Saturday, October 30, 2021

How it all started? *throwback to the beginning*



While I was thinking about today’s blog post, I had a lot of ideas in my head – something more serious than the last update or continuation with light and easy topics? Or maybe recipes for autumn, challenges for November? And then this thought came to my mind – about three years ago I had exactly the same idea. I mean I came up with a challenge to pass the whole November in a positive way and I invited my best friend J. to take up this challenge with me. Why in a positive way? Because November is the saddest month for me, very grey and rainy. So at that moment I decided to change my way of thinking about November and find some reasons to smile during this month. Then the small challenge became a public group on Facebook that was called November, Novembetter, Novembest, and this is how it all started. I mean my blog.

Kiedy zaczęłam się zastanawiać nad nowym postem, przychodziły mi do głowy różne myśli – czy poruszyć jakiś poważniejszy temat, czy raczej lżejszy? Czy może podać jakieś przepisy albo zaproponować wyzwanie na listopad? I wtedy przypomniało mi się, że dokładnie trzy lata temu (nadal nie mogę uwierzyć, że to aż trzy lata!) zaproponowałam mojej przyjaciółce J., żebyśmy pozytywnie przeżyły listopad. Dlaczego pozytywnie? Bo listopad zawsze kojarzył mi się z melancholią, deszczem i przemokniętymi butami. Dlatego stwierdziłam, że chciałabym zmienić swoje podejście do listopada i znaleźć w nim powody do uśmiechu. Pomysł przerodził się w grupę na Facebooku o nazwie November, Novembetter, Novembest, i od tej grupy wszystko się zaczęło. Wszystko, czyli pisanie bloga.

To be honest, at that moment I didn’t think about having a blog. Actually I didn’t think about writing texts for people. I just wanted to invite other people to this challenge and share the positive energy with them. The problem was with Facebook because it didn’t let me create a monthly event, the only possibility was for two weeks so I was somehow forced to create a public group. Well, the challenge was over but the group still existed and I felt like I didn’t want to stop. And so after some time I changed the name of the group to more accurate one. This how PosiTVty was created.

Przyznam szczerze, że w tamtym momencie w ogóle nie myślałam o prowadzeniu bloga. W ogóle nie myślałam o pisaniu. Po prostu do wyzwania, które zaproponowałam mojej przyjaciółce, chciałam zaprosić też innych, żeby rozprzestrzeniać pozytywną energię w listopadzie. Tylko że Facebook nie przewiduje miesięcznych wydarzeń, więc byłam zmuszona do stworzenia grupy. Wyzwanie się skończyło, a grupa funkcjonowała dalej. Po jakimś czasie zmieniłam jej nazwę na bardziej adekwatną, bo November, Novembetter, Novembest już nie pasowało – tak powstało PosiTVty.

The group was no longer a groupe but a place where I was sharing inspirations, recipes for the best oatmeal and more, I was talking about how it was going in my life and even about some difficult stuff! This group would have been still “my blog” if I hadn’t gone on Erasmus two years ago. As I met English speaking people who have become my friends I wanted to create also for them. I thought that Facebook wasn’t a good place to share the content in two languages so I decided to start a blog – my place that I've been creating for over a year and a half.

Grupa nie była już grupą, a stała się miejscem, w którym dzieliłam się różnymi inspiracjami, przepisami na owsianki i nie tylko, opowiadałam, co tam u mnie słychać, a nawet pisałam o rzeczach poważnych i trudnych. Ta grupa funkcjonowałaby pewnie do dziś, gdyby nie to, że wyjechałam na Erasmusa. Mając nowych znajomych i przyjaciół z innych krajów, postanowiłam tworzyć też dla nich. Doszłam do wniosku, że Facebook to nie jest najlepsze miejsce na pisanie w dwóch językach, dlatego zaczęłam prowadzić bloga – przestrzeń, którą tworzę już półtora roku.

I have already told you this story with more details and I think it was one of the very first posts in here. Today I go back to those moments because I still can’t believe it started three years ago. You know how it is – you start with a very small step and then, after some time, it becomes a huge thing that is much more than you expected. If somebody had told me three years ago that I would start a blog and I would share some content almost every week, I would have said “ha, you’re kidding me”.

Całą tę historię opisałam już kiedyś dokładniej, ze szczegółami, i był to jeden z pierwszych postów tutaj. Dziś do niej wracam, bo nadal nie mogę uwierzyć, od czego to wszystko się zaczęło. Wiecie, jak to jest – zaczynacie od drobnej rzeczy, która później przeradza się w coś znacznie większego, co przerasta wasze najśmielsze oczekiwania. Gdyby ktoś mi powiedział te trzy lata temu, że będę mieć bloga, małą społeczność, dla której tworzę, i że będę tworzyć regularnie, to pewnie bym mu nie uwierzyła.

Today’s blog post is my expression of being grateful to you and to myself. I really would like to say thank you for being with me and creating this place. And thank you for being with me for such a long time! And I’m grateful to myself for being determined. So this day is for being grateful for no matter what you do! You’ll feel the warmness in your heart and you’ll smile until the end of the day, promise!

Dzisiejszy post jest wyrazem wdzięczności dla was i dla mnie samej. Dziękuję wam za to, że jesteście i że tworzycie to miejsce razem ze mną. I dziękuję za cały czas, który wspólnie przeżyliśmy od samego początku! Jestem ciekawa, czy są tutaj osoby, które pamiętają jeszcze czasy grupy na Facebooku. A sobie samej jestem wdzięczna za wytrwałość i determinację. Też wyraźcie dziś swoją wdzięczność i podziękujcie sobie za wszystkie małe i duże rzeczy! Ciepełko w sercu i uśmiech na twarzy do końca dnia gwarantowane.

with love
Basia

Saturday, October 23, 2021

October update


October began very fast and it’s going to end very soon too. I really don’t know where those three weeks went and that only two month left till the end of this year. I mean… how?! But it’s always like this actually that when your days are full and very intense, time flies faster than blink of an eye. October brought some new things to my life and I decided to share them with you! In comparison to the last blog post, this one will be an easy update, small talk about what's been going on in my life recently. Coffee is ready? Okay, here we go!

Październik zaczął się bardzo szybko i równie szybko się kończy. Naprawdę nie wiem jak to się stało, że minęły już trzy tygodnie i że do końca tego roku zostały praktycznie dwa miesiące. Ale tak to jest, że gdy czas jest intensywny, a każdy dzień wypełniony po brzegi to czas pędzi jak szalony i zanim się obejrzymy zaczyna się kolejny tydzień. Październik przyniósł wiele nowości, o których postanowiłam Wam opowiedzieć – w porównaniu z postem z poprzedniego tygodnia, dzisiaj zapraszam Was na small talk o tym, co się u mnie działo w ciągu ostatnich kilku tygodni. Kawa gotowa?

First of all, I started my last semester. To clear things up, I’m doing an engineering degree and in Poland it lasts 3,5 years. Don’t ask me why, this is how the Polish educational system works. This semester includes my final project which consists of research in the laboratory and a term paper based on the results of those researches. In general, I have a lot to do and to be honest I’m panicking a little bit while I see what my friends have already done. Well, I know I shouldn’t compare myself to others but you know how it is. I’m trying to convert the stress to motivation to work and focus on the things I have to prepare and I’m already on the right path to do it! Cross your fingers for me, I’ll really appreciate your support!

