz częściej widzę i słyszę ludzi na luzie rozmawiających o terapiach, co mnie ogromnie cieszy.

Jeśli mielibyście jakieś pytania – pytajcie śmiało, chętnie odpowiem i pomogę rozwiać wątpliwości :)

with love
Basia

„reasons” to go to therapy

Saturday, September 24, 2022

Saturday, March 12, 2022

Women to Women


Tuesday, 8th march – The International Women’s Day. One of my favorite days during the year. I know that we can manifest and celebrate our femininity every day but International Women’s Day is the day when I celebrate it the most. Last year I wrote a post about it, this time I’ll talk about something different. On Tuesday I went to the Women’s Cycle, a special meeting for women, and it was my inspiration for today’s blog post.

Wtorek, 8 marca – Dzień Kobiet. Jeden z moich ulubionych dni w roku. Wiem, że celebrować i manifestować swoją kobiecość można codziennie, ale w Dzień Kobiet robię to podwójnie. W zeszłym roku opowiedziałam o tym nieco więcej, dlatego dzisiaj skupię się na czymś innym. Zainspirował mnie do tego Krąg Kobiet, w którym wzięłam udział właśnie 8 marca, w ten wyjątkowy dzień.

As I mentioned before, a Women’s Cycle is a meeting of a group of women. Very often they don’t know each other, but still they find a lot of topics to talk about – work, family, business, intimacy, even very private stuff. No criticism, no shame, only support and unlimited openness. It’s an amazing feeling when you can talk with someone that you don’t know and you can share your thoughts freely without being afraid of others' opinions. And that has become an inspiration for today’s blog post.

Krąg Kobiet to spotkanie, w trakcie którego mniejsza lub większa grupa kobiet (najczęściej nieznających się wcześniej) rozmawia na różne tematy. Co ciekawe fakt, że nie zna się innych osób, nie przeszkadza w dzieleniu się swoimi przemyśleniami, czy poruszaniu tematów bardziej osobistych lub intymnych. Bezgraniczna otwartość, chęć słuchania i bycia wysłuchaną, poczucie wsparcia i jedność – właśnie to zainspirowało mnie do napisania dzisiejszego posta.


I have the feeling that sometimes women trip other women up. You can agree or not but the situation between women is not that clear. There are both friendship and enmity, support and lack of help, truth with lies. But even though the situation looks like this, when solidarity appears, a huge power and strength appear too.

Mam wrażenie, że czasami środowisko kobiet samo sobie rzuca kłody pod nogi. Możecie się z tym zgodzić lub nie, ale między kobietami bywa różnie. Przyjaźń przeplata się z wrogością, wsparcie z odrzuceniem, szczerość z kłamstwem. Ale mimo tych spięć, gdy pojawia się solidarność, ujawnia się ogromna siła Kobiet.

When I was sitting with other women during our meeting and I was listening to their stories, sharing mine too, I realized that everyone of us had a huge background of experiences, starting with giving birth in terrible conditions, through losing a beloved one, ending with living in a rush all the time. And at the same time I realized how everyone felt relieved and calm knowing that we weren’t alone with our problems. It was a beautiful experience.

Kiedy siedziałam na tamtym spotkaniu wśród innych Kobiet i słuchałam ich opowieści, dorzucając gdzieniegdzie swoje trzy grosze, uświadomiłam sobie, że każda z nas dźwiga ogromny bagaż doświadczeń – od ciężkiego porodu, przez stratę bliskiej osoby, po życie w ciągłym biegu bez zatrzymania. I zauważyłam przy tym, że każda z nas odczuwa ulgę i spokój, widząc, że nie jest sama ze swoimi problemami. To było wyjątkowe doświadczenie.




I realized that this kind of meetings are very necessary, because first you can get a huge support from others, second you can meet other people with the same problems/situations, third you can feel solidarity and unity with others by sharing your experiences. Actually it’s the same for all of the meetings with people who have something in common, it doesn’t need to be the Women’s Cycle.