Po pierwsze zaczęłam ostatni semestr na mojej uczelni – gwoli ścisłości, jestem na studiach inżynierskich, które trwają 3,5 roku. Ten semestr wiąże się z pisaniem pracy inżynierskiej, która jest powodem mojego lekkiego stresu, towarzyszącego mi od pierwszych dni roku akademickiego. Szczerze powiedziawszy trochę panikuję, bo widzę ile inni moi znajomi już zrobili, i z jednej strony wiem, że nie ma sensu się porównywać, bo każdy z nas ma inny temat i inaczej wyglądają nasze badania, ale jednak jest to dla mnie trochę stresujące. Pracuję nad tym, żeby ten stres przełożyć na motywację do pracy, i powoli zaczyna mi to wychodzić, więc jest dobrze! I mam nadzieję, że tak zostanie.



Second, I’m trying to get cosy in my new apartment. I already put all of my plants, and also put the pinboard on the wall in the kitchen but there are still some things I have to do and they’re all waiting to be done for three weeks… Well, the truth is I don’t spend a lot of time in my flat because I’m either at uni or at work. Sometimes I feel like it’s not „my place” but I know it takes time to get used to living in a new place.

Po drugie, po przeprowadzce staram się zaaklimatyzować w nowym mieszkaniu. Już mam poukładałam roślinki na parapetach, powiesiłam moją ozdobną ramkę w kuchni, ale jest jeszcze parę rzeczy, które czekają na zrobienie. Prawda jest taka, że mało czasu przebywam w mieszkaniu, bo albo jestem na uczelni, albo jestem w pracy. Czasami ma wrażenie, że tylko wpadam do mieszkania i zaraz lecę dalej, przez co nie czuję się jeszcze jak u siebie, tylko jakbym była w miejscu przejściowym.

I know this is kind of a time which has to be intense, so I’m just trying to accept this and be okay with everything that’s happening now in my life. I also try to have some small pleasures from time to time! One of my favorites is coffee to go. I’m a lucky girl who lives next to two beautiful coffee shops where I can get a cup of great coffee before my classes and that’s my favorite start of the day. Or, in between classes, I’m going with my friends to grab a coffee in some places next to the uni.

Wiem, że to po prostu taki czas, który siłą rzeczy jest i będzie intensywny, dlatego staram się po prostu zaakceptować to co przynosi i sprawiać sobie małe przyjemności. Jedną z moich ulubionych jest kawka na wynos – mam obok siebie (dosłownie!) dwie kawiarnie, do których z przyjemnością chodzę przed zajęciami, żeby złapać kawkę na wynos. Albo w okienkach między zajęciami jadę z koleżankami na kawkę. Moim odkryciem jest kawiarnia Plan, która znajduje się niedaleko mojej uczelni i już kilka razy podskoczyłam tam na kawkę i ciacho – jeśli jesteście w Poznaniu, to koniecznie tam zajrzyjcie!



Another thing that has changed in my life is that I’m not single anymore. From the end of September I’m in a relationship with a very lovely guy. Well, we don’t live next to each other and there's a distance of more than thousand kilometers between us but as we keep in touch all day and all night, I don’t feel this distance at all. Funny thing – searching for flights to France and looking for a possibility to see him is now my everyday habit, but I really like it.

Inną rzeczą jest fakt, że nastąpiła zmiana w moim życiu prywatnym. Od końca września nie jestem już sama i dzielę moje życie ze wspaniałym chłopakiem. Co prawda na co dzień dzieli nas ponad tysiąc kilometrów, więc nie jest to najłatwiejsza forma bycia w związku, ale mając rozmawiając praktycznie codziennie w ogóle nie czuję tego dystansu. Ta zmiana spowodowała również, że przeglądanie lotów do Francji i szukanie możliwości spędzenia czasu razem stało się moim nawykiem. Trochę mnie to bawi, że lot do Francji to już dla mnie chleb powszedni, ale nie ukrywam, że bardzo mi się to podoba.

To sum up, October was a very intense month and I think it’s gonna be like this until the end. I’m feeling stressed, happy, overwhelmed but also very grateful – nice emotion mix, yeah? But as my therapist says, it’s good and healthy to feel emotions like this. It’s normal! And how is your October? How were the previous weeks? Share your update with us! :)

Podsumowując, październik zaczął się intensywnie i równie intensywnie się kończy, a we mnie ciągła mieszanka emocji – i strachu, i szczęścia, i stresu, i wdzięczności. Ale jak to mój terapeuta mówi, każda emocja jest okej, i ich odczuwanie jest zdrowe. A jak u Was mija październik? Równie intensywnie, czy spokojnie wkraczacie w jesienną aurę? Opowiedzcie, co tam u Was słychać :)

with love
Basia


Saturday, October 16, 2021

Hey, what’s going on in Poland?



As this post is about Polish political issues I decided to separate those two parts, in Polish and in English. Scroll down for the English version :)

Halo, co się dzieje?

Nie przepadam za poruszaniem tematów politycznych, dyskusyjnych czy po prostu bardzo trudnych, dla których nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zawsze chciałam, żeby mój blog był miejscem pełnym pozytywnej energii, oddechu, refleksji i inspiracji. Ale dzisiaj będzie trochę inaczej, bo to, co dzieje się teraz w Polsce i to, do czego wszystko zmierza, w ogóle mi się nie podoba i nie chcę już dłużej przemilczać tego tematu.

POLEXIT…?!

W dużym skrócie, Trybunał Konstytucyjny ustalił, że nie ma zgodności między Konstytucją Polską a Unijną, w związku z czym dla dobra Polski i zachowania tradycji trzeba wyjść z Unii. Po szczegóły zapraszam tutaj Przez Polskę przelały się fale manifestacji i protestów. I nie ukrywam, że we mnie też się zagotowało. Bo decyzja o wyjściu Polski z Unii zmieni znacznie więcej, niż nam się wydaje.

Zdarzyło Wam się kiedyś pojechać w spontaniczną podróż, bo bilety były tanie? Albo skorzystać z jakiegoś sprzętu czy oprogramowania na Waszej uczelni lub w pracy? Albo może mieliście okazję wziąć udział w kursie, za który nic nie zapłaciliście? Wszystkie te możliwości pojawiły się po 2004 roku, kiedy Polska weszła do Unii Europejskiej – i jest tego znacznie więcej, niż wymieniłam. Jeśli dojdzie do Polexitu, to wiele z tych opcji po prostu przestanie być dla Polaków osiągalne.

Dlaczego mnie to tak dotyka? Bo sama skorzystałam z tych możliwości. Doskonale wiecie, że byłam na Erasmusie, który jest programem unijnym. Opowiadałam o tym już wiele razy i właściwie mogłabym to robić cały czas, mogłabym nawet napisać książkę lub przygotować konferencję, bo to było tak wyjątkowe doświadczenie – i było praktycznie darmowe, bo dostałam pieniądze od uczelni, z programu unijnego. Studiowanie za granicą za darmo, kiedy w Polsce są złotówki, a wszędzie indziej jest euro lub inna waluta, która stoi wyżej niż polski złoty, jest wręcz cudem. To niezwykła możliwość wymiany międzynarodowej, poznania kultury, życia za granicą… mogłabym tak wymieniać bez końca.

Nie jestem wielkim znawcą polityki, ale wiem, że nawet jeśli Unia Europejska nie jest najlepszym tworem, to na ten moment nie ma niczego lepszego. Możecie spekulować, olać sprawę, udać, że to nic poważnego i potem się wyprowadzić. I to jest okej, każdy podejmuje takie działanie, jakie chce. Ale możecie też trochę powalczyć o lepszą przyszłość, niezależnie od tego, czy zamierzacie zostać w kraju, czy nie. Sama nie wiem, gdzie ostatecznie się osiedlę – czy w Polsce, czy we Francji, czy może w ogóle w innym miejscu na Ziemi – ale nie zostawię tak tej sprawy i jeśli tylko będę mogła coś zrobić, to to zrobię.

Well, I don't like to talk about politics, country issues or difficult topics which don’t provide you with one correct answer. I always wanted my blog to be a place where you can escape from reality, your problems, a place with positive energy, inspiration and good vibes. But today I decided to talk about something that’s going on in my country and that I’m not proud of.
Long story short, our Constitutional Tribunal said that “some EU laws are incompatible with the country’s constitution, upping the ante in an ongoing dispute between Warsaw and Brussels over the rule of law” [source]. After this situation lots of Polish citizens decided to demonstrate their objection against polexit. Because this decision will change much more than just not being in the European Union any more.

Well I think that all of you who read this English version can be shocked that the Polish government wants to get out of the EU. I’m shocked too. I was the person who had the possibility to go abroad and study thanks to the EU program, I mean Erasmus. I felt very privileged. And I can’t believe that it may be impossible any more for others.

The thing is that the EU gave us a lot of possibilities and lots of things started to be much easier than they had been before. Studying abroad thanks to Erasmus, having an internship in another country, having access to new technologies, working with international teams. Really, it’s even much more than that, and I’m sure you know it.

Okay, the EU is not the perfect system, but a perfect system doesn’t exist, Not yet. And the EU is the best one for now. Of course we can talk about advantages and disadvantages of it but still, we don’t even realize how it affects our life. And so for me, this information about POLEXIT is like a punch in the face. I’m not a politician nor a sociological scientist but I can imagine how big can the consequences of this decision be. I don’t know where I’m gonna live in the next ten years but even if I will live abroad I will do as much as I can to fight for a better future.

with hope
Basia

PS the photo was taken in the EU Parliment when I was on the trip with my erasmus friends to Brussels.

Saturday, October 9, 2021

Inner dialogue


Asking somebody questions is actually our daily life. Even a conversation starts with a simple question: what's up? How you’re doing? Then other questions come to our mind and this is how those small talks go. Sometimes a conversation can help our interlocutor because while asking questions this person starts to see the case from a different perspective or notice different solutions. But do we talk with ourselves? Maybe you’re shocked but I’m asking seriously.

Zadawanie pytań drugiej osobie jest właściwie naszą codziennością. Większość rozmów zazwyczaj zaczyna się pytaniem o to, co słychać, co tam w życiu się dzieje, jak tam się czujemy danego dnia. Pojawiają się kolejne, mniej lub bardziej szczegółowe pytania, drążące jakiś temat czy będące kontynuacją small talku. Często rozmowa może pomóc drugiej osobie w rozwiązaniu jakiegoś problemu, bo zadając pytania pokazujemy inną perspektywę czy naprowadzamy naszego rozmówcę na drogę do wyjścia z trudnej sytuacji. Ale czy rozmawiamy sami ze sobą? Możecie być zaskoczeni, ale pytam poważnie.

Inner dialogue can be seen as a weird thing because it’s strange to talk to yourself. Why do we think like this? I don’t know the right answer but I think that the inner dialogue is the way to get to know yourself, to understand and explain your thoughts and behaviour.

Wewnętrzny dialog jest czasem postrzegany jako coś „dziwnego”, bo dziwnie jest rozmawiać samemu ze sobą. Skąd to się bierze? Nie znam dokładnej odpowiedzi na to pytanie, ale uważam, że wewnętrzny dialog to droga do samopoznania, zrozumienia i wyjaśnienia naszych zachowań czy przemyśleń.

When you ask yourself questions it allows you to talk about things we usually want to hide. How do we feel today? Why do we feel bad or good? What’s the cause of our feelings? What makes us happy or angry? What are my values to live by?... There are a lot of questions we can ask ourselves, some of them are even existential but there are also those we can ask ourselves every day.

Zadając sobie pytania, pozwalamy sobie na powiedzenie na głos tego, co zazwyczaj ukrywamy. Jak się dzisiaj czujemy? Dlaczego źle, albo dlaczego dobrze? Co jest przyczyną takiego samopoczucia? Co nas cieszy, a co nas wkurza? Gdzie leży granica naszego zaangażowania w dany projekt? Jakie są nasze wartości? Pytań jest wiele – są i głębokie, wręcz egzystencjalne, i takie, które będziemy sobie zadawać codziennie.

I talk about this because I have the feeling we don’t listen to ourselves. We prefer to hide something or just leave unsaid even though we don’t like the situation we are in right now. We agree or let do something that crosses our possibilities or borders of trust. We take action even though all in all it doesn’t make any sense. Do you know this kind of situation? Sometimes the only thing we have to do is just ask ourselves why? to understand our behaviour.

Mówię o tym dlatego, że często siebie nie słuchamy lub wręcz zagłuszamy. Wolimy coś przemilczeć, mimo że dana sytuacja ewidentnie nam nie pasuje. Zgadzamy się czy pozwalamy na coś, co przekracza nasze możliwości czy granice zaufania. Podejmujemy jakieś działania, mimo że w ogólnym rozrachunku to w ogóle nie ma sensu, a jednak dla nas jakiś sens ma. Przypominacie sobie takie sytuacje? A czasem wystarczy zadać sobie pytanie – dlaczego? – by zrozumieć siebie i swoje reakcje czy zachowanie.


The skill of listening to ourselves and talking with ourselves comes with time. But it’s worth it to work on it. Perforce we are the people with whom we spend the most of our time so choking ourselves up or not listening isn’t a very good idea. It’s not about standing in front of the mirror with a cup of coffee and talking to our reflection. It can be a simple question: why? when we don’t feel okay with something. Or when we’re like a volcano of positive energy we can also ask what did cause that feeling?

Umiejętność słuchania siebie i rozmawiania ze sobą przychodzi z czasem. Ale warto się o to postarać i zadbać. Siłą rzeczy jesteśmy osobami, z którymi spędzamy najwięcej czasu, więc takie zagłuszanie czy niesłuchanie siebie niekoniecznie jest dobrym rozwiązaniem. Nie trzeba stawać przed lustrem z filiżanką kawy i prowadzić długich rozmów z własnym odbiciem. Wystarczy, że w momencie, gdy coś się dzieje i widzicie, że próbujecie się wycofać, zapytacie siebie, dlaczego tak reagujecie. Albo gdy tryskacie pozytywną energią, zadacie sobie pytanie o to, co zrobiliście, że tak się czujecie.