Doszłam do wniosku, że takie spotkania Kobiet są potrzebne, bo pozwalają uzyskać ogromne wsparcie, poznać wiele nowych Kobiet, podzielić się swoim doświadczeniem, być pomocą dla innych i poczuć solidarność oraz siłę. W gruncie rzeczy, jakiekolwiek spotkanie z osobami, które mają z nami coś wspólnego, jest bardzo wzbogacające.

To all of Women, even though the International Women's Day is over, I wish you all the best, lots of sun in your life, beautiful experiences and this feeling of being strong and powerful! You’re wonderful and everyone of you is unique, Ladies! ;)

Mimo że już minęło trochę czasu od Dnia Kobiet, wszystkim Kobietom życzę dziś dużo słońca w życiu, pięknych doświadczeń na co dzień i poczucia ogromnej siły, która w Was drzemie. Każda z Was jest wyjątkowa, nigdy o tym nie zapominajcie! ;)

with love
Basia

Women to Women

Saturday, March 12, 2022

Saturday, March 5, 2022

authenticity



Smiling, successful *click* photo already taken, shared on Instagram, done. Crying, with tears in the eyes – not good to take a photo, better hide and say nothing. With acne on the face, still half asleep, without makeup – okay never mind, just put the filter on the photo and it’s better now. 15 seconds of a day, a small small small part of twenty four hours. Everything we see on the internet is just a grain of everyday life. It’s just a well-chosen part of a day, only a moment. But still we compare ourselves to each other, to those little moments shared on the internet.

Uśmiechnięta, z odniesionym sukcesem – cyk, robię zdjęcie na relację na Instagramie, udostępniam, poszło. Zapłakana, pociągająca nosem – nie robię zdjęcia, chowam się, nie mówię o tym. Z trądzikiem na twarzy, zaspanymi oczami, przebarwieniami – spoko, nakładam filtr i już buzia jest gładka, nieskazitelnie czysta. Piętnaście sekund z całego dnia, tysięczna część doby. To, co widzimy w internecie jest tylko ułamkiem codziennego życia. Pokazuje wybrany wycinek, dosłownie chwilę z tego, co się u nas dzieje. A jednak każdy z nas łapie się czasem na porównywaniu do innych, innego życia, innej chwili, tych zaledwie kilku sekund.

Authenticity is a huge topic – a lot of people, creators, artists, bloggers and influencers try to show that life shared in social media doesn’t look like this. They try to show the real, authentic and true life. It’s not about talking about everything in your life, we still need privacy and there are some things that have to be unsaid and unshared, but for me it’s better to share the truth and not be fake.

Autentyczność to teraz głośny temat. Jest wiele osób – twórczyń, artystów, blogerek i influencerów – które starają się pokazać, że nie wszystko, co widzimy w internecie, jest prawdziwe. Stawiają na autentyczność i prawdę. Wcale nie trzeba mówić o dosłownie wszystkim, co się u nas dzieje, ani zdradzać swoich problemów zdrowotnych, rodzinnych, związkowych, przyjacielskich i innych – wystarczy nie udawać, że jest lepiej, niż faktycznie jest.

That’s what I try to do here on the blog, but also on my Instagram. I try to talk about all the things I have in my mind and share my point of view. There was a moment when I was overwhelmed and tired of everything and I wrote a post about it. There was a moment when I was sad after saying goodbye to my boyfriend at the airport and I decided to share how I dealt with it. And there was a moment when I was irritated and frustrated by the situation in my country and I decided to talk about it too. Life is beautiful but it can be hard, harmful, difficult and this is what I try to show.

Sama staram się tak robić tutaj, na blogu. Mówię o tym, co mi przychodzi do głowy i pokazuję swój punkt widzenia, z którym wcale nie trzeba się zgadzać. Był moment, kiedy nie miałam na nic siły, więc o tym napisałam. Było mi smutno po pożegnaniu mojego chłopaka, więc postanowiłam napisać, jak sobie z tym radzę. Byłam wkurzona i poirytowana sytuacją w moim kraju, więc też o tym opowiedziałam. Życie jest kolorowe, ale czasem bywa też trudne i staram się to pokazać.