To be honest I’m still having problems with listening to myself because there are still some situations when I just pretend I don’t see that something is wrong. But I’m working on trying to write down all the answers in my journal. Listen to yourself guys, it can really help you in many cases. Invest in your inner dialogue and you’ll see the change.

Przyznaję, że sama nie zawsze pozwalam sobie dojść do słowa albo udaję, że nie słyszę, że coś jest nie tak, że to nie jest dzień na takie plany albo to nie jest moment na takie zmiany. Ale pracuję nad tym i staram się codziennie w swoim dzienniku zapytać siebie, jak mi minął dzień, a kolejne pytania przychodzą same. Słuchajcie siebie! Czasem wszystkie rozwiązania i odpowiedzi przychodzą właśnie wtedy, gdy zadamy sobie odpowiednie pytania, prowadząc codzienny, wewnętrzny dialog.

with love
Basia

Saturday, September 25, 2021

New chapter

There are some moments during a year when I like to replan everything and introduce new routines or habits or check if the old ones are still good or not really. Obviously, New Year, the 1st of January and new year’s resolutions. Then the beginning of spring, to refresh those resolutions and habits. And the last moment is the beginning of the academic year when I jump into my student routine and I organize my time based on my schedule. But apart from that, there are also „huge moments”, that I call “new chapters”. And this is where I am right now – I moved out last weekend and now I’m trying to organize my life again.

Jest parę takich momentów w ciągu roku, kiedy lubię na nowo rozplanować moją rutynę, wprowadzić nowe nawyki albo zmienić stare. Klasykiem jest początek nowego roku, pierwszy stycznia i postanowienia noworoczne. Później wiosna, przełom marca i kwietnia, kiedy następuje odnowa postanowień ze stycznia. Potem jeszcze koniec wakacji i jesień, kiedy wracam do studenckiej rutyny i organizuję sobie czas pod studia. Ale oprócz tego jest kilka innych „przełomowych momentów”, które są dla mnie jak nowe rozdziały w życiu. I teraz właśnie jest taki moment – w zeszłym tygodniu przeprowadziłam się i postanowiłam poukładać sobie wszystko na nowo.

When I say that I organize my life again, I mean organize my stuff in this new place – putting clothes in the wardrobe, tidying up the kitchen and so on. But also I mean it in a mental way. New chapter has a title with my new address and it’s gonna be full of stories from this new flat. I like to use this moment to update my routines, to check my habits and see how they work.

To układanie ma wymiar zarówno fizyczny – bo w nowym miejscu siłą rzeczy trzeba na nowo wszystko ułożyć (meble, kubki w szafkach, ubrania), ale oprócz tego ma też wymiar mentalny. Przeprowadzka otwiera nowy rozdział zatytułowany nowym adresem. I w tym rozdziale znajdą się wszystkie opowieści i historie, które wydarzą się w tym miejscu. Lubię wykorzystać ten moment na odświeżenie mojej rutyny i zweryfikowanie, czy wszystkie moje nawyki mi służą.


Obviously, it’s easier said than done, and to be honest I’m still going through the process to get back on track. On one hand I would like to have everything already p e r f e c t l y organized, but on the other hand I know it’s just a week when I live here, so what am I expecting from myself?

Oczywiście, zdecydowanie prościej jest powiedzieć, niż rzeczywiście to zrobić i przyznam szczerze, że sama jeszcze jestem w trakcie tego procesu. Z jednej strony chciałabym już mieć wszystko i d e a l n i e poukładane, ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę z tego, że przecież minął ledwo tydzień, więc czego ja oczekuję?

Moments like those – moving out, new relationship, new job are related to finding a new balance. Sometimes it’s like a piece of cake and sometimes it’s a huge thing. Especially when we realize that we can't separate those changes and the rest of our life, it all goes together. There are more aspects that we have to think about. So we need to take time to really get back on track and feel balanced again.

Takie momenty jak przeprowadzka, wejście w nowy związek, wyjazd za granicę czy znalezienie nowej pracy zaburzają pewną równowagę, przez co trzeba na nowo złapać balans. Czasem przychodzi nam to z dużą łatwością, a czasem nie da się tego wszystkiego ogarnąć na raz. Tym bardziej, że takich zmian nie możemy oddzielić od reszty naszego życia i w tym równaniu jest znacznie więcej czynników (czasem niewiadomych), które trzeba wziąć pod uwagę. A im bardziej skomplikowane jest równanie, tym trudniej je rozwiązać. Potrzeba czasu albo rozbicia równania na mniejsze, łatwiejsze do rozpracowania.




I’m still feeling a little bit lost with all that stuff but I’m starting to put all the things together. I think it’s gonna take some time (and not just a week :p ) until I can put a check mark next to the “moving out” point on my check list, but I’m already happy with small things I did, like unpacking all the stuff and having no more cartons or bags in the house!

Czuję się jeszcze trochę zagubiona, ale powoli zaczynam składać wszystko w całość. Pewnie zajmie mi dłuższą chwilę dojście do punktu, w którym będę w stu procentach zadowolona i odhaczę przeprowadzkę na mojej checkliście. Ale już teraz cieszę się z drobnych rzeczy, jak chociażby z tego, że rozpakowałam wszystkie torby i kartony!

New chapters are exciting, stressful, terrifying and really encouraging. All in one. Like a mixture of opposite emotions, but let yourself feel all of them. They will pass away or just lower their level and you’ll feel balanced again. Trust me! Good luck to all of you who start your new chapter. I’m crossing fingers for you and hugging all of you! :)

Nowe rozdziały są ekscytujące, stresujące i niepokojące, ale dodają też wiele pozytywnej energii. To niezła mieszanka sprzecznych emocji – pozwólcie sobie odczuć je wszystkie. Każda przeminie albo trochę osłabnie, i odzyskacie balans. Mówię z doświadczenia! Życzę powodzenia wszystkim tym, którzy właśnie rozpoczynają nowy rozdział. Trzymajcie się dzielnie, mocno Was przytulam i trzymam kciuki :)

with love
Basia

Saturday, September 18, 2021

Therapy



Did I think that something was wrong with me when I went to therapy? No. But we still live in a world which puts equal sign between therapy and having a problem with yourself. Therapy is still treated as a taboo topic but it changes and you can hear about it more from influencers, people around you and your closest friends. I’ve listened to some podcasts in which this topic was mentioned a couple of times and people who participated in those podcasts were talking about their own experiences and they all recommended therapy as the best way to get help, no matter if you think you have a problem or not. I was thinking about this recently and I realized that I share their point of view. I mean if you don’t feel like you need therapy, you don’t have to go on it. Being forced and forcing to do something makes no sense.

Czy idąc na terapię myślałam, że coś jest ze mną nie tak? Nie. Ale nadal żyjemy w czasach, w których pójście na terapię oznacza, że chodzi o jakiś większy problem. Terapia to w niektórych kręgach temat tabu, ale to się zmienia i bardzo mnie to cieszy. Słuchałam wielu podcastów, w których rozmówcy mówili o terapii i wyrażali pogląd, że każdy z nas mógłby na nią pójść, niezależnie od tego, czy rzeczywiście ma jakiś problem, czy nie. Myślałam nad tym ostatnio i doszłam do wniosku, że podzielam to zdanie. Oczywiście, każdy musi to poczuć i sam stwierdzić, że potrzebuje pójść na terapię. Zmuszanie się albo namawianie kogoś nie wchodzi tutaj w grę.

I went on therapy a year ago and during the first meeting my therapist and I decided to meet every week for the whole month and after this time we would decide if I need more visits or not. I decided to go on therapy because I noticed some thoughts and ways of thinking that were coming back again and again even though I was trying to get rid of them. Obviously, I wasn’t alone, there were always my best friends with me and my family too but their advices weren’t that strong to really change my mind. I realized that it was as if my mind was already used to getting those advices and stopped really caring about them. That’s why I decided to go on therapy, to get another point of view, new ideas to solve problems from a person who doesn’t know me at all.

Ja poszłam na terapię rok temu i na pierwszym spotkaniu z moim terapeutą ustaliliśmy, że będziemy się spotykać przez cały miesiąc, a po tym czasie zobaczymy, jak się będę czuła. Zdecydowałam się na terapię, bo zauważyłam, że wracają do mnie te same problemy i te same schematy myślowe, których nie lubiłam, a które i tak do siebie dopuszczałam. Oczywiście cały czas rozmawiałam z moimi przyjaciółkami i dzieliłam się tym, co działo się wewnątrz mnie, ale ich rady nie zawsze do mnie docierały. Doszłam do wniosku, że to trochę tak, jakby mój umysł był już przyzwyczajony do tego typu komunikatów i nie traktował ich poważnie. Dlatego postanowiłam poszukać pomocy u terapeuty – osoby, która w ogóle mnie nie zna i która (może) będzie ze mną rozmawiać w zupełnie inny sposób.

To find a good therapist isn’t a piece of cake – it must be a person who you like and you feel good with their way of speaking, their points of view, their voice or even how they look. Seriously, if there’s something you don’t like in your therapist, it’s not gonna work. Everybody’s different and everybody has different needs and things they like. I tried to make an appointment with three different therapists and only the third one responded to me. And that was a person who became my therapist.

Znaleźć właściwego terapeutę nie jest łatwo – to musi być osoba, która Wam w pełni odpowiada. Pisząc „w pełni”, mam na myśli „w stu procentach” – pod względem ubioru, wyglądu, tembru głosu, sposobu, w jaki rozmawia, komunikatów, które daje, zadawanych pytań, dosłownie wszystkiego. Każdy jest inny i każdy ma inne potrzeby i wymagania. Ja na początku próbowałam się skontaktować z dwiema terapeutkami, ale nie dostałam od nich odpowiedzi. Dopiero trzecia osoba się do mnie odezwała, i to z tym terapeutą umówiłam się na wizytę.

Give yourself time to decide if this therapist is for you or not. First meeting is to get to know each other. Your therapist needs to know who you are, how you live, what you want to work on. First meeting is for you to talk about yourself. In the beginning I thought that during our first meeting I would already get some solutions, new ideas or some life hacks (whatever) but it wasn’t like this. When I came the second time, I got some good advices, new perspectives that I had never thought about before. Sudennly, something that I had treated as my default had the other, brighter side, and had also some positive aspects. Some of my reactions that I wanted to get rid of weren’t that bad and huge as I had thought before. What’s more, they were n o r m a l.

Nie zraźcie się po pierwszym spotkaniu – to jest spotkanie zapoznawcze, terapeuta musi po prostu zobaczyć, kim jesteście, jak żyjecie, z czym przychodzicie. Ja na początku myślałam, że już na pierwszym spotkaniu padną pytania, które otworzą jakieś moje wewnętrzne blokady z dzieciństwa, ale tak się nie stało. Dopiero kolejne spotkanie coś wniosło – to, o czym pisałam wcześniej – usłyszałam komunikaty, których w ogóle się nie spodziewałam. Nagle coś, co w moich oczach było problemem – było złe, nie miało żadnych pozytywnych skutków – miało drugą stronę medalu, na którą nigdy nie patrzyłam. Co więcej, „wady”, które chciałam naprawić, czy moje reakcje, które uważałam za niestosowne lub wyolbrzymione okazały się n o r m a l n e.

After that month I finished my therapy but my therapist said that if I needed to talk, there would always be this possibility to come. And now it is like this – whenever I have a storm in my mind or I have the feeling that my life just falls apart, I call him to ask for a meeting. And it’s always very helpful.

Po miesiącu zakończyłam cykl regularnych spotkań, ale mój terapeuta powiedział mi, że jeśli kiedykolwiek będę potrzebowała porozmawiać, zawsze mogę do niego przyjść. I rzeczywiście tak robię. Kiedy czuję, że coś jest nie tak i wiem, że potrzebuję usłyszeć rady od osoby, które nie zna mnie tak dobrze jak moja mama czy przyjaciółka, i ma zupełnie inny punkt widzenia, to od razu piszę do mojego terapeuty z pytaniem, kiedy ma najbliższy wolny termin. I za każdym razem mi pomaga.

Therapy isn’t anything special or strange. You don’t need to avoid this topic or hide it. As my therapist would say, being on therapy is okay, it’s healthy and normal, it’s helpful and very cheering up. If you’re feeling like you may need this, please, don’t wait too long, do it for yourself. I’m hugging you all and cheering you up as much as I can! Good luck guys!

Terapia nie jest niczym wyjątkowym, nadzwyczajnym. Nie trzeba jej ukrywać ani się z nią chować. Jak by to powiedział mój terapeuta, chodzenie na terapię jest okej, jest zdrowe i normalne, bardzo pomocne i dodające otuchy. Jeśli czujecie się przygnieceni, zagubieni i nie czujecie się do końca dobrze tu, gdzie jesteście, i myślicie o terapii – tak, idźcie, zróbcie to dla siebie. Tulę Was wszystkich i każdego z osobna. Trzymajcie się dzielnie!

with love
Basia

Saturday, September 11, 2021

Life update



I can’t believe that September has already come. I feel like summer has just started… Well, time flies but on the other hand when I realize how many things happen I can understand why it feels so fast. By saying many things I really mean it. The end of vacation is a good moment to sum up this time so I thought about sharing with you a life update and telling you what’s up in my life. Grab your coffee or tea and sit on your coach. Okay, let’s start this story.

Nie wiem, jak to się stało, że już jest wrzesień, a nie tak dawno zaczynało się lato… Czas ucieka mi jak piasek przez palce, ale z drugiej strony, kiedy patrzę w tył i widzę, ile się wydarzyło, to rozumiem, dlaczego tak szybko to zleciało – bo wydarzyło się sporo rzeczy. Koniec wakacji to dobry czas na podsumowanie, więc pomyślałam, że zrobię mały life update i opowiem Wam o tym, co u mnie słychać. Weźcie kawę albo herbatę i usiądźcie wygodnie, bo czeka Was ciekawa opowieść.