I’m glad that there’s more and more people who talk about this, about authentic life without a filter on it. These days , when we spend most of our time on the internet, authenticity is precious. Maybe it’s not about showing your very private life and private problems, but I think it’s better to tell the truth that you’re not feeling good at the moment instead of saying that life is perfect and you’re fine as always. That’s my point of view. How about you? What does authenticity mean for you? Is it possible to be true on the internet? Show your point of view.

Cieszę się, że coraz więcej osób o tym mówi i pokazuje swoje życie z różnych stron, przede wszystkim bez filtra. W dobie internetu autentyczność jest na wagę złota. I nie chodzi tutaj o to, by pokazywać siebie ze strugami łez, ale o to, by nie mówić, że jest dobrze, kiedy wcale tak nie jest – a przynajmniej ja wychodzę z takiego założenia. A czym dla Was jest autentyczność? I czy uważacie, że autentyczność w internecie jest w ogóle możliwa?

with love
Basia

authenticity

Saturday, March 5, 2022

Saturday, February 19, 2022

Love is in the air



I know that Valentine’s Day is over but we can talk about love all the time. And not only about love in a relationship with your partner but also about love between you and your best friend, your family member or about self love. Love is a big thing. Overdone but still necessary to be the topic of most discussions. Well you can elaborate about it and write poems (which is already done btw)… but you can also be strict and brief about love, and I’m gonna be like this in today’s blog post.

Wiem, że Walentynki już minęły, ale o miłości można rozmawiać cały czas. I to nie tylko o miłości w związku, ale też o miłości, którą darzymy najlepszą przyjaciółkę, kogoś z rodziny, czy siebie. Miłość to szeroki temat – przegadany, a jednak cały czas potrzebny. Można by się nad nią rozwodzić i pisać poematy, wiersze, powieści, czy eseje… ale można też mówić o niej krótko i zwięźle, tak jak ja to zrobię w tym poście.

Love is art, in which lots of emotions, feelings, persuasions and thoughts take part. Trust, commitment, dedication, cooperation, change, solution excitement, lightness, butterflies in belly, smile, tears, touch, kiss, hug, regard, taste, breathe, hope… I could talk like this for hours.

Miłość to sztuka, w której główne role gra wiele odczuć, emocji, przeświadczeń. To zaufanie, oddanie, poświęcenie, współpraca, zmiana, rozwiązanie, ekscytacja, lekkość, motylki w brzuchu, uśmiech, łza, dotyk, pocałunek, przytulenie, wzrok, smak, oddech, nadzieja… mogłabym tak wymieniać w nieskończoność.

Apart from that, the most important thing (in my opinion) is the fact that love is always present. In your friendship, between you and your sister or brother, in your family. Love is sometimes hot, light, breathtaking, and growing… Once it’s just a pinch of love, other times it’s like the biggest wave you’ve ever seen. But it’s always present. And will always be.

Z tego wszystkiego najważniejszy jest chyba fakt, że miłość po prostu jest – przyjacielska, siostrzana, braterska, rodzinna, gorąca, lekka, rosnąca, zapierająca dech w piersiach. Raz jest jej dużo, raz trochę mniej, ale jest. I zawsze będzie.

















with love (!)
Basia

Love is in the air

Saturday, February 19, 2022

Saturday, January 29, 2022

Taking a risk




Two years ago we talked about making decisions, sometimes hard ones or easy ones. Well I think that there are a lot of types of decisions and everyone has a list of their different types. No matter what kind of decision it is, you have to take a risk while making it – obviously, when you choose one option, you reject the other one and you jump into the unknown, without any idea of what’s behind the corner. Even though we try to predict every consequence, it’s impossible to predict everything and I think that’s the most stressful thing for us, that we don’t know how it’s gonna work out in the end.

Dwa lata temu rozmawialiśmy o podejmowaniu decyzji, czasem trudnych, czasem łatwych. W sumie rodzajów decyzji jest znacznie więcej i chyba każdy z nas ma własny spis różnych ich typów. Niezależnie od decyzji, trzeba zaryzykować, podejmując ją – w końcu wybierając jedną opcję, a z drugiej rezygnując, rzucamy się w mniejsze lub większe nieznane, nie wiedząc, co czeka za rogiem. Nawet jeśli zastanawiamy się nad konsekwencjami, to nie możemy przewidzieć wszystkiego, a to chyba przeraża nas najbardziej – że nie możemy mieć pewności, jak to wyjdzie w ostatecznym rozrachunku.