First of all, the international trips that I was able to go for (!) that I mentioned in the post about being privileged. When I write this I have a big smile on my face, because I go back to all those beautiful memories and moments during my trip to Berlin and Paris but also during my small trips to cities in Poland. All those trips were full of many activities but at the same time I had a chance to relax, take my time, slow down and let go. They also helped me to escape from the life rollercoaster that had started in my life.

Po pierwsze podróże, o których opowiadałam już trochę w poście o byciu uprzywilejowaną. Kiedy to piszę, mam ogromny uśmiech na twarzy, bo wracam wspomnieniami do moich podróży do Berlina i do Paryża, a także do krótkich, dwudniowych wypadów do polskich miast – Szczecina, Wrocławia i Powidza. Każdy z tych wyjazdów był wypełniony po brzegi najróżniejszymi aktywnościami, a jednocześnie był czasem na oddech, odpoczynek i wyciszenie. Podróże pozwoliły mi na chwilę odciąć się od chaosu zmian, które zaczęły się w moim życiu.

Well, „life rollercoaster” isn’t the best word for that but during last two months I was faced to two big changes that came together and so became a huge challenge for me. First change was my decision about quitting the job that I had and it was emotionally exhausting for me. Difficult talks are... difficult. I think nobody likes them but actually they are also very important in our life because they teach how to set borders, sometimes they force us to go out from the comfort zone and they are a good practice of dealing with stress.

Może chaos to za dużo powiedziane, ale w przeciągu dwóch ostatnich miesięcy nastąpiły dwie wielkie zmiany, które skumulowane w jednym momencie okazały się być dla mnie dość sporym wyzwaniem. Pierwszą z nich była moja decyzja o odejściu z pracy, co kosztowało mnie trochę wysiłku emocjonalnego. Trudne rozmowy są trudne. Raczej nikt ich nie lubi, ale mimo tego są ważnym elementem naszego życia, bo uczą stawiania granic, często zmuszają do wyjścia ze strefy komfortu i są dobrym ćwiczeniem na walkę ze stresem.

Meanwhile, I also made a decision about moving out to another flat. Actually this decision wasn’t that difficult but my mind couldn’t understand how I can move out twice in seven months. All those things and thoughts created a huge storm in my mind and I felt like it was becoming bigger and bigger, and I was either trying to face it or to escape from it. I’m not gonna say that I was handling it all because I didn't . There were days when I felt weak, unprepared to live the real  a d u l t  life. But it calmed down when I started to talk about this with my friends and when I went to my therapist.

W międzyczasie podjęłam też decyzję o wyprowadzce do innego mieszkania. Sama decyzja nie była wielce trudna, ale moja podświadomość nie mogła się oswoić z wizją drugiej przeprowadzki w ciągu siedmiu miesięcy. Wszystko to razem wywołało w mojej głowie niezłą gonitwę myśli, która nieustannie zwiększała prędkość, a ja niby uciekałam od tego wszystkiego, niby próbowałam stawić temu czoła. Nie będę udawać, że radziłam sobie wyśmienicie – wręcz przeciwnie, były momenty, dni, kiedy czułam się potwornie przytłoczona i już sama nie wiedziałam, co myśleć. Wszystko się uspokoiło, kiedy zaczęłam rozmawiać z przyjaciółmi i mówić o swoich obawach. I kiedy poszłam na wizytę do mojego terapeuty.

And today? It’s much better than two weeks ago. To sum up, this vacation was really intense. And September is going to be intense too because of my moving out, organizing work and study schedules and preparing for my final semester. To be honest, I’m a little bit stressed but still more calm than before. Actually I didn’t expect such an intense summertime but I appreciate it very very much.

Jak to wygląda dzisiaj? Jest zdecydowanie lepiej niż dwa tygodnie temu. Podsumowując, te wakacje były intensywne. Czeka mnie równie intensywny wrzesień z nadchodzącą przeprowadzką i organizacją mojej pracy, studiów i dyplomu końcowego. Trochę mnie to stresuje, ale mimo wszystko jestem spokojniejsza. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się tak szalonych wakacji, ale bardzo je doceniam, bo były bogate w wiele nowych doświadczeń!

I mentioned two important topics – difficult talks and therapy – and so I’m thinking about going deeper and talking more about it. Would you like me to write about this? Let me know! And also tell me how was your vacation! What’s up guys? :)

Poruszyłam dzisiaj dwa ważniejsze tematy – trudne rozmowy i terapia – i zastanawiam się, czy chcecie, żebym opowiedziała o nich coś więcej? Dajcie mi koniecznie znać! I opowiedzcie o swoich wakacjach i o tym, jak one wyglądały – jestem bardzo ciekawa, co się u Was działo :)

with love
Basia

Saturday, August 28, 2021

~Games for parties~




I’m a huge fan of themed parties and I wrote about it last year. Choosing a theme, organization, preparation of decorations and food is a lot of fun for me and I’m always very excited! But it’s not just about preparation, I also like games for parties. They are not really complicated and you don’t need to have lots of things to play them. Most importantly, they integrate all your guests and can make you laugh like never before (trust me!). In this post I’m gonna share with you my favorite games – I think that you know some of them as they are very classic.

Jestem wielką miłośniczką imprez tematycznych, o czym pisałam w zeszłym roku. Wybór tematu, organizacja, przygotowywanie dekoracji i przekąsek to dla mnie super zabawa, i za każdym razem mnie ekscytuje! Jednak same przygotowania to nie wszystko, bo lubię zadbać też o przebieg imprezy. Jest parę gier, które nie wymagają zbyt wiele, a które integrują gości i potrafią wywołać salwy śmiechu (mówię z doświadczenia!). W tym poście znajdziecie listę sprawdzonych przeze mnie gier – myślę, że część z nich znacie, więc będzie to przypomnienie kilku klasyków, które idealnie nadają się na imprezy.

~CHARADES~

You can have different versions of this one – with words or gestures, with dividing people on teams or not. It’s about guessing the word one person is trying to show. If you play the version with teams then a person from one team invents the word for a person from another team who tries to show this word to this team. If you play without teams then the person who shows also invents the word. The person who guesses the word is the next one to invent and show. Before starting, you can choose the category – it can be characters from movies, kitchen tools, animals or your common friends. The only thing that limits you is your imagination!

~KALAMBURY ~

Ta gra może mieć kilka wersji – może być ruchowa, z podziałem na drużyny lub nie. Polega na tym, że jedna osoba dostaje hasło, które musi przekazać reszcie bez użycia słów, tylko za pomocą gestów. W wersji z drużynami hasło wymyśla osoba z drużyny przeciwnej, a drużyna osoby pokazującej musi je odgadnąć. W wersji bez drużyn osoba pokazująca sama wymyśla hasło i pokazuje je wszystkim. Ten, kto zgadnie jest nową osobą pokazującą. Najfajniejsze w tej grze jest to, że można sobie wybrać dowolną kategorię – to mogą być postaci filmowe, przedmioty kuchenne, zwierzęta albo wspólni znajomi. Opcji jest naprawdę wiele i ogranicza Was tylko Wasza wyobraźnia!