Actually, why take a risk if we can stay in the place where we are right now, in a comfy space that we know well? No stress, only stability and peace, so why change it? Obviously, we can choose an easy option and change nothing, but how long can we stay at one place without any development? Well, in my opinion, not for a long time.

Po co właściwie podejmować ryzyko, skoro można zostać tu, gdzie się jest, w dobrze znanym i spokojnym miejscu? Nie ma stresu, jest w miarę stabilnie, po co to zmieniać i ryzykować nieznane? Wiadomo, można wybrać łatwiejszą opcję i nie zmieniać nic, ale jak długo możemy tak trwać bez dalszego rozwoju? Wydaje mi się, że nie do końca życia.




Risk – no matter how scary it is – it’s a possibility to develop. We can always learn something, something about us, about our environment, people who are around us, about how business works… lots of things. And I think that at the end you have more positive aspects than negative ones, even though we feel a little bit affected.

Ryzyko – niezależnie od tego, jak bardzo by nas przerażało – to rozwój. Zawsze się czegoś nauczymy, czegoś o sobie, o otoczeniu, o ludziach wokół, o funkcjonowaniu firmy… mnóstwa różnych rzeczy. I wydaje mi się, że w ostateczności jest więcej plusów niż minusów, nawet jeśli na początku czujemy się poszkodowani.

Let me give you an example – there’s an opportunity for me to go abroad for an internship. Of course at the beginning I was hundred percent sure I was ready for everything that world would give me. But then doubts came to my head – I would go alone, I would have to rent a studio, also the whole application process would be difficult and how long would I stay there? Too many unknown quantities so this whole excitation disappeared. Okay, I was already abroad when I went on Erasmus but I’m “firmly convinced” it’s not the same thing. And here’s the question: to take a risk or not?

Przykład z życia – pojawiła się opcja, żebym wyjechała na staż za granicę. Oczywiście na początku byłam w stu procentach gotowa wziąć wszystko, co mi daje świat. Ale potem pojawiły się wątpliwości – wyjadę sama, musiałabym wynająć mieszkanie, jak miałabym przebrnąć przez rekrutację, na jak długo bym wyjechała… Za dużo niewiadomych i cała ekscytacja przerodziła się w strach. Owszem, wyjechałam na Erasmusa, więc już raz byłam sama za granicą, ale równocześnie jestem „święcie przekonana”, że staż i Erasmus to dwie różne bajki. Pojawia się pytanie: podjąć ryzyko, czy nie?




Yes. Well I’m saying this with hesitation, but still yes. Nothing is easy, actually only few things are easy, but I think this is how it works. If we think about it, even in the morning when we have to get up from bed, it’s also kind of a risk because every single day can bring us some new, different things and we can never predict that in the morning. It’s both exciting and stressful but this is how it is – the omnipresent golden balance between positivity and negativity. Between what’s easy and what’s difficult.

Tak. Mówię to z wahaniem, ale tak. Nie wszystko jest łatwe, właściwie bardzo mało rzeczy w życiu jest łatwych, ale chyba na tym to właśnie polega. Jak się tak porządnie zastanowimy, to nawet wyjście z łóżka rano jest pewną formą podjęcia ryzyka, bo każdy dzień może przynieść coś zupełnie nowego i niespodziewanego. Jest to zarazem piękne i trochę przerażające, ale tak właśnie jest – wszechobecny balans między tym, co pozytywne i tym, co negatywne. Tym, co łatwe i tym, co trudne.

I’m crossing fingers for you guys! I know taking a risk isn’t a piece of cake but it’s doable. And also please cross fingers for me too! Every support is appreciated :)

Trzymam za Was kciuki, bo podejmowanie ryzyka nigdy nie należy do rzeczy łatwych, ale jest do zrobienia. Trzymajcie też za mnie! Każde wsparcie się liczy :)

with love
Basia

Taking a risk

Saturday, January 29, 2022

© Primineers. Design by FCD.