~STORIES~

For this game you need some sheets of paper cut on longitudinal stripes and some pens. Sit in a circle, take one sheet of paper and a pen. The game is about answering the questions on your paper. Then you have to fold it so nobody can see your answer and give your sheet of paper to the person on your left. Everybody does the same with all the questions. When it’s finished then you can unfold all the sheets and read the stories that were created during the game. Trust me, this game can make you laugh! Prepare for some masterpieces, those stories can be very very funny!

QUESTIONS:
1st VERSION
who?
with whom?
what do they do?
where and when?
why?
2nd VERSION
who?
with whom?
where?
what did he say?
what did she respond?
how did it end up?

~HISTORYJKI~

Do tej gry potrzebne są kartki papieru, najlepiej pocięte w podłużne paski, i coś do pisania. Siadacie w kole, każdy dostaje swoją kartkę i długopis. Gra polega na odpowiadaniu na kolejne pytania. Po udzieleniu odpowiedzi każda osoba zakrywa swoją odpowiedź, zginając kartkę, a następnie przekazuje ją osobie po swojej lewej stronie, zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Pada kolejne pytanie, na które wszyscy odpowiadają, zginają kartki, tak żeby zasłonić odpowiedzi, i przekazują dalej. Po odpowiedzeniu na wszystkie pytania, rozwijacie kartki i czytacie na głos powstałe historyjki. Gwarantuję Wam wiele śmiechu – czasem powstają perełki, których nikt nigdy sam by nie wymyślił!

PYTANIA:
1 WERSJA:
kto?
z kim?
co robią?
gdzie i kiedy?
po co?
2 WERSJA:
kto?
z kim?
gdzie?
co on powiedział?
co ona odpowiedziała?
jak to się skończyło?

HEADS UP!

You can also find this game as a phone app but you can play without this too. Then it’s good to have sticky notes that you can put on your forehead. Sit in a circle so everybody can see each other. Choose the category. Everybody invents the word for a person on their right or left side, decide it in the beginning. Then put the sticky note with the word on the forehead of the person on your right/left side. The game is about guessing the word you have on your forehead by asking a question in a way that you can only answer “yes/no”. It can be “Am I a character form a Netflix series?” or “Do I have some super powers?” and so on. The game ends when everybody guesses who or what they are.

~CZÓŁKO~

Ta gra ma swoją aplikację na telefon, ale można w nią zagrać bez tego. Przydadzą się wtedy karteczki samoprzylepne! Siedzicie w kole, tak żeby wszyscy widzieli siebie nawzajem. Wybieracie jedną kategorię. Każda osoba wymyśla hasło dla osoby siedzącej po jej lewej stronie. Potem bez pokazywania hasła tej osobie, przykleja karteczkę na jej czole. Zapoznajecie się z hasłami wszystkich osób, poza waszym, wiadomo :P Gra polega na tym, by zgadnąć, kim lub czym się jest poprzez zadawanie innym uczestnikom pytań, na które można odpowiedzieć „tak” lub „nie”, np. „Czy jestem postacią z filmu, który ma części?”, „Czy mam super moce?” itd. Gra toczy się dopóty, dopóki wszyscy nie zgadną swoich haseł.




~ALCOHOL GAMES~

This is a proposition for those who also like alcohol games for parties. Flanks, King’s Cup, beer pong and others. During my parties we play those two first ones. I think all of you know what flanks and beer pong is so I’m not gonna explain them. When it comes to the King's Cup, it’s a game in which you have to use playing cards. Sit in a circle, everybody needs to have something to drink – beer, cocktail, vine, whatever. Then put a cup inside the circle and put playing cards around the cup. Everybody takes a card one by one and has to do something depending on the function for the cards. You can check everything here! 

~ALKOHOLOWE~

To propozycja dla tych, którzy lubią też zabawy alkoholowe. To mogą być flanki, King’s Cup, beer pong i inne. U mnie pojawiają się zazwyczaj te dwie pierwsze. Myślę, że większość z Was zna flanki i beer ponga, więc nie będę tutaj tłumaczyć zasad tych gier. Z kolei King’s Cup to gra, do której używa się całej talii kart. Siadacie w kole, każdy z tym, co pije (piwo, wino, drink), po środku ustawiacie kubek. Karty układacie wokół kubka. Każdy po kolei ciągnie kartę i wykonuje określoną czynność – wszystkie funkcje kart znajdziecie tutaj.

You can find lots of party games and these ones I mentioned here are just a small percent of a huge amount of what you can find on the internet. I also recommend those classics like Never have I ever or Would you rather…? They can be a good start to a nice conversation! And you? Do you like party games? Do you have your favorite one? Tell me in the comment down below! :)

Gier imprezowych jest całkiem sporo i poza tymi powyżej możecie znaleźć ich jeszcze więcej w Internecie! Polecam też Never have I ever albo Would you rather..?, które potrafią być początkiem do ciekawej dyskusji! A Wy jakie lubicie gry? Macie jakieś swoje ulubione, które zawsze muszą się pojawić na imprezie? Dajcie mi koniecznie znać w komentarzu :)

with love
Basia


Saturday, August 21, 2021

Does age really matter?



Last week I had my 22nd birthday and, to be honest, I don’t feel it at all. Actually I laughed that in the past age had been very important for me. When I was 13 years old I was very happy that I could say that I was a teenager! And when I was 17 years old I was pretty excited (and scared!) that it was my last year of being a child (in Poland you’re officially an adult when you’re 18 yo) and that after my 18th bday there would be only seriousness and majority. Obviously those terms are not really attached to this age. And that was the moment when I stopped caring about age.

Tydzień temu skończyłam dwadzieścia dwa lata i, szczerze powiedziawszy, w ogóle tego nie czuję. Śmiałam się w duchu z tego, że kiedyś te wszystkie cyfry i liczby miały dla mnie ogromne znaczenie. Kiedy skończyłam jedenaście lat, mogłam powiedzieć, że jestem nastolatką! A kiedy skończyłam siedemnaście, powiedziałam sobie, że to ostatni rok bycia dzieciakiem, bo po osiemnastce czeka mnie już tylko dorosłość i powaga. Oczywiście dorosłość i powaga to pojęcia względne. I to mniej więcej w tamtym czasie przestałam zwracać uwagę na wiek.

At the beginning it was quite difficult for me – I didn’t really care if somebody was younger than me but if somebody was older than me and was a real adult person, I was really attached to savoir- and I called them miss or mister even though they said I can call them by their names. It took me a long time to get used to being an adult for others but now it’s easier for me.

Na początku było to dość trudne i jednostronne – nie zwracałam uwagi na to, że ktoś był młodszy ode mnie, ale kiedy ja byłam od kogoś młodsza i rozmawiałam z prawdziwym dorosłym, to stosowałam się do etykiety i zwracałam się do tej osoby per pan, pani, mimo że ona w ogóle tego ode mnie nie wymagała i często mówiła, że możemy przejść na „ty”. Trochę czasu mi zajęło, zanim się do tego przyzwyczaiłam, ale później stało się to dla mnie naturalne.

Recently I realized that in my group of my friends there are people the same age or younger or older than me. And actually I don’t feel those differences. Of course, when it comes to topics we talk about, they are different when I talk with older friends and younger friends, but it’s no more strange for me to see my friend who is 20 years older than me one day and have a meeting with another friend who is younger than me the next day.

Ostatnio uświadomiłam sobie, że wśród moich znajomych i bliskich przyjaciół są zarówno osoby w moim wieku, jak i zdecydowanie starsze lub o kilka lat młodsze. I w gruncie rzeczy nie czuję tych różnic. Wiadomo, z młodszymi osobami rozmawiam o innych sprawach, niż ze starszymi, ale sam fakt, że jednego dnia spotykam się ze znajomą, która jest ode mnie o dwadzieścia lat starsza, a następnego ze znajomym o pięć lat młodszym nie jest dla mnie zaskakujący.

Age difference is one of the most common topics in society, but actually it doesn’t really matter. On the one hand you can meet a person younger than you who is really mature and on the other hand you can meet a person who is older than you but is still living their child’s life. Or the inverse – a person who’s younger and still behaves as a child or older who is mature. There are a lot of different scenarios that can happen and we never know what’s gonna happen. Everybody’s different and the age doesn’t really matter.

Wiele się mówi o różnicy wieku w związkach, ale tak naprawdę nie ma on większego znaczenia. Z jednej strony można trafić na osobę młodszą i bardzo dojrzałą, a z drugiej na starszą, która żyje jeszcze w bańce dzieciństwa. Albo na odwrót – można trafić na osobę młodszą, która nadal trwa w innym pędzie życia, albo na starszą, dojrzałą, która wie, czego chce. Scenariuszy jest masa i tak naprawdę nigdy nie wiemy, jak sytuacja się rozwinie. Każdy jest inny, a wiek nie gra większej roli.

Age is a river theme and we can talk about it from different points of view – work, having a business, going on a trip alone or moving out. It’s really intriguing that in every culture age is seen differently, skipping the fact that everybody has a different opinion. This post opens a discussion about age so tell me what you think! I’m curious.

Wiek to temat rzeka i można by o nim rozmawiać na wielu płaszczyznach – praca, otwieranie własnej firmy, zakładanie rodziny, samotny wyjazd na wakacje czy wyprowadzka. Intryguje mnie to, że w prawie każdej kulturze wiek postrzega się inaczej, pomijając już fakt, że praktycznie każda osoba ma na ten temat inne zdanie. Tym postem otwieram dyskusję – napiszcie, jak Wy na to patrzycie. Jestem bardzo ciekawa Waszego punktu widzenia.

with love
Basia

Saturday, August 7, 2021

Going through a change



The only sure thing in our life is a change – small or big, for better but can also for worse. Sometimes we would like the things to stay the same, never change, but actually it’s an impossible wish. Everything changes, no matter what. There are people who like that, it makes life more interesting for them. But there are also those who prefer stability, so when something changes, they want to quick. No matter our feelings and attitudes about changes, they are always present in our life and they will always be.

Jedynym pewnikiem w życiu jest zmiana – mała lub duża, na lepsze, ale też i na gorsze. Czasami lubimy się przywiązywać do osób, miejsc, przedmiotów, ale żadna z tych rzeczy nie jest tak pewna, jak fakt, że wszystko może ulec zmianie. Bywa różnie, czasem lubimy zmiany i pożądamy ich, czasem ich nie lubimy i uciekamy przed nimi. Mimo naszych osobistych odczuć, zmiany są nieuniknione i zawsze, ale to zawsze będą częścią naszego życia.

I’m going through a transition right now, there are some big changes to come. At first, I felt like I was staying in front of a huge iceberg, with a very slippery surface I have to go up to the top. First reaction? Ha, you’re kidding me, I’m out. I needed a distance. And then it turned out that I also had to confront my fears.

Jestem teraz w takim momencie życiowym, kiedy czekają mnie wielkie zmiany. Na początku czułam się tak, jakbym stała przed górą lodową o bardzo śliskiej powierzchni, po której miałam wspiąć się na sam szczyt. Moja pierwsza reakcja? Ha, niemożliwe, nie ma opcji, żebym się wdrapała. Potrzebowałam dystansu. I jak się później okazało, konfrontacji z własnymi lękami.




Last weekend I had the chance to see the performance of my friend, Gosia Mielech, called FearLess. While watching her dance on the stage, I realized that I was trying to escape from my fears. I was sitting in the auditorium and feeling more and more my fear but at the same time a release. Then I understood that I was afraid of all those changes to come, that’s why they looked like a huge ice mountain, very slick, dangerous and uncomfortable. After this performance I was sure that those changes were and still are needed.

W miniony weekend miałam ogromną przyjemność zobaczyć spektakl FearLess Gosi Mielech, która swoim ruchem i tańcem uświadomiła mi, że uciekam przed moimi lękami. Siedziałam na widowni i z każdą kolejną chwilą odczuwałam coraz większy strach i odpuszczenie równocześnie. Wtedy zrozumiałam, że bałam się tych wszystkich zmian, dlatego wyglądały one jak góra lodowa nie do wdrapania – stroma, śliska i nieprzyjemna. Po spektaklu poczułam, że zmiany są mi potrzebne.

A change can last a second – once you decide to drink a glass of water instead of a cup of coffee with sugar. Clap, change done! But it can also be a very long process, which lasts days, months or even years and needs a big effort, going out of the comfort zone or even a run out of it. At first we’re always afraid of it but when the fear slows down and we wake up the courage to change, every one step after becomes easier.

Zmiana może trwać chwilę – zamiast kawy z cukrem wypijecie szklankę wody. Cyk, zmiana! Ale może to też być długi proces, przejście z jednego punktu do drugiego, co wymaga czasu i nakładu energii, a czasem nawet wyjścia, wręcz wyskoczenia lub wybiegnięcia ze strefy komfortu. Na początku się boimy, ale jak już oswoimy strach i obudzimy w sobie odwagę do zmian, to każdy kolejny krok stanie się łatwiejszy.

In this performance, that I mentioned before, you can hear some sentences from the fear litany, Duna “I must not fear. Fear is the mind killer”. Those two phrases fell in my memory and now they become my strong mantra that I repeat every time when I need courage to make a decision or confront my fear. I can already tell you from my personal (and very fresh!) experience that those words can really help you and bring you the courage you need.

W spektaklu, o którym pisałam wyżej, pojawią się słowa z litanii przeciw strachowi z Diuny „I must not fear. Fear is the mind killer”. Te dwa zdania najbardziej zapadły mi w pamięć i są teraz moją mantrą przed podjęciem decyzji, przed zmianą, przed wyjściem ze strefy komfortu. Mogę powiedzieć z własnego, świeżego jeszcze, bo sprzed kilku dni, doświadczenia, że te słowa naprawdę pomagają i dodają odwagi.




I think that in the near future, I’ll tell you more about those changes. If you, like me, are in transition right now and you’re facing a huge change, just remember you’re not alone! Give yourself time and space, good luck guys :)

Myślę, że w najbliższym czasie opowiem Wam o zmianach, które się u mnie dzieją. Jeśli też jesteście w momencie małych lub dużych zmian, to wiedzcie, że nie jesteście sami! Dajcie sobie czas i przestrzeń, powodzenia :)

with love
Basia
© Primineers. Design by FCD